Warhammer 40,000: Chaos Gate – Deathwatch zapowiedziane. Seria wraca z większym rozmachem
Uniwersum Warhammera od kilku lat przeżywa prawdziwy renesans w świecie gier wideo, ale tylko część produkcji potrafi wykorzystać ogromny potencjał tkwiący w tej marce. Twórcy z Complex Games najwyraźniej chcą udowodnić, że wyciągnęli wnioski z poprzedniej odsłony serii. Oficjalnie zapowiedziane Warhammer 40,000: Chaos Gate – Deathwatch ma być większe pod każdym względem niż Daemonhunters z 2022 roku.
Deathwatch zamiast Grey Knights
Jeśli chodzi o gatunek, to większego zaskoczenia nie ma. Nowa odsłona serii ponownie będzie taktycznym RPG-iem rozgrywanym w systemie turowym. Ale tym razem w centrum wydarzeń znajduje się elitarny zakon Deathwatch. Jest to jednostka złożona z najlepszych Kosmicznych Marines pochodzących z różnych zakonów Imperium, wyspecjalizowana w eliminowaniu obcych ras i największych zagrożeń galaktyki. Zmiana głównych bohaterów ma wyraźnie wpłynąć na klimat gry, który od teraz będzie jeszcze bardziej brutalny niż w poprzedniej odsłonie.
Twórcy zapowiadają znacznie większą swobodę w kwestii budowania drużyny. Gracze będą mogli łączyć klasy postaci, dobierać uzbrojenie oraz zdolności specjalne, tworząc oddziały dopasowane do konkretnych misji i okoliczności. Ważnym elementem mają być także unikalne cechy zakonów Space Marines, dzięki którym poszczególni żołnierze zyskają bardziej wyraźną tożsamość na polu bitwy.
Siedem frakcji przeciwników i większa skala wojny
Największą zmianą względem poprzedniej części wydaje się jednak liczba przeciwników. W Daemonhunters gracze przez większość czasu walczyli głównie z siłami Nurgle'a, co po kilkunastu godzinach zaczynało być powtarzalne i zwyczajnie nudne. Od teraz sytuacja ma wyglądać zupełnie inaczej. Kampania przeniesie graczy do ogarniętego wojną regionu Tyrian Expanse, gdzie pojawi się aż siedem różnych frakcji przeciwników.
Z kim dokładnie przyjdzie nam walczyć? Na liście wrogów znajdują się między innymi orkowie, Tau, Genokrady oraz siły Chaosu. Każda armia ma według zapowiedzi posiadać własny styl walki oraz inne zachowania na polu bitwy. Dzięki temu kolejne misje powinny – przynajmniej w założeniu –wymagać od gracza znacznie większej elastyczności i planowania niż do tej pory.
Pojawią się również dodatkowe tryby zabawy. Jednym z nich będzie przykładowo Skirmish Mode, pozwalający tworzyć samodzielne potyczki i testować różne konfiguracje oddziałów bez konieczności przechodzenia kampanii fabularnej.
Complex Games chce ogólnie mocniej postawić na widowiskowość starć. W grze pojawią się ciężkie pojazdy Imperium, w tym potężny Redemptor Dreadnought, Scout Sentinel oraz legendarny czołg Leman Russ. Dla fanów uniwersum Warhammera to ważna wiadomość, bo wcześniejsza odsłona często sprawiała wrażenie zbyt kameralnej jak na realia niekończącej się wojny w 41. tysiącleciu.
Premiera na chłodno
No i tutaj nie mam dobrych wieści, a przynajmniej połowicznie. Na ten moment nie podano dokładnej daty premiery gry. Według opublikowanych informacji wiemy jedynie, że produkcja ma zadebiutować mniej więcej w okresie zimowym 2026 roku. Potwierdzono natomiast platformy, dzięki czemu wiadomo, że Warhammer 40,000: Chaos Gate – Deathwatch zmierza na konsole PlayStation 5, Xbox Series X i Xbox Series S oraz na komputery gamingowe PC.
Po zapowiedzi widać, że Complex Games chce stworzyć coś znacznie większego i ambitniejszego niż zwykła kontynuacja. Deathwatch ma być rozwinięciem wszystkich pomysłów z poprzedniej odsłony, ale bez jej najbardziej irytujących ograniczeń i problemów. Jeśli twórcom uda się spełnić obietnice, fani Warhammera mogą otrzymać jedną z najciekawszych strategii turowych osadzonych w tym kultowym uniwersum.
