EA Sports FC 27 - recenzja. Wyraźnie czuć, że w tym roku trzeba się trochę bardziej postarać na boisku
Jeszcze nie zdążyły ostygnąć emocje po niedawno zakończonych Mistrzostwach Świata, w których po najwyższe laury sięgnęła reprezentacja Hiszpanii, a na moje PS5 trafiła kolejna odsłona wirtualnej piłki od Electronic Arts. To zestawienie jest wręcz idealne, bo po takim turnieju człowiek jest spragniony piłkarskich wrażeń. Królem strzelców mundialu został Kylian Mbappé i to właśnie on został twarzą EA Sports FC 27. Trudno więc o bardziej rozpoznawalną postać na start nowego sezonu, choć sama obecność Mbappé na okładce nie wystarczyłaby oczywiście do uratowania całej gry.
W recenzji znajdziesz:
- Na boisku wreszcie czuć większą odpowiedzialność gracza
- The Grounds to pomysł, który potrzebuje jeszcze trochę czasu
- Kariera i Ultimate Team dostały potrzebne poprawki, choć bez rewolucji
- FC 27 nie zachwyca grafiką, ale na PS5 gra się po prostu przyjemnie
- 120 utworów robi różnicę, bo soundtrack znowu żyje własnym życiem
- EA Sports FC 27 to ewolucja, której ta seria naprawdę potrzebowała
Na boisku wreszcie czuć większą odpowiedzialność gracza
Najważniejszą częścią każdej odsłony EA Sports FC jest oczywiście gameplay i właśnie tutaj FC 27 zrobiło na mnie najlepsze wrażenie. Mecze wydają się bardziej wymagające, szczególnie kiedy trzeba odpowiednio reagować w defensywie. Nie można już tak łatwo liczyć na to, że komputer sam załatwi za nas większość pracy i ustawi zawodników dokładnie tam, gdzie trzeba. Przełączanie zawodników, odpowiednie ustawienie obrońcy oraz moment odebrania piłki mają większe znaczenie. Dla gracza, który spędził setki godzin z poprzednimi częściami, początkowo może to być wręcz trochę niewygodne, ale bardzo szybko zaczyna przynosić satysfakcję. Większa rola manualnej obrony i zmniejszona automatyzacja samej rozgrywki to zmiany zdecydowanie na plus.
Podoba mi się również to, jak wygląda ofensywa. Zawodnicy potrafią lepiej szukać wolnej przestrzeni, a ich ruch bez piłki częściej ma sens z punktu widzenia całej akcji. Oczywiście nadal zdarzają się sytuacje, w których napastnik wykonuje dziwny ruch albo pomocnik przez kilka sekund kompletnie nie wie, gdzie powinien się znaleźć. Nie zmienia to jednak faktu, że podczas budowania akcji częściej miałem poczucie, że drużyna rzeczywiście reaguje na to, co robię. Do tego dochodzi bardziej responsywny drybling i płynniejsze podania, dzięki czemu łatwiej jest szybko zmienić kierunek akcji. Gołym okiem widoczne są zmiany w nie tylko w obronie i w ataku, ale również w podaniach i w zachowaniu piłkarzy przy stałych fragmentach gry.
Największą różnicę zauważyłem jednak w tym, jak bardzo trzeba być obecnym podczas spotkania. W poprzednich odsłonach zdarzało mi się mieć wrażenie, że pewne sytuacje rozstrzygają się niemal samoczynnie, a ja jestem tylko osobą wydającą ogólne polecenia. W FC 27 zdecydowanie częściej odnoszę wrażenie, że źle wykonany ruch rzeczywiście może mnie kosztować utratę piłki albo stworzenie przeciwnikowi dobrej sytuacji. Nie oznacza to oczywiście, że nagle mamy realistyczny symulator futbolu bez żadnych absurdów, bo takich nadal kilka tutaj znajdziemy. Pamiętajmy jednak, że to wciąż gra, a nie prawdziwy mecz piłki nożnej. Kierunek zmian uważam jednak za właściwy, a sama gra jest dzięki temu bardziej angażująca. To właśnie na tym polu FC 27 przekonało mnie do siebie najbardziej.
The Grounds to pomysł, który potrzebuje jeszcze trochę czasu
Drugą rzeczą, o której mówiło się przed premierą zdecydowanie najwięcej, jest The Grounds. Electronic Arts postanowiło stworzyć miejsce, w którym piłka nożna przestaje być wyłącznie serią meczów rozgrywanych na pełnowymiarowym stadionie. Możemy stworzyć własnego zawodnika, przemierzać kolejne obszary, spotykać innych graczy, brać udział w mniejszych meczach oraz różnych aktywnościach. Pomysł jest wyraźnie inspirowany społecznymi przestrzeniami znanymi z innych gier sportowych, ale tutaj został osadzony w świecie futbolu. The Grounds potrafi być naprawdę przyjemnym miejscem do spędzania czasu, szczególnie kiedy mamy znajomych, z którymi możemy wejść do gry.
Problem polega na tym, że The Grounds sprawia momentami wrażenie początku większego projektu, a nie w pełni ukształtowanego trybu. Pomysłów jest tutaj sporo, ale nie wszystkie mają taką samą siłę. Jedne aktywności potrafią wciągnąć na dłużej, inne szybko zaczynają przypominać dodatki przygotowane po to, aby w nowym centrum zawsze coś się działo. Niektóre elementy są też zwyczajnie mniej dopracowane niż podstawowa rozgrywka na stadionie. Czasem pojawiają się drobne niedociągnięcia, problemy z animacją oraz inne techniczne błędy w części aktywności, co wyraźnie sugeruje, że The Grounds potrzebuje jeszcze czasu, by porządnie rozwinąć skrzydła.
Mimo wszystko cieszę się, że EA zdecydowało się zaryzykować. W przypadku corocznych gier sportowych bardzo łatwo wpaść w pułapkę ciągłego poprawiania istniejących trybów i dodawania kolejnych zakładek do menu. The Grounds daje serii zupełnie nową przestrzeń, a przy okazji może być dobrym miejscem dla osób, które po prostu chcą pograć ze znajomymi bez konieczności natychmiastowego wchodzenia w poważną rywalizację. Szczególnie interesująco wypada połączenie tej przestrzeni z rozwojem własnego zawodnika i elementami Clubs. Nie nazwałbym The Grounds powodem, dla którego sam kupiłbym FC 27, ale zdecydowanie jest to jeden z tych dodatków, które mogą z czasem stać się znacznie ważniejsze, niż są w momencie premiery.
Kariera i Ultimate Team dostały potrzebne poprawki, choć bez rewolucji
Tryb kariery zawsze był dla mnie jednym z najważniejszych elementów serii, szczególnie w momentach, kiedy chciałem odpocząć od rywalizacji z innymi graczami. FC 27 nie próbuje tutaj przewrócić całej formuły do góry nogami, ale wprowadza zmiany, które mają wpływ na codzienne prowadzenie zespołu. Szczególnie ciekawie wypadają poprawki związane z transferami, negocjacjami oraz rozwojem zawodników. Rynek transferowy ma być bardziej dynamiczny, a decyzje dotyczące sprowadzenia piłkarza mogą wymagać większego uwzględnienia jego oczekiwań oraz sytuacji klubu. Oficjalne materiały EA wskazują również na dynamiczne oceny zawodników, korekty rozwoju oraz nowe wyzwania w karierze.
To są właśnie takie zmiany, które na papierze nie wyglądają spektakularnie, ale podczas dłuższej sesji zaczynają mieć znaczenie. Jeżeli prowadzę klub przez kilka sezonów, chcę mieć poczucie, że transfer nie jest wyłącznie prostym kliknięciem kilku przycisków. Negocjacje powinny charakteryzować się odpowiednią dozą dramaturgii, a zawodnik powinien być czymś więcej niż tylko zestawem cyferek do poprawienia w naszym składzie. FC 27 idzie w tym kierunku, choć nadal czuć, że fundamenty kariery pozostają bardzo podobne do tego, co znamy z poprzednich części. Dla wieloletnich fanów może to oznaczać raczej przyjemne odświeżenie niż powód do ponownego odkrywania całego trybu.
Podobnie wygląda sytuacja z Ultimate Team. EA nie zamierza przecież porzucić jednego z najważniejszych elementów całego FC, dlatego tutaj również pojawiły się nowe rozwiązania mające urozmaicić codzienne granie. Jednym z nich jest FUT Gallery, która nagradza budowanie określonych zestawów zawodników, a dodatkowo pojawiają się wydarzenia dla pojedynczego gracza i rozwinięcie systemu żetonów. W praktyce najważniejsze jest jednak to, czy po kilku tygodniach i miesiącach Ultimate Team nadal będzie dawał poczucie sensownego progresu. Na to potrzeba więcej czasu, ale pierwsze zmiany sprawiają wrażenie przemyślanych, nawet jeśli nie rozwiązują wszystkich problemów charakterystycznych dla tego trybu.
FC 27 nie zachwyca grafiką, ale na PS5 gra się po prostu przyjemnie
Jeżeli ktoś oczekuje po EA Sports FC 27 dużego skoku graficznego, może poczuć lekki niedosyt. Na PlayStation 5 nie miałem wrażenia, że nagle patrzę na zupełnie nową generację piłkarskiej oprawy. Stadiony, zawodnicy, stroje i prezentacja spotkań nadal wyglądają bardzo dobrze, ale różnice względem poprzedniej części są raczej subtelne. Największą uwagę zwracają poprawione animacje i sposób, w jaki zawodnicy poruszają się po boisku. Niektóre zachowania wyglądają bardziej naturalnie, choć nadal można trafić na sytuacje, które przypominają nam, że pod efektowną oprawą wciąż pracuje bardzo złożony system animacji, który ma swoje lepsze i gorsze momenty.
Na plus zaliczam również ogólną płynność działania na PS5. Interfejs i poruszanie się po menu nie sprawiały mi tylu problemów, ile można było czasami odczuć w poprzednich odsłonach. Sama rozgrywka jest przyjemna przede wszystkim dlatego, że obraz nie próbuje odwracać uwagi od tego, co dzieje się na boisku. Pragnę również zwrócić uwagę na poprawę ogólnej wydajności konsolowej oraz bardziej płynne działanie interfejsu. To może brzmieć jak drobiazg, ale przy grze, w której spędzamy dziesiątki albo setki godzin, takie rzeczy naprawdę zaczynają mieć znaczenie.
Jestem zdania, że FC 27 dobrze wykorzystuje atmosferę prawdziwego futbolu. Oprawa spotkań, zachowanie stadionów, reakcje kibiców i prezentacja zawodników nadal potrafią zrobić odpowiednie wrażenie. Szczególnie po niedawnym mundialu łatwo złapać się na tym, że człowiek zaczyna porównywać wirtualne mecze z tymi, które jeszcze chwilę wcześniej oglądał w telewizji. Oczywiście gra nie jest transmisją sportową i nigdy nią nie będzie, ale jej prezentacja skutecznie buduje klimat kolejnego piłkarskiego sezonu. Szkoda tylko, że pod względem czystej grafiki nie dostaliśmy większego kroku naprzód, bo właśnie tutaj można było oczekiwać od EA czegoś więcej.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze














120 utworów robi różnicę, bo soundtrack znowu żyje własnym życiem
Jest jeszcze jeden element, o którym łatwo zapomnieć podczas omawiania zmian w gameplayu, a który od lat jest charakterystyczną częścią serii. Chodzi oczywiście o muzykę. EA Sports FC 27 otrzymało aż 120 utworów pochodzących z 36 krajów, dzięki czemu soundtrack jest wyjątkowo różnorodny. Na liście znalazły się zarówno bardziej znane zespoły i wykonawcy, jak Interpol, The Strokes, Royal Blood, The War on Drugs czy Chase & Status, jak również artyści, których część graczy może dopiero odkryć. Dla mnie to jeden z tych dodatków, które nie wpływają bezpośrednio na ocenę mechaniki, ale mocno budują charakter całej gry.
Najbardziej podoba mi się właśnie różnorodność. Nie jest to soundtrack skierowany wyłącznie do jednego rodzaju odbiorcy, dlatego trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś przez kilkadziesiąt godzin nie znajdzie tutaj przynajmniej kilku kawałków dla siebie. Jednego dnia podczas przeglądania menu może wpaść w ucho spokojniejszy numer, a chwilę później gra wrzuci coś znacznie bardziej energetycznego. Przy tak dużej liczbie utworów soundtrack nie zaczyna męczyć równie szybko, jak mogłoby się to wydarzyć przy znacznie krótszej playliście. Co ważne, muzyka dobrze pasuje zarówno do spokojnego zarządzania zespołem, jak i do bardziej nerwowego kręcenia się po menu Ultimate Team.
To może wydawać się drobnym szczegółem, ale właśnie takie drobiazgi sprawiają, że EA Sports FC 27 ma własny rytm. W przypadku serii, która co roku próbuje rozpocząć kolejny piłkarski sezon, soundtrack jest niemal tak samo rozpoznawalnym elementem jak charakterystyczna oprawa menu. Oficjalna lista 120 utworów została przygotowana jako połączenie znanych wykonawców, nowych talentów i premierowych nagrań, więc można potraktować ją również jako muzyczny przegląd współczesnej sceny z różnych części świata. Ja po prostu lubię, kiedy w sportowej grze muzyka nie jest wyłącznie tłem, lecz zaczyna żyć własnym życiem. W FC 27 ten element ponownie działa i jest jednym z przyjemniejszych dodatków do całej paczki.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze

EA Sports FC 27 to ewolucja, której ta seria naprawdę potrzebowała
Po spędzeniu czasu z EA Sports FC 27 najłatwiej jest mi opisać tę grę jednym, nieco kliszowym słowem: ewolucja. Nie ma tutaj rewolucji, która sprawiłaby, że po pierwszym meczu trzeba uczyć się wszystkiego od początku. Jest za to kilka zmian w miejscach, które naprawdę mają wpływ na odbiór rozgrywki. Najważniejszy jest oczywiście gameplay, bo to właśnie na boisku FC 27 robi najlepsze wrażenie. Większa odpowiedzialność za obronę, lepszy ruch zawodników, sprawniejsze prowadzenie piłki i bardziej wymagające podejmowanie decyzji sprawiają, że mecze potrafią dawać więcej satysfakcji.
The Grounds pozostaje dla mnie największym znakiem zapytania, ale jednocześnie trudno odmówić EA odwagi. To pierwszy od dawna pomysł w serii, który rzeczywiście próbuje stworzyć nowy sposób korzystania z gry, a nie tylko rozbudować istniejący tryb. Widać tutaj pewne niedociągnięcia, a część aktywności potrzebuje jeszcze dopracowania, jednak potencjał jest spory. Kariera i Ultimate Team również dostały sensowne poprawki, choć wieloletni gracze nie powinni oczekiwać całkowitego przemodelowania tych trybów. Właśnie dlatego FC 27 najlepiej odbierać jako dobrze przemyślany kolejny krok, a nie wielkie otwarcie zupełnie nowego rozdziału.
Czy to wystarczy, żeby wracać do FC 27 przez cały sezon? W moim przypadku zdecydowanie tak, choć nie dlatego, że każda zmiana jest idealna. Po prostu po kilku godzinach gry miałem ochotę rozegrać kolejny mecz, przetestować następne ustawienie, wrócić do kariery albo sprawdzić, co jeszcze można zrobić w The Grounds. Dla mnie właśnie to jest najważniejsze w corocznej grze sportowej, bo lista nowych funkcji może wyglądać imponująco na papierze, ale ostatecznie liczy się to, czy po wyłączeniu konsoli myślimy o następnym meczu. EA Sports FC 27 nie naprawia wszystkich problemów serii i nadal ma kilka miejsc wymagających pracy, ale jako całość jest udaną, przychylną graczowi ewolucją i jedną z tych odsłon, przy których po prostu dobrze się bawiłem.
EA Sports FC 27 ogrywałem w wersji na konsole PlayStation 5. Gra ponadto ukazała się również na konsolach PlayStation 4, Xbox Series X i Xbox Series S, Nintendo Switch 2 i Nintendo Switch oraz na komputerach PC.
Ocena: 8/10
- The Grounds wymaga dopracowania
- Rzuty rożne straciły mocno na znaczeniu
- SI zbyt często przewiduje gdzie zagramy piłkę
- Defensywa została mocno przebudowana
- Wybór między szybką, a realistyczną rozgrywką
- Mnogość trybów gry
- Nowe animacje i lepsza walka w kontakcie
- Więcej sposobów na pozyskiwanie waluty wewnątrz gry
- Przepastna biblioteka utworów muzycznych
