Spotify pracuje nad rozwiązaniem, które może zmienić sposób, w jaki słuchacze korzystają z muzyki w znanej aplikacji. Platforma chce umożliwić tworzenie własnych wersji znanych utworów z pomocą sztucznej inteligencji, a następnie udostępnianie je innym użytkownikom. Pomysł zakłada jednak nie tylko nowe możliwości dla fanów, ale również dodatkowe pieniądze dla artystów. Oczywiście nie oznacza to, że każdy będzie mógł dowolnie przerabiać piosenki ze swojego ulubionego albumu.
Spotify pozwoli przerabiać znane piosenki?
Słuchanie znanego przeboju w zupełnie innym wydaniu? Spotify chce dać użytkownikom taką możliwość. Firma podobno pracuje nad nowym narzędziem, które pozwoli przerabiać istniejące już piosenki przy pomocy, nie zgadniecie… oczywiście sztucznej inteligencji. Jak dokładnie ma to wyglądać? Można będzie zmienić przykładowo ich brzmienie, pobawić się gatunkiem muzycznym, a nawet przygotować wersję przypominającą twórczość innego wykonawcy – czyli stworzyć własny mix. Co ciekawe, efekty takich eksperymentów nie mają trafiać wyłącznie do prywatnej biblioteki. Użytkownicy będą mogli dzielić się nimi z innymi słuchaczami.
O planach Spotify napisał Financial Times, według źródeł gazety nowa funkcja może pojawić się w pierwszym kwartale 2027 roku. Niewykluczone, że firma pokaże ją w okolicach gali Grammy, która odbędzie się 7 lutego. Na razie nie ma jednak pewności, czy właśnie wtedy zobaczymy oficjalną prezentację nowej funkcji. Samo Spotify nie podało na razie konkretnej daty ani szczegółów dotyczących premiery.
Tak czy inaczej, nie chodzi przy tym o stworzenie kolejnego generatora muzyki, który na podstawie krótkiego opisu komponuje utwór od podstaw. Pomysł jest zgoła inny. Słuchacz wybiera piosenkę z katalogu Spotify, a następnie zmienia jej charakter. Spokojna ballada mogłaby otrzymać bardziej energiczne, taneczne brzmienie, a popowy przebój doczekać się wersji utrzymanej w nostalgicznym nastroju. Na chwilę obecną są to jednak tylko spekulacje, bo granice takich przeróbek poznamy zapewne dopiero wtedy, gdy platforma pokaże już działające narzędzie.
Dodatkowa opłata za remiksy AI
Jednocześnie nie ma co liczyć na to, że nowość automatycznie trafi do wszystkich osób korzystających ze Spotify Premium. Według Financial Times firma rozważa osobną opłatę w wysokości 4–5 dolarów miesięcznie. Po przeliczeniu daje to około 15–19 zł, które trzeba byłoby dopłacić do obecnego abonamentu. Tu zaznaczam, że nie jest to jeszcze oficjalna cena, ale sam pomysł na dodatkowo płatny dostęp pokazuje, że Spotify może traktować tę funkcję jako osobną usługę, a nie niewielki dodatek do odtwarzacza. Niezależnie od tego, czy ktoś słucha muzyki na swoim smartfonie, czy przykładowo przez telewizor Smart TV, nowe możliwości mogą więc oznaczać kolejny wydatek.
Istotne jest również to, że na całym przedsięwzięciu mają zarabiać także muzycy. Spotify chce bowiem powiązać fanowskie wersje z oryginalnymi nagraniami, tak aby odtworzenia remiksów przynosiły wynagrodzenie osobom odpowiedzialnym za oryginalny utwór. Rozważane jest także uwzględnianie popularności takich przeróbek w wynikach oryginalnych utworów. Mówiąc prościej, dobrze przyjęta przez słuchaczy alternatywna wersja mogłaby pomóc również artyście, którego piosenka posłużyła za podstawę. Ale czy na pewno?
Nie każdy artysta zgodzi się na wykorzystanie swojej muzyki
Co prawda taki model ma pomóc Spotify uniknąć jednego z największych problemów związanych z generatywną AI, czyli wykorzystywania cudzej twórczości bez odpowiednich zgód i rozliczeń. Ale samo zawarcie umowy z wytwórnią nie oznacza jeszcze, że wszystkie jej nagrania trafią do programu. Według przedstawionych planów wykonawcy mają zachować możliwość samodzielnego decydowania o tym, czy ich muzyka może być przerabiana przez słuchaczy. Co więcej, będą mogli odmówić nawet wtedy, gdy reprezentująca ich firma podpisze stosowne porozumienie ze Spotify. To istotne, bo nie każdy muzyk musi mieć ochotę na eksperymenty z własnym głosem, kompozycjami czy charakterystycznym brzmieniem. Zwłaszcza z wykorzystaniem AI.
Podobno Spotify ma już za sobą pierwsze rozmowy i umowy z kilkoma ważnymi przedstawicielami branży. Wśród partnerów wymieniane są Universal Music Group, Merlin, Kobalt oraz Believe. Ta ostatnia firma ogłosiła nawet współpracę 20 października 2026 roku. Porozumienie obejmuje także artystów korzystających z TuneCore, czyli platformy, za pośrednictwem której niezależni wykonawcy mogą samodzielnie wydawać swoją muzykę. Rozmowy prowadzone są również z Sony Music i Warner Music. Na początku listopada nie było jednak jeszcze informacji o podpisaniu umów z tymi dwoma koncernami.
Oczywiście pomysł nie wszystkim przypadł do gustu. Ed Newton-Rex, kompozytor i działacz zaangażowany w ochronę praw twórców, zwraca uwagę na to, co może stać się z katalogiem Spotify po uruchomieniu takiej usługi. Jeśli miliony użytkowników zaczną publikować własne wersje znanych piosenek, znalezienie oryginalnych nagrań może być znacznie trudniejsze – i tutaj niestety trudno się nie zgodzić. Jest też obawa, że artyści będą czuli presję, by zgadzać się na wykorzystanie swojej muzyki. W końcu jeśli podobne rozwiązanie stanie się popularne, odmowa udziału może oznaczać rezygnację z dodatkowych przychodów.
Spotify chce rozwijać AI, ale ma też problem z jej nadmiarem
I w tym wszystkim jest pewien paradoks. Spotify chce zachęcać użytkowników do tworzenia muzycznych przeróbek przy pomocy sztucznej inteligencji, a jednocześnie musi walczyć z nadmiarem nagrań generowanych przez algorytmy. W lipcu 2026 roku informowano, że serwis usunął 75 milionów utworów uznanych za spam związany z AI. Część takich publikacji powstaje masowo, bez większej wartości artystycznej, a ich obecność może utrudniać korzystanie z platformy zarówno słuchaczom, jak i wykonawcom.
Nie oznacza to, że Spotify powinno całkowicie odcinać się od nowych technologii. Dobrze przygotowany remiks może przecież zainteresować odbiorców, którzy normalnie nie zwróciliby uwagi na dany utwór. Problem w tym, żeby takie nagrania nie zdominowały katalogu i nie zaczęły wypierać oryginalnej twórczości. Dużo będzie zależało od zasad publikowania przeróbek, sposobu ich oznaczania oraz tego, czy użytkownicy będą mogli łatwo znaleźć wersję przygotowaną przez samego artystę.
Nie wiadomo też, czy słuchacze będą skłonni płacić dodatkowo za możliwość eksperymentowania z muzyką. Dla osób lubiących takie zabawy może to być ciekawa funkcja, ale wielu użytkowników Spotify chce po prostu nałożyć słuchawki na głowę i włączyć ulubioną playlistę piosenek w ich oryginalnym wydaniu. Dopłacanie kilkunastu złotych miesięcznie do abonamentu tylko po to, by od czasu do czasu przygotować własny remiks, nie każdemu wyda się dobrym interesem. Spotify ma więc przed sobą niełatwe zadanie.
Paweł Matyjewicz
Autor Media Expert
Dumny tata, pasjonat życia, kultury Azji i technologii. Od lat związany z dziennikarską branżą gier wideo. Miłośnik fantastyki wszelkiego rodzaju. Przez wielu nazywany geekiem, chociaż sam uważa, że do tego określenia mu daleko. Wielbiciel przemyślanych światów, również tych papierowych (stołowe RPG zawsze w sercu). Gdy nie pisze, prawdopodobnie przechodzi japońskiego RPGa, ogląda nowy serial lub robi długie wycieczki ze swoją piesełą o imieniu Buffy.
