P.T. powraca po latach. Fan przenosi kultowy horror z PS4 na PC

Data dodania: 07-10-2026

P.T. to jeden z tych przypadków, gdy kilkanaście minut gry potrafiło zrobić na graczach większe wrażenie niż niejeden pełnoprawny horror. Po latach od usunięcia dema z PlayStation Store ktoś postanowił przywrócić je w formie natywnej wersji na PC. I wygląda na to, że tym razem nie będzie to kolejny fanowski remake, lecz możliwie wierne odtworzenie oryginału.

P.T. pamiętam do dziś. To miał być początek czegoś wielkiego

Doskonale pamiętam, jak przed laty pojawiła się zapowiedź nowego Silent Hill tworzonego przy udziale Hideo Kojimy. Byłem wtedy szalenie podekscytowany tym pomysłem. Wspólnie z kumplem ograliśmy P.T. chyba z kilkanaście razy. Choć nie byłem przekonany do perspektywy pierwszoosobowej, sam pomysł oraz atmosfera tajemnicy mocno mnie zaintrygowały i byłem pewien, że pełny produkt pozamiata.


P.T. pojawiło się na PlayStation 4 w sierpniu 2014 roku jako tajemniczy ''Playable Teaser''. Początkowo trudno było nawet powiedzieć, czym właściwie jest ta produkcja. Gracz trafiał do pozornie zwyczajnego domu i przechodził przez ten sam fragment korytarza, który z każdą kolejną pętlą zmieniał się w coraz bardziej niepokojące miejsce. Dopiero rozwiązanie zagadki prowadziło do wielkiego ujawnienia. Okazywało się, że tajemnicze demo jest zapowiedzią Silent Hills, nad którym pracowali Kojima i Guillermo del Toro, a w projekcie miał wystąpić Norman Reedus.


Niestety Konami i Kojima zakończyli współpracę, Silent Hills zostało anulowane, a P.T. usunięto z PlayStation Store. Z czasem demo stało się wręcz symbolem utraconego potencjału. Co ciekawe, problem dotknął również osób, które wcześniej miały P.T. przypisane do swoich kont. Ostatecznie ponowne pobranie produkcji zostało zablokowane, przez co dostęp do niej stał się wyjątkowo ograniczony.

Gry horrory w naszej ofercie:

Fan nie zrobił kolejnego remake'u. Odtwarza oryginalne P.T.

Tym bardziej cieszy fakt, że ktoś wziął się za przywrócenie P.T. do życia. Projekt prowadzony przez Lorean The Gamer nie jest jednak kolejną próbą zbudowania podobnego horroru w Unreal Engine czy innym współczesnym silniku. Twórca wykorzystuje inżynierię wsteczną oryginalnego programu z PlayStation 4 i odtwarza jego działanie w środowisku Windows, korzystając z C++ oraz Vulkan.


Ten szczegół robi największe wrażenie. Port ma zachowywać oryginalną logikę, skrypty, animacje, przerywniki oraz charakterystyczne zachowania P.T., zamiast jedynie kopiować jego wygląd. Odtworzono również znaczną część systemu renderowania, w tym oświetlenie, cienie, odbicia, głębię ostrości, motion blur, bloom czy mgłę. Projekt jest obecnie określany jako ukończony w około 97 procentach i można przejść go od początku aż do końcowej sekwencji.


W sieci pojawił się już około 30-minutowy materiał prezentujący działanie portu. W tym miejscu P.T. zaczyna wyglądać szczególnie ciekawie z perspektywy współczesnego gracza. Oryginał był ograniczony do 30 klatek na sekundę, natomiast wersja PC pozwala przekroczyć 60 FPS. Do tego dochodzą wyższe rozdzielczości, obsługa klawiatury i myszy oraz współczesnych kontrolerów. Wśród dodatkowych funkcji znalazły się także AMD FSR 3.1 oraz NVIDIA DLSS.

Wygenerowane z AI

P.T. na współczesnym monitorze może zrobić jeszcze większe wrażenie

Może się wydawać, że skoro P.T. jest tak starą produkcją, wymagania techniczne powinny być ostatnią rzeczą, o której warto rozmawiać. W tym przypadku jest jednak inaczej. Natywne uruchamianie na komputerach PC, wyższa liczba klatek oraz możliwość korzystania z nowoczesnego monitora pozwolą zobaczyć tę krótką przygodę w jakości, o której posiadacze PS4 mogli kiedyś tylko pomarzyć.


Absolutnie nie chodzi o bezmyślne poprawianie oryginału. Siła P.T. nigdy nie wynikała przecież z rozdzielczości tekstur czy liczby klatek. To przede wszystkim dźwięk, światło, ciasna przestrzeń i poczucie, że za każdym razem coś jest nie tak. Korytarz powtarza się dziesiątki razy, ale nigdy nie daje graczowi pełnego poczucia bezpieczeństwa. Czasem wystarczy drobna zmiana w otoczeniu, dziwny dźwięk albo pojawienie się Lisy, żeby zwykły spacer zamienił się w nerwowe oczekiwanie na kolejny straszak.


Dlatego ten projekt jest dla mnie znacznie ciekawszy niż kolejny remake P.T. wykonany od podstaw. W przypadku wcześniejszych fanowskich prób zawsze pozostawało pytanie, jak bardzo doświadczenie różni się od oryginału. Tutaj ambicja jest znacznie większa: zachować możliwie wiernie to, co stworzyli Kojima i jego zespół, a jednocześnie pozwolić współczesnym komputerom wykorzystać dodatkowe możliwości sprzętu.

Szkoda tylko, że Silent Hills nigdy nie powstało

Najbardziej gorzka część tej historii pozostaje niezmienna. P.T. było zaledwie przedsmakiem projektu, którego nigdy nie dostaliśmy. Kojima, del Toro i Reedus tworzyli zestaw nazwisk, który rozbudzał wyobraźnię, a sam teaser sugerował, że Silent Hills może pójść w zupełnie innym kierunku niż wcześniejsze odsłony serii. Anulowanie gry sprawiło, że P.T. zaczęło żyć własnym życiem. Dobrze, że po tylu latach ktoś próbuje je zachować. Gry coraz częściej są produktami cyfrowymi zależnymi od serwerów, licencji i decyzji wydawców. P.T. jest chyba jednym z najlepszych przykładów na to, jak szybko kawałek historii gier może zostać praktycznie wymazany z oficjalnej dystrybucji. Fanowski port nie zmieni przeszłości i nie przywróci nam Silent Hills, ale może sprawić, że nowe pokolenie graczy samo sprawdzi, o co przez lata był ten cały szum.


Na premierę trzeba jeszcze poczekać, bo autor nie podał konkretnej daty udostępnienia portu. Projekt nie zawiera oryginalnych plików gry i wymaga danych z własnej kopii P.T. Twórca podkreśla również, że jest to nieoficjalna, niekomercyjna inicjatywa niezwiązana z Konami. Mimo wszystko trudno nie poczuć tutaj odrobiny nostalgii. P.T. było krótkie, dziwne i momentami frustrujące, ale właśnie dlatego tak mocno zapadło w pamięć. Sam chętnie jeszcze raz przejdę ten przeklęty korytarz, tym razem siedząc przed komputerem i współczesnym monitorem. Wielka szkoda, że nie zobaczymy już, dokąd naprawdę prowadziła ta historia.

Komputery gamingowe w naszej ofercie:

Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756