Głośnik, gitara i centrum muzycznej zabawy. Enya Cyber-G Pocket to nietypowy gadżet dla każdego

Rynek głośników Bluetooth zrobił się ostatnio dość nudny. Producenci prześcigają się głównie w trzech rzeczach: mocy wyjściowej, wyglądzie obudowy i tym, do której klasy szczelności udało im się dobić, IPX6 czy może już IPX7. Enya postanowiła trochę zamieszać i wypuściła coś, co trudno wrzucić do jednej szufladki, bo Cyber-G Pocket po rozłożeniu przestaje być głośnikiem, a staje się elektronicznym instrumentem. Dzięki temu ktoś, kto nigdy w życiu nie dotknął gitary, też może usiąść i pobawić się w komponowanie własnej melodii, nawet jeśli wcześniej wydawało mu się, że to nie dla niego.
Głośnik, który skrywa znacznie więcej
Patrząc na złożony Cyber-G Pocket, w życiu byśmy nie zgadli, że kryje się w nim coś więcej niż zwykły przenośny głośnik. Waży niecałe 800 gramów, więc śmiało można go wrzucić do plecaka na wyjazd albo do torby, gdy wybieramy się na spotkanie ze znajomymi i chcemy mieć pod ręką coś do puszczenia muzyki. Dopiero rozłożenie odsłania jego drugą twarz, bo na powierzchni pojawiają się dotykowe pola odpowiadające za akordy oraz kontroler przypominający kostkę gitarową. To właśnie ten moment sprawia, że przestaje być zwykłym głośnikiem i zamienia się w coś zupełnie innego.
Twórcy urządzenia najwyraźniej postawili na to, żeby każdy mógł się nim bawić bez wcześniejszego przygotowania. Nie trzeba znać żadnych chwytów ani przejmować się teorią muzyki, bo wystarczy nacisnąć wybrany akord i wykonać ruch przypominający uderzanie w struny kostką. Do tego dochodzą wbudowane rytmy oraz automatyczny akompaniament, które biorą na siebie większość roboty, więc nawet totalny laik po chwili kombinowania jest w stanie wykrzesać z tego coś, do czego spokojnie da się zaśpiewać albo poimprowizować. Właśnie dlatego trafniej byłoby powiedzieć, że to interaktywna zabawka muzyczna, a nie prawdziwa gitara elektroniczna, mimo że z wyglądu przypomina jedną i drugą.
Bluetooth, aplikacja i kilkanaście brzmień
Kiedy ochota na granie mija, urządzenie równie sprawnie wraca do roli zwykłego głośnika. Ma 20 watów mocy i dwa przetworniki, więc bez większego problemu odtworzy muzykę ze smartfona czy laptopa, gdy komuś zachce się po prostu posłuchać czegoś w tle bez żadnych instrumentalnych ambicji. Producent nie zaoszczędził na złączach, bo jest zarówno USB-C do przesyłania dźwięku, jak i klasyczne gniazdo słuchawkowe 3,5 milimetra, więc trudno tu narzekać na braki.
Sporo dzieje się jednak poza samym sprzętem, bo pełnię możliwości Cyber-G Pocket odsłania dopiero aplikacja Enya Music. To tam trafiają dodatkowe ustawienia, materiały edukacyjne oraz spora biblioteka utworów, z których można korzystać podczas gry. W samym urządzeniu zaszyto ponad 15 brzmień instrumentów, od gitar akustycznych i elektrycznych, przez pianino, aż po flet i ukulele, a do tego dorzucono pięć zestawów perkusyjnych, które same dopasowują rytm do wybieranych akordów. Trzeba przyznać, że jak na kompaktowy gadżet, wybór jest naprawdę spory.
Sprzęt dla muzyków? Niekoniecznie
Mimo gitarowego kształtu ciężko nazwać Cyber-G Pocket zamiennikiem prawdziwego instrumentu, i chyba nie taki był zresztą cel jego powstania. Zdecydowanie bardziej pasuje mu rola kreatywnego gadżetu, który ma za zadanie zachęcić do zabawy dźwiękiem i pomóc przeskoczyć tę pierwszą, najtrudniejszą barierę tym wszystkim, którzy zawsze chcieli spróbować grania, ale coś ich powstrzymywało. I nic dziwnego, bo klasyczna nauka chwytów gitarowych potrafi skutecznie zniechęcić nawet osoby naprawdę zdeterminowane, nie wspominając już o tych, którzy podobnie jak ja podchodzili do tematu z doskoku.
Ten kierunek rozwoju sprzętu muzycznego wydaje się dziś naprawdę na czasie. Coraz więcej firm próbuje ułatwiać tworzenie muzyki za pomocą inteligentnych algorytmów, podświetlanych elementów sterujących czy gotowych akompaniamentów, które robią sporą część pracy za użytkownika. Cyber-G Pocket wpisuje się w ten trend niemal podręcznikowo, oferując coś pomiędzy interaktywną zabawką dla dorosłych a instrumentem w pełnym tego słowa znaczeniu. Można sobie wyobrazić, że sprawdzi się świetnie na rodzinnym wyjeździe, przy ognisku ze znajomymi albo po prostu jako sposób na spędzenie wieczoru inaczej niż zwykle.
Cena może zaskoczyć, ale konkurencji praktycznie nie ma
Producent wycenił Cyber-G Pocket na 199 dolarów, co po przeliczeniu według obecnego kursu daje mniej więcej 750 złotych. To jednak tylko punkt wyjścia, bo w Polsce trzeba się liczyć z tym, że ostateczna kwota urośnie po doliczeniu podatku, kosztów przesyłki i marży, jaką dolicza sobie dystrybutor, więc realnie z portfela wyjdzie nieco więcej niż podpowiada samo przeliczenie walut. W zestawie producent przewidział etui transportowe, pasek, kabel USB-C oraz komplet naklejek do personalizacji, więc przynajmniej pod tym względem nie ma się do czego przyczepić.
Nie jest to tani sprzęt, ale też ciężko wskazać dla niego bezpośredniego konkurenta na rynku. Enya stworzyła produkt, który balansuje gdzieś pomiędzy elektroniką użytkową, instrumentem muzycznym a gadżetem do wspólnej zabawy, i właśnie ta hybrydowość czyni go tak nietypowym. Czy pomysł faktycznie się przyjmie, pokażą najbliższe miesiące, choć jedno wydaje się pewne już teraz: obok Cyber-G Pocket rzeczywiście trudno przejść obojętnie.