Złoty mini PC kosztuje 6,5 mln zł. To jeden z najbardziej absurdalnych komputerów w historii

Niektóre komputery kupuje się z myślą o pracy, inne do grania, a jeszcze inne po prostu po to, żeby pokazać światu, że pieniądze przestały być problemem. Ten mini PC zdecydowanie należy do tej ostatniej kategorii. Trudno bowiem znaleźć praktyczne uzasadnienie dla komputera kosztującego około 6,5 mln zł, którego najdroższym elementem jest nie procesor, pamięć czy karta graficzna, lecz obudowa wykonana z czystego złota.
Mały komputer, wielka fortuna
Kubb Fanless na pierwszy rzut oka wygląda jak typowy przedstawiciel kategorii mini PC. Ma formę niewielkiego sześcianu o wymiarach około 120 × 120 × 120 mm, ale w tym przypadku pozory naprawdę mocno mylą. Standardowa wersja z aluminiową obudową waży około 2,1 kg, podczas gdy przygotowany na specjalne zamówienie wariant z 24-karatowego złota osiąga około 13 kg. To ponad sześć razy więcej przy zachowaniu praktycznie identycznych gabarytów.
Cena jest jeszcze bardziej niezwykła. Całość została wyceniona na około 1,7 mln dolarów, czyli mniej więcej 6,5 mln złotych. Dla porównania, zwykła wersja Kubb Fanless kosztuje około 1595 euro, co po przeliczeniu daje mniej więcej 7000 złotych. Mówimy więc o komputerze, który jest około tysiąc razy droższy od swojej standardowej odmiany. I nie, nie dostajemy tutaj tysiąc razy wydajniejszego sprzętu.
Właściwie trudno nawet mówić o klasycznym zakupie. To raczej luksusowy przedmiot wykonany na indywidualne zamówienie. Tożsamość klienta nie została ujawniona, ale przyznam, że sam mam pewne podejrzenia. Gdybym miał obstawiać, powiedziałbym, że na taki zakup zdecydował się chyba jakiś szejk. Taki poziom luksusu kojarzy mi się przede wszystkim z ludźmi, którzy mają tak dużo gotówki, że zastanawiają się już nie nad tym, co kupić, tylko jak jeszcze bardziej absurdalnie ją wydać.
Złoto rzeczywiście pomaga w chłodzeniu
Cała historia byłaby oczywiście znacznie prostsza, gdyby złota obudowa była wyłącznie ozdobą. Okazuje się jednak, że za wyborem takiego materiału stoi również pewien techniczny argument. Kubb Fanless jest konstrukcją pozbawioną wentylatora, a jego obudowa pełni jednocześnie funkcję dużego, pasywnego radiatora. Charakterystyczne żebra zwiększają powierzchnię, z której ciepło może być oddawane do otoczenia.
Złoto ma przy tym wyższą przewodność cieplną niż aluminium. W materiałowych porównaniach podaje się około 314 W/mK dla złota oraz około 205 W/mK dla aluminium, co oznacza wyraźną przewagę tego pierwszego materiału w przewodzeniu ciepła. Trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek. Nie oznacza to automatycznie, że złoty komputer będzie o połowę chłodniejszy albo że nagle zyska ogromną wydajność. Na temperatury wpływa przecież cały układ chłodzenia, sposób połączenia procesora z radiatorem, powierzchnia obudowy i warunki pracy.
Ponadto istnieje tutaj wyjątkowo zabawny paradoks. Gdyby komuś rzeczywiście zależało wyłącznie na możliwie najlepszym odprowadzaniu ciepła, złoto nie byłoby najlepszym wyborem. Jeszcze lepiej pod tym względem wypada miedź, która jednocześnie jest nieporównywalnie tańsza. Innymi słowy, można było stworzyć bardzo dobry pasywny komputer za ułamek tej ceny. Tyle że wtedy nie byłby to komputer z 24-karatowego złota.
W środku nie znajdziemy technologii za 6,5 mln złotych
Największym żartem całej konstrukcji jest jej specyfikacja. Kubb Fanless może być wyposażony między innymi w procesor Intel Core Ultra 5 225H, mocniejszy Core Ultra X7 358H albo AMD Ryzen AI 5 340. Do tego dochodzi maksymalnie 128 GB pamięci DDR5 oraz dysk SSD M.2 NVMe o pojemności 1 TB z możliwością dodania kolejnego nośnika. Nie jest to więc sprzęt słaby. Taki mini PC może bez większych problemów pełnić funkcję wydajnego komputera do pracy, multimediów czy codziennego użytkowania.
Na pokładzie znajdziemy również nowoczesne interfejsy, między innymi USB4 lub Thunderbolt 4 zależnie od konfiguracji, Wi-Fi 7, Bluetooth oraz wyjścia HDMI 2.1. Całość może pracować pod kontrolą Windows 11 Pro. Problem polega na tym, że te podzespoły nie mają praktycznie żadnego związku z ceną całego urządzenia. To właśnie obudowa wykonana z ogromnej ilości szlachetnego kruszcu odpowiada za astronomiczną wartość. W zwykłym komputerze płacimy za procesor, kartę graficzną, pamięć, szybki SSD czy dobry monitor. Tutaj sporą część budżetu można by przeznaczyć na złoto, a potem dopiero zastanawiać się, jaki komputer do niego przykręcić.
Spory problem z przenoszeniem komputera
Cała historia pokazuje też coś ciekawego na temat współczesnych komputerów PC. Miniaturyzacja miała przecież sprawić, że sprzęt będzie coraz mniejszy, lżejszy i łatwiejszy do ustawienia na biurku. Tutaj otrzymujemy urządzenie wielkości małego pudełka, które waży 13 kg. To mniej więcej tyle, co spory komputer stacjonarny, tylko bez jego typowych gabarytów.
Trudno też wyobrazić sobie codzienne przenoszenie takiego sprzętu. Zwykły mini PC można zabrać do drugiego pokoju, schować w torbie albo przenieść razem z laptopem. Złoty Kubb Fanless jest pod tym względem trochę jak sztabka złota udająca komputer. Teoretycznie można go przesunąć, ale po co, skoro prawdopodobnie najlepiej wygląda w jednym, starannie wybranym miejscu na biurku.
To nie jest próba stworzenia najlepszego mini PC na świecie. Nie chodzi też o rekordy wydajności czy najbardziej zaawansowane chłodzenie. To pokaz możliwości producenta i luksusowy gadżet dla kogoś, dla kogo 6,5 mln złotych jest kwotą możliwą do wydania na coś, co większość z nas kupiłaby za kilka tysięcy złotych. W świecie technologii widzieliśmy już bardzo drogie komputery, ale złoty Kubb pokazuje, że granica absurdu wciąż potrafi przesunąć się jeszcze dalej.