Anthropic ogranicza klonowanie gier przez AI. Claude Code nie odtworzy już znanych produkcji

Narzędzia wykorzystujące sztuczną inteligencję potrafią coraz sprawniej tworzyć gry komputerowe. Zaczęło to jednak budzić coraz większy niepokój wśród samych deweloperów, szczególnie tych pracujących w niewielkich studiach. Anthropic postanowiło zareagować na problem i wprowadziło nowe ograniczenia w Claude Code – od teraz asystent programistyczny ma odmawiać tworzenia kopii konkretnych, istniejących już gier. Jak nie trudno się domyślić zmiana nie wszystkim przypadła do gustu.
Anthropic ogranicza możliwości Claude Code
Decyzja Sony o zaprzestaniu wydawania gier w formie fizycznej wywołała prawdziwą lawinę konsekwencji. Jedną z nich było pojawienie się cyfrowych portów gier konsolowych na komputerach PC. Pod koniec października 2026 roku użytkownicy Claude Code zauważyli jednak zmianę w instrukcjach systemowych narzędzia. Anthropic dodało do nich nowe wytyczne, które mają powstrzymać sztuczną inteligencję przed odtwarzaniem konkretnych gier. Nie chodzi przy tym wyłącznie o przygotowanie identycznej produkcji pod innym tytułem – czyli stworzenie plagiatu. Ograniczenie obejmuje także próby przedstawiania takiej kopii jako oryginalnego projektu. Co jednak bardziej istotne, zmiana została wprowadzona po stronie serwerów firmy. Krótko mówiąc, użytkownik nie jest w stanie dowolnie włączyć i wyłączyć tej opcji.
Oczywiście nowe zasady nie oznaczają jeszcze, że Claude Code przestanie pomagać w tworzeniu gier. Anthropic nadal dopuszcza przygotowywanie autorskich produkcji, projektów reprezentujących określony gatunek oraz tytułów opartych na pomysłach i materiałach dostarczonych przez użytkownika. Granica staje się jednak bardzo wyraźna i ma przebiegać między czerpaniem inspiracji z istniejących rozwiązań a próbą odtworzenia konkretnego dzieła. Omawianą zmianę potwierdził Addy Osmani, przedstawiciel zespołu technicznego Anthropic. Wyjaśnił, że firma chce w ten sposób ograniczyć wykorzystywanie Claude do naruszania własności intelektualnej innych twórców – co mówiąc szczerze wydaje się bardzo logiczne. Jednocześnie zapowiedział dalsze poprawianie mechanizmu, aby nowe zabezpieczenia nie przeszkadzały osobom pracującym nad legalnymi projektami.
Klony znanych gier zaczęły niepokoić niezależnych deweloperów
No i właśnie, decyzja Anthropic nie pojawiła się bez powodu. W ostatnich miesiącach narzędzia AI coraz częściej wykorzystywano do odtwarzania istniejących już produkcji, przenoszenia ich do przeglądarek czy eksperymentowania z połączeniem elementów pochodzących z różnych tytułów. W internecie można było zobaczyć między innymi Mario przeniesionego do świata Elden Ring, a także Spider-Mana w realiach Batman: Arkham City. Powstawały również przeglądarkowe wersje gier z serii Call of Duty oraz Grand Theft Auto: Vice City. Nie wszystkie takie projekty można automatycznie uznać za naruszenie prawa, ale część z nich wzbudziła zainteresowanie właścicieli praw do oryginalnych produkcji. Takie Activision podejmowało już działania w związku z nieautoryzowanymi wersjami swoich gier.
Jednak szczególnie trudna sytuacja dotyczy tak naprawdę niewielkich zespołów, które nie dysponują dużym budżetem na ochronę swojej własności intelektualnej. Niepokój wzbudza przede wszystkim możliwość wykorzystania publicznie udostępnionych wersji demonstracyjnych do przygotowania konkurencyjnej kopii. Takie zagrożenie sprawiło, że studio Digital Sun, odpowiedzialne między innymi za Moonlightera – recenzje drugiej części możecie przeczytać na stronie – zdecydowało się ograniczyć publiczne testy nadchodzącego ReVamp. Zamiast otwartego dostępu wybrano zamknięte sesje przeznaczone jedynie dla wybranych graczy. Podobnie postąpiło też Alliance Arts, rezygnując z publicznego dema Drunken Goddess Reflux. Deweloperzy zwyczajnie obawiają się, że udostępnione materiały mogą posłużyć komuś do szybkiego przygotowania własnej wersji ich produkcji. I nie ma co się im dziwić.
Problem nie ogranicza się zresztą do samego kopiowania. Według informacji opisanych przez PurePC niektórzy twórcy otrzymywali wiadomości z żądaniami pieniędzy w zamian za rezygnację z przygotowania i opublikowania kopii ich gier. W jednym z przypadków autorzy Dragon's Chronicles mieli otrzymać żądanie zapłaty 200 dolarów, czyli około 730 zł. Nie przedstawiono jednak dowodów potwierdzających, że nadawca rzeczywiście dysponował gotowym klonem produkcji. Trudno więc traktować takie wiadomości jako potwierdzenie możliwości przeprowadzenia ataku. Mimo wszystko dobrze pokazują one, jak bardzo zmieniły się obawy niezależnych deweloperów.
Nowe zabezpieczenia mogą utrudnić również legalne tworzenie gier?
Jak zwykle w takich sytuacji jest i druga strona medalu. Problem polega na tym, że sztuczna inteligencja nie zawsze potrafi prawidłowo rozpoznać, czy użytkownik rzeczywiście próbuje skopiować cudzą produkcję. Zastrzeżenia zgłosiła między innymi firma Conflict Simulations LLC, która zajmuje się przygotowywaniem cyfrowych wersji planszowych gier wojennych na zlecenie ich właścicieli. Przedsiębiorstwo korzysta z materiałów przekazanych przez klientów, a kod powstaje od podstaw. Mimo to pojawiły się przypadki, w których Claude odmawiał dalszej pomocy przy realizowanych projektach. Co ciekawe, według relacji przedstawiciela firmy problem ujawnił się po bezpośrednim zapytaniu modelu o zastosowanie nowych ograniczeń do konkretnego zlecenia.
Podobne wątpliwości dotyczą również innych zastosowań narzędzi programistycznych. Użytkownicy zgłaszali odmowy między innymi podczas pracy nad analizą zrzutów pamięci po awariach systemu Windows, systemami antycheatowymi czy oprogramowaniem telewizorów. Nie wszystkie takie sytuacje wynikają jednak z nowej reguły dotyczącej kopiowania gier. Warto oddzielić konkretne ograniczenie wprowadzone dla Claude Code od pozostałych mechanizmów bezpieczeństwa, które mogą wpływać na działanie modelu. Anthropic prowadzi ponadto Cyber Verification Program, umożliwiający zweryfikowanym zespołom zajmującym się bezpieczeństwem korzystanie z bardziej zaawansowanych możliwości modeli.
Jak się zatem okazuje dla osób pracujących nad własnymi projektami nawet legalne zastosowanie AI może czasami wymagać dodatkowych wyjaśnień. Szczególnie problematyczne mogą być sytuacje, w których twórca rozwija grę inspirowaną określonym gatunkiem, wykorzystuje przy tym rozwiązania znane z klasycznych produkcji albo pracuje na podstawie licencji otrzymanej od właściciela praw. Sama obecność podobieństw nie musi przecież oznaczać kopiowania czy plagiatu. Nowe zabezpieczenia będą więc musiały zatem nauczyć się odróżniać próby nieautoryzowanego odtwarzania cudzych dzieł od legalnej pracy programistów.
Valve również dostrzega problem. Czy AI zmieni rynek gier?
Co ciekawe, sytuacja niepokoi również Valve, czyli właściciela platformy Steam. Sklep od pewnego czasu mierzy się z rosnącą liczbą produkcji tworzonych przy pomocy sztucznej inteligencji, wśród których nie brakuje niskiej jakości projektów oraz mniej lub bardziej oczywistych naśladownictw. Przedstawiciel firmy, Tom Giardino, podczas spotkania branżowego w Korei Południowej odniósł się do tego zjawiska, podkreślając, że Valve nie zamierza narzucać twórcom, z jakich narzędzi powinni korzystać. Zamiast tego firma zwraca uwagę na znaczenie budowania społeczności i rozwijania własnych pomysłów, które wyróżnią daną produkcję na tle konkurencji.
Nie oznacza to jednak, że problem zniknie wraz z wprowadzeniem kolejnych ograniczeń. Narzędzia AI są coraz łatwiej dostępne, a ich możliwości pozwalają przyspieszyć wiele etapów pracy nad oprogramowaniem. Dotyczy to zarówno prototypowania, jak i analizowania kodu czy przygotowywania rozwiązań działających na komputerach PC. Dla małych studiów oznacza to nowe możliwości, ale również ryzyko, że ich pomysły zostaną wykorzystane przez kogoś innego, zanim dany tytuł trafi tak naprawdę do samych graczy. Samo ukrywanie wersji demonstracyjnych nie jest przy tym dobrym rozwiązaniem, ponieważ ogranicza możliwość zbierania opinii i promowania nadchodzących projektów. Błędne koło zatem się zamyka.
Podsumowując, Anthropic próbuje znaleźć równowagę między swobodą korzystania ze sztucznej inteligencji a ochroną pracy deweloperów. Kierunek zmian wydaje się zrozumiały, ale skuteczność będzie zależała od tego, jak dobrze Claude Code poradzi sobie z rozpoznawaniem rzeczywistych naruszeń. Jeśli ograniczenia będą zbyt szerokie, ucierpią również osoby wykorzystujące AI zgodnie z prawem. Jeżeli okażą się zbyt łatwe do obejścia, nie rozwiążą problemu, który coraz mocniej niepokoi niezależnych twórców.
Paweł Matyjewicz
Autor Media Expert
Dumny tata, pasjonat życia, kultury Azji i technologii. Od lat związany z dziennikarską branżą gier wideo. Miłośnik fantastyki wszelkiego rodzaju. Przez wielu nazywany geekiem, chociaż sam uważa, że do tego określenia mu daleko. Wielbiciel przemyślanych światów, również tych papierowych (stołowe RPG zawsze w sercu). Gdy nie pisze, prawdopodobnie przechodzi japońskiego RPGa, ogląda nowy serial lub robi długie wycieczki ze swoją piesełą o imieniu Buffy.