Więcej miejsca na gry bez kompromisów. SanDisk rozszerza ofertę dysków SSD dla PS5 i ROG Xbox Ally

Gry AAA regularnie przekraczają 100 GB, a do tego dochodzą aktualizacje, dodatki i sezonowe eventy, które tylko powiększają apetyt na miejsce na dysku. Mnóstwo graczy co jakiś czas musi robić przegląd biblioteki i usuwać tytuły. SanDisk dostrzegł ten problem i pokazał kolejne modele z rodziny Optimus, z myślą zarówno o posiadaczach PlayStation 5, jak i użytkownikach ROG Xbox Ally oraz zwykłych pecetów. W obu przypadkach nacisk położono na wysoką wydajność i pojemność na tyle dużą, by biblioteka gier mogła po prostu zostać na dysku bez konieczności ciągłego żonglowania plikami.
Dwa modele, dwa różne cele
Flagowcem całej oferty jest SanDisk Optimus GX PRO 850P, przygotowany z myślą o konsolach PlayStation 5 oraz PlayStation 5 Pro. Nośnik ma za sobą oficjalne błogosławieństwo Sony w postaci licencji, a producent pomyślał też o użytkownikach mniej obeznanych z majsterkowaniem, dorzucając radiator dopasowany dokładnie do konsolowego gniazda M.2. Dzięki temu wymiana dysku ma być na tyle prosta, że poradzi sobie z nią nawet ktoś, kto wcześniej w życiu nie zaglądał do wnętrza swojej konsoli. Do wyboru trafiły warianty o pojemności od 1 aż do 8 TB, a same liczby dotyczące prędkości potrafią zrobić wrażenie, bo producent mówi o maksymalnie 7300 MB/s przy odczycie i 6600 MB/s przy zapisie. Takie parametry z zapasem pokrywają wymagania stawiane przez konsole Sony, więc od strony czysto technicznej naprawdę trudno się do tego nośnika przyczepić.
Drugi model, SanDisk Optimus GX 7100X, celuje w zupełnie inną grupę odbiorców, czyli graczy korzystających z ROG Xbox Ally oraz klasycznych komputerów PC. Bazuje na interfejsie PCIe 4.0, a jego pojemność sięga 4 TB, przy czym w zależności od wybranej wersji prędkości potrafią dochodzić do około 7250 MB/s przy odczycie i 6900 MB/s przy zapisie. W środku znalazły się pamięci TLC 3D NAND, a producent najwyraźniej mocno postawił na oszczędzanie energii, co akurat w urządzeniach przenośnych ma niebagatelne znaczenie, bo im mniej prądu zjada dysk, tym dłużej sprzęt wytrzyma na jednym ładowaniu baterii. Widać więc, że SanDisk nie próbował robić jednego uniwersalnego dysku do wszystkiego, tylko dopasował parametry do konkretnego zastosowania.
Imponujące pojemności, ale ceny potrafią zamurować
Największym straszakiem, a jednocześnie chyba głównym powodem, dla którego w ogóle się o tych dyskach mówi, są dostępne pojemności. Na wariancie 8 TB dla PlayStation 5 teoretycznie zmieści się nawet około 200 gier, choć oczywiście wszystko zależy od tego, ile miejsca zajmuje konkretny tytuł. Ta propozycja jest skierowana przede wszystkim do osób, którym po prostu nie chce się co miesiąc kasować jednych gier, żeby zwolnić miejsce pod kolejne, tylko wolą mieć całą swoją bibliotekę na wyciągnięcie ręki, zawsze gotową do odpalenia bez czekania na pobieranie.
Tu jednak wkracza rzeczywistość w postaci cennika, i szczerze mówiąc, robi się nieprzyjemnie. W Stanach Zjednoczonych najtańszy wariant dla PS5, czyli 1 TB, wyceniono na około 380 dolarów, natomiast za wersję 8 TB trzeba zapłacić prawie 2960 dolarów. Przeliczając to na złotówki, wychodzi odpowiednio mniej więcej 1380 zł oraz około 10 750 zł, a takie kwoty naprawdę potrafią zaboleć, zwłaszcza gdy mówimy o samym dysku, a nie o całym sprzęcie. Nie powinno więc dziwić, że to właśnie te ceny rozpaliły dyskusję wśród graczy w ostatnich tygodniach, a spora część komentujących zauważyła złośliwie, że za podobną sumę spokojnie dałoby się kupić kilka konsol PlayStation 5 zamiast jednego dysku SSD do jednej z nich. Pytanie, czy w ogóle warto na te nośniki czekać, czy może lepiej po prostu odpuścić temat, samo się więc narzuca.
Czy warto czekać na te dyski, czy raczej odpuścić?
Patrząc czysto na parametry, trudno mieć do nowych nośników jakieś większe zastrzeżenia. Wysoka wydajność idzie tu w parze z dużymi pojemnościami i pełną zgodnością ze sprzętem, pod który dane modele zostały zaprojektowane. Osoby z naprawdę pokaźną cyfrową biblioteką gier mogą uznać to za bardzo wygodne rozwiązanie, tym bardziej że montaż w PlayStation 5 został maksymalnie odchudzony z formalności dzięki fabrycznie zamontowanemu radiatorowi, więc nie trzeba się już martwić dobieraniem dodatkowego chłodzenia na własną rękę.
Pozostaje jednak pytanie o opłacalność, a tu moim zdaniem sprawa nie jest już tak oczywista. Sklepowe półki uginają się od dysków PCIe 4.0 o zbliżonych osiągach, które kosztują wyraźnie mniej niż propozycje SanDisk. Oficjalna certyfikacja i zadbany wygląd na pewno przekonają część kupujących, jednak podejrzewam, że większość graczy woli po prostu poczekać na sensowniejsze obniżki, zamiast od razu wykładać pełną kwotę za nowość. Jeśli w kolejnych miesiącach ceny pamięci flash faktycznie zaczną spadać, a wiele wskazuje, że tak się stanie, nowe modele SanDisk mają szansę stać się dużo bardziej sensownym zakupem, niż są obecnie.