Apple TV 4K po czterech latach doczekało się następcy. Producent stawia na AI, ale cena może zaboleć
Nowe Apple TV 4K pokazuje, że nawet niewielkie urządzenie podłączane do telewizora może stać się centrum domowej rozrywki. Apple po kilku latach przerwy wraca z mocniejszym sprzętem, funkcjami opartymi na sztucznej inteligencji i pomysłem na bardziej rozbudowane kino domowe. Na papierze wszystko wygląda obiecująco, ale mam wrażenie, że tym razem największe emocje wywoła nie sam sprzęt, lecz kwota, jaką trzeba za niego zapłacić.
Nowe Apple TV 4K po latach. Co zmieniło się w środku?
Na następcę Apple TV 4K z 2022 roku trzeba było czekać naprawdę długo. Poprzednia generacja z układem A15 Bionic przez lata pozostawała urządzeniem, które trudno było uznać za przestarzałe. W przypadku przystawki telewizyjnej nie liczy się przecież wyłącznie surowa moc obliczeniowa. Najważniejsze są płynne działanie interfejsu, szybkie uruchamianie aplikacji oraz wygodny dostęp do filmów, seriali i innych materiałów wideo. Apple uznało jednak, że nadszedł czas na większy krok naprzód.
Nowe Apple TV 4K otrzymało procesor A19, który według producenta zapewnia do 50% wyższą wydajność CPU oraz nawet dwukrotnie większą wydajność graficzną w porównaniu z poprzednikiem. To spory zapas mocy jak na urządzenie, którego głównym zadaniem jest obsługa multimediów. W praktyce powinien przełożyć się na sprawniejsze poruszanie się po systemie, płynniejsze animacje i lepsze przygotowanie sprzętu na kolejne funkcje. Ważną nowością jest także sprzętowe dekodowanie AV1, pozwalające efektywniej odtwarzać materiały przesyłane przez internet.
Pod względem wyglądu nie należy jednak oczekiwać rewolucji. Apple zachowało charakterystyczną, kompaktową obudowę, skupiając się przede wszystkim na zmianach wewnętrznych. Urządzenie oferuje 128 GB pamięci, łączność Wi-Fi 7, Bluetooth 6 oraz gigabitowy port Ethernet. Pozostaje również wyjście HDMI 2.1. Taki zestaw sprawia, że nowa przystawka jest przygotowana na współpracę z nowoczesnymi telewizorami i szybkimi sieciami domowymi. Nie oznacza to oczywiście, że sam zakup automatycznie poprawi jakość obrazu każdego filmu. Dużo zależy również od telewizora, dostępnego materiału i jakości połączenia internetowego.
Siri AI ma ułatwić oglądanie filmów. Jest jednak haczyk
Najciekawszą zmianą w nowym Apple TV 4K jest integracja z bardziej zaawansowaną Siri, wspieraną przez Apple Intelligence. Producent chce, żeby wyszukiwanie treści przypominało bardziej naturalną rozmowę niż mozolne wpisywanie tytułów za pomocą pilota. Zamiast pamiętać dokładną nazwę filmu, użytkownik ma móc opisać, czego szuka, i łatwiej odnaleźć interesujące go materiały. To kierunek, który ma sens, szczególnie gdy korzystamy z kilku serwisów streamingowych i coraz trudniej zdecydować, co właściwie obejrzeć wieczorem.
Istotne jest również to, że nowe Apple TV 4K ma trzy mikrofony dalekiego zasięgu. Dzięki nim można wydawać polecenia głosowe bez konieczności sięgania po pilota, nawet gdy w pomieszczeniu odtwarzany jest dźwięk. System ma lepiej rozpoznawać głos użytkownika i pomagać w obsłudze multimediów. Nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego takie rozwiązanie może być wygodne podczas oglądania filmu, gdy pilot akurat zaginął między poduszkami kanapy.
Jest jednak ważne zastrzeżenie. Dostępność Siri AI zależy od regionu i języka, a w chwili premiery funkcje te mają działać w wybranych krajach i po angielsku oraz w kilku innych obsługiwanych językach. Nie należy więc zakładać, że wszystkie możliwości nowego asystenta będą od razu dostępne po polsku. To szczególnie istotne dla osób, które chciałyby kupić urządzenie przede wszystkim ze względu na sztuczną inteligencję. Sama obecność nowego procesora nie wystarczy, by korzystać z funkcji, które nie zostały udostępnione na danym rynku.
Pilot, którego nie trzeba już szukać po całym salonie
Apple poprawiło również Siri Remote. Na pierwszy rzut oka kontroler wygląda znajomo, ale teraz obsługuje funkcję Znajdź, w tym precyzyjne lokalizowanie zgodnymi urządzeniami. Pilot może też odtworzyć dźwięk, dzięki czemu łatwiej go odnaleźć, gdy wpadnie za kanapę lub zostanie przykryty kocem. To drobiazg, który w codziennym użytkowaniu może okazać się bardziej przydatny niż kolejny wzrost wydajności procesora.
Jeszcze większe ambicje Apple ma w kwestii dźwięku. Nowe Apple TV 4K pozwala zbudować zestaw przestrzenny wykorzystujący cztery głośniki HomePod drugiej generacji lub HomePod mini 2. Można utworzyć parę przednich i tylnych głośników, a system ma automatycznie dopasowywać ich działanie do ustawienia w pomieszczeniu. W efekcie filmy mogą zyskać bardziej otaczające brzmienie bez konieczności kupowania klasycznego zestawu kina domowego. Oczywiście mowa o rozwiązaniu wymagającym dodatkowych urządzeń, więc jego rzeczywisty koszt będzie znacznie wyższy niż cena samej przystawki.
Apple TV 4K nadal pełni też funkcję centrali inteligentnego domu. Umożliwia sterowanie kompatybilnymi akcesoriami i automatyzacjami, a w połączeniu z odpowiednim dzwonkiem może wyświetlać na telewizorze powiadomienia o osobach stojących przed drzwiami. To pokazuje, że producent nie traktuje już tego sprzętu wyłącznie jako sposobu na oglądanie treści. Ma on być jednym z elementów większego ekosystemu, w którym telewizor staje się również ekranem do zarządzania domem.
Cena nowego Apple TV 4K może być największym problemem
Przejdźmy do kwestii, która może skutecznie ostudzić entuzjazm. Nowe Apple TV 4K wyceniono na 349 euro, a w polskich sklepach za sprzęt trzeba zapłacić 1499 złotych. To poziom, przy którym trudno już mówić o niedrogim dodatku do telewizora. Za takie pieniądze można rozważać zakup innych urządzeń multimedialnych, a nawet niedrogiego telewizora, jeśli komuś zależy przede wszystkim na dostępie do aplikacji streamingowych.
Warto przy tym pamiętać, że Apple TV 4K nie jest produktem przeznaczonym dla każdego. Osoby korzystające głównie z popularnych aplikacji mogą być zadowolone z systemu wbudowanego w ich telewizor. Jeśli działa on sprawnie, trudno uzasadnić wydatek bliski 1500 zł wyłącznie szybszym menu czy wygodniejszym pilotem. Nowa generacja ma większy sens dla użytkowników mocno związanych z ekosystemem Apple, zainteresowanych inteligentnym domem lub planujących rozbudowane kino domowe z głośnikami HomePod.
Nie można też zapominać, że część najgłośniejszych nowości dotyczy funkcji, których przydatność będzie zależała od dostępności językowej i lokalnej. Dla polskiego użytkownika oznacza to, że nie wszystkie argumenty przemawiające za zakupem muszą być równie przekonujące już w dniu premiery. Apple zapowiada rozpoczęcie dostępności nowego modelu 13 listopada 2026 roku, a przedsprzedaż ruszyła 13 października.
Moim zdaniem nowe Apple TV 4K to interesujący, przemyślany rozwój urządzenia, które przez lata nie potrzebowało częstych zmian. Procesor A19, lepsza łączność, głosowa obsługa i bardziej rozbudowany dźwięk przestrzenny stanowią konkretne ulepszenia. Problem polega na tym, że nie każdy odczuje je na tyle mocno, by usprawiedliwić wydatek. Jeśli obecna przystawka działa bez zarzutu, spokojnie można poczekać. Nowy model wygląda obiecująco, ale przy tej cenie Apple musi przekonać użytkowników czymś więcej niż obietnicą wygodniejszego wieczoru z filmami.
