Silniki Astona Martina zawiodły w Formule 1. To może być koniec współpracy z Hondą
W Astonie Martinie kończy się cierpliwość. Niewykluczone, że jeden z najważniejszych zespołów w historii Formuły 1 wkrótce zakończy współpracę z Hondą, która odpowiedzialna jest za silniki w bolidach tej ekipy. Kompletnie nieudany sezon 2026 sprawił, iż szefostwo AM poważnie rozważa zmianę w tej kluczowej sferze.
Silniki Hondy zawiodły Astona Martina w sezonie 2026
Aston Martin wiązał duże nadzieje z rozpoczęciem współpracy z Hondą. Japoński producent przez ostatnie lata wypracował sobie mocną pozycję w Formule 1, a jego silniki odegrały ważną rolę w sukcesach Red Bulla. W Silverstone liczono, że podobny scenariusz uda się powtórzyć także w przypadku brytyjskiej ekipy. Jak na razie rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej wymagająca. Bolidy zawodzą, a Fernando Alonso i Lance Stroll za kierownicami notują wyjątkowo słabe wyniki na torach. Hiszpan uzbierał 7 oczek w całej kampanii i zajmuje 17. miejsce na 22 w klasyfikacji generalnej. Kanadyjczyk ma 0 i jest ostatni ex aequo z Valtterim Bottasem i Sergio Perezem z Cadillaca.
Zespół Astona Martina nadal nie dysponuje samochodem, który pozwalałby regularnie walczyć z najlepszymi ekipami stawki. Mimo szeregu prac rozwojowych nie udało się osiągnąć przełomu, na który czekali zarówno inżynierowie, jak i kierownictwo zespołu. Wprowadzone zmiany obejmujące silnik spalinowy oraz turbosprężarkę nie przyniosły poprawy, która pozwoliłaby Astonowi Martinowi zrobić wyraźny krok naprzód.
Aston Martin chciałby znaczyć więcej w Formule 1
W tej sytuacji szczególne znaczenie mają plany przygotowywane z myślą o sezonie 2027. Honda pracuje nad kolejną wersją jednostki napędowej, która ma obejmować znacznie szerszy zakres zmian niż dotychczasowe aktualizacje. To właśnie z tym projektem brytyjski zespół wiąże obecnie największe nadzieje.
Celem ekipy pozostaje odzyskanie miejsca w środku stawki Formuły 1 i regularne zdobywanie punktów. Dla wielu zespołów obecność w pierwszej dziesiątce byłaby powodem do zadowolenia, jednak Aston Martin znajduje się w zupełnie innym położeniu. Lawrence Stroll od lat inwestuje ogromne środki w rozwój zespołu i oczekuje rezultatów adekwatnych do poniesionych kosztów. Walka o pojedyncze punkty nie była wizją, która przyświecała budowie projektu mającego w przyszłości rywalizować o najwyższe cele.
Lawrence Stroll ma już dość
Według informacji przekazanych przez hiszpański dziennik „AS”, jeśli kolejny etap prac nad jednostką napędową nie spełni oczekiwań, w Astonie Martinie może rozpocząć się dyskusja o alternatywnych rozwiązaniach. Zespół nie zamyka sobie podobno drogi do poszukiwania innych opcji, choć obecnie oficjalnie nadal deklaruje pełne wsparcie dla swojego partnera.
Najbardziej niecierpliwy ma być sam Lawrence Stroll. Kanadyjski miliarder zainwestował w rozwój zespołu ponad pół miliarda dolarów i liczył, że współpraca z Hondą pozwoli szybko zbliżyć się do walki o zwycięstwa. Tymczasem wyniki są dalekie od założeń. Aston Martin, który według wcześniejszych planów miał należeć do grona kandydatów do mistrzostwa w sezonie 2026, zdobył zaledwie siedem punktów i zajmuje dziesiątą pozycję w klasyfikacji konstruktorów.
Mariusz Bielski
Autor Media Expert
Copywriter. wcześniej związany z dziennikarstwem sportowym przez ponad dekadę. Aktualnie pisze głównie o elektronice użytkowej, choć tematy dotyczące opieki nad zwierzętami również nie są mu obce. Meloman, który muzyki nie słucha tylko wtedy, kiedy śpi. Kolekcjoner płyt winylowych i CD z gatunków takich jak hip-hop, soul, funk i jazz. W wolnym czasie ogląda piłkę nożną, tenis, skoki narciarskie i lekkoatletykę, a latem pływa na kajakach. Koci tata.
