Battle Arena Toshinden wraca. Kultowa trylogia bijatyk z PS1 trafi na PS5, Switch 2 i PC
Zapowiedź Toshinden Collection wzbudziła we mnie ogromne pokłady nostalgii, bo Battle Arena Toshinden należało do gier, które mocno zapadły mi w pamięć podczas pierwszych przygód z PlayStation. W tamtych czasach trójwymiarowa bijatyka z wojownikami wyposażonymi w broń potrafiła robić naprawdę duże wrażenie, a pojedynki z kumplem przed telewizorem miały swój niepowtarzalny klimat. Teraz seria szykuje się do powrotu, by dać graczom okazję ponownie sprawdzić, czy magia Toshinden wciąż działa tak samo dobrze jak przed laty.
Battle Arena Toshinden było pokazem możliwości pierwszego PlayStation
Pierwsza część Battle Arena Toshinden zadebiutowała w 1995 roku i szybko stała się jednym z tytułów kojarzonych z możliwościami technicznymi pierwszego PlayStation. Gra opracowana przez Tamsoft i wydana przez Takara stawiała na walkę w pełnym 3D, efektowne areny oraz bohaterów korzystających z broni. Dzisiaj może wydawać się to oczywiste, ale w połowie lat 90. przejście bijatyki do trójwymiarowego świata robiło ogromne wrażenie. Toshinden był przy tym porównywany do Virtua Fightera, choć z perspektywy czasu seria jest pamiętana przede wszystkim za charakterystyczny styl i oprawę.
Battle Arena Toshinden zdecydowanie nie próbowało być tylko kolejną kopią Street Fightera. Bohaterowie mieli własne bronie, mogli wykonywać uniki poza płaszczyzną głównego starcia, a całość miała nieco bardziej filmowy charakter. Owszem, seria była krytykowana za mniej rozbudowaną mechanikę walki, zwłaszcza gdy na rynku pojawiały się kolejne odsłony Tekkena i innych bijatyk. Nie zmienia to faktu, że Toshinden potrafił przyciągnąć uwagę i doczekał się dwóch sequeli na PS1.
Toshinden wywołuje nostalgię u niejednego fana bijatyk
Pierwszą grą, w jaką zagrałem na PS1, był Resident Evil. Drugą w kolejności był właśnie Battle Arena Toshinden, a właściwie cała trylogia. Był rok 1998 i z dzisiejszej perspektywy łatwo zapomnieć, jak ogromne wrażenie potrafiły wtedy robić takie gry. Trójwymiarowi wojownicy, wielkie areny, broń w rękach każdego bohatera i możliwość walki z kumplem rozgrywane na ekranie jednego telewizora wystarczały, żeby człowiek potrafił spędzić przy konsoli zdecydowanie więcej czasu, niż chcieliby tego rodzice.
Moją ulubioną postacią był Duke. Z kolei Sofia z miejsca skradła moje serce, które odbiła dopiero Nina z Tekken 3, jakiś rok później. Dzisiaj brzmi to trochę jak typowa nostalgia gracza wychowanego na PS1, ale właśnie takie szczegóły sprawiają, że powrót Toshinden ma dla mnie większe znaczenie niż kolejny bezosobowy remaster. Ta seria była częścią pewnego momentu w historii konsol i dla części graczy może być ciekawym powrotem do czasów, gdy każda nowa bijatyka 3D potrafiła naprawdę ekscytować.
Trylogia Toshinden to nie wszystko
Battle Arena Toshinden 2 pojawiło się niedługo później, rozwijając pomysł pierwszej gry i dodając kolejnych wojowników. Następnie w 1997 roku ukazało się Battle Arena Toshinden 3, które zamknęło główną trylogię na pierwszym PlayStation. Seria doczekała się też pobocznych odsłon i wersji na inne platformy, między innymi Saturn, Game Boy oraz komputery z systemem Windows. Istniało również Toshinden 4, wydane pod nazwą Toshinden Subaru w Japonii, ale tej części nie będzie w zapowiedzianej kolekcji.
Nie zabrakło także bardziej nietypowych eksperymentów. Na PS1 ukazało się między innymi Battle Arena Nitoshinden, utrzymane w komediowej, bardziej ''chibi'' stylistyce, a seria doczekała się nawet gry logicznej Puzzle Arena Toshinden oraz karcianego Toshinden Card Quest. Nowa kolekcja jest jednak znacznie bardziej konkretna. Edia skupia się na trzech głównych grach, które dla wielu osób są właściwym rdzeniem Battle Arena Toshinden. Na razie nie wiadomo, czy otrzymamy wyłącznie wierne wersje oryginałów, czy też twórcy przygotują dodatkowe opcje obrazu, zapisu, sterowania lub inne udogodnienia.
Dla mnie najważniejsze będzie jedno. Chciałbym dostać Toshinden, które nadal wygląda i działa jak gra z epoki PS1, ale jednocześnie nie zmusza współczesnego gracza do walki z ograniczeniami sprzętu sprzed ponad 30 lat. Jeśli Edia odpowiednio podejdzie do tej kolekcji, Toshinden Collection może być czymś więcej niż kolejnym zestawem starych gier. Może być okazją, żeby ponownie usiąść przed telewizorem z drugim kontrolerem i sprawdzić, czy Duke nadal ma to coś. Na premierę trzeba jednak jeszcze poczekać. Toshinden Collection ma ukazać się w 2027 roku na PlayStation 5, Nintendo Switch 2 i komputery PC, a szczegóły dotyczące ceny, dokładnej daty oraz zakresu modernizacji nie zostały jeszcze ujawnione.
Łukasz Dąbrowski
Autor Media Expert
Uwielbiam poznawanie nowych historii w każdej możliwej formie: gry wideo, książki, filmy, komiksy czy też po prostu rozmowa z drugim człowiekiem. Nie ograniczam się do jednego gatunku, ale gdybym miał wskazać swojego faworyta to byłaby to fantastyka. W wolnych chwilach zanurzam się w literaturze, a gdy pogoda dopisuje to idę pograć w koszykówkę. Moim największym marzeniem jest napisać i wydać własną książkę.
