Bioniczne ręce z Ukrainy mają pomagać rannym. Esper Bionics rozwija protezy sterowane mięśniami
Dla osoby, która straciła rękę, odzyskanie możliwości wykonywania zwykłych czynności może być równie ważne jak sama rehabilitacja. W Ukrainie wojna stworzyła ogromną grupę ludzi potrzebujących zaawansowanych protez, a lokalne firmy próbują odpowiedzieć na ten problem rozwiązaniami, które jeszcze niedawno kojarzyły się raczej z filmami niż codziennym życiem. Jedną z nich jest Esper Bionics.
Wojna stworzyła ogromne wyzwanie dla protetyki
Jak się jednak okazuje problem jest większy niż można przypuszczać. Choć Esper Bionic faktycznie próbuje zrobić wszystko by ich protezy trafiły do rannych żołnierzy, tak zapotrzebowanie jest znacznie większe niż możliwości firmy. Sama skala problemu jest trudna do jednoznacznego określenia. W przestrzeni publicznej pojawiały się szacunki mówiące nawet o około 100 tys. amputacji, jednak dane dotyczące tego zjawiska są niepełne. Według Antoniny Kumki, współzałożycielki inicjatywy Protez Hub, która miała dostęp do oficjalnych statystyk, od początku 2021 do końca 2025 r. odnotowano około 24,1 tys. amputacji. Z kolei inne szacunki mówiły o około 20 tys. osób po amputacjach od lutego 2022 r. Takie różnice wynikają między innymi z metodologii i zakresu uwzględnianych przypadków.
Oczywiście tak duża liczba poszkodowanych oznacza również ogromne zapotrzebowanie na rehabilitację oraz protezy. Tradycyjne rozwiązania mogą przywrócić część podstawowych funkcji, ale bioniczne protezy ręki pozwalają pójść poszkodowanej osobie znacznie dalej. Wykorzystują bowiem sygnały elektryczne generowane przez mięśnie zachowane powyżej miejsca amputacji. Odpowiednio skonfigurowany system interpretuje te sygnały i przekłada je na ruch mechanicznych palców. Dzięki temu użytkownik może wykonywać czynności wymagające większej precyzji niż w przypadku prostych konstrukcji.
W opisywanym okresie ponad 30 osób było zaangażowanych w produkcję około tuzina bionicznych dłoni miesięcznie. Według informacji przywoływanych przez media na liście oczekujących znajdowało się natomiast aż 120 osób. Nie oznacza to jednak, że liczba ta jest aktualnym stanem kolejki w 2026 r. Samo Esper zaznacza, że dane dotyczące produkcji, cen i liczby oczekujących z wcześniejszych publikacji należy traktować jako informacje historyczne. Firma rozwija obecnie kolejne generacje swojego rozwiązania i zwiększa możliwości technologiczne, ale stworzenie zaawansowanej protezy to nadal bardzo skomplikowany proces.
Bioniczna dłoń wykorzystuje sygnały mięśni i uczenie maszynowe
Najnowsza wersja rozwiązania, Esper Hand 2, jest wieloprzegubową protezą mioelektryczną. Jej działanie opiera się na sygnałach EMG, czyli aktywności elektrycznej mięśni. Konstrukcja ma pięć niezależnie napędzanych palców, a system pozwala na sterowanie ich ruchem i dobieranie różnych sposobów chwytania. Producent zastosował również mechanizmy adaptacji sygnałów wykorzystujące uczenie maszynowe, dzięki którym sterowanie może być personalizowane pod konkretnego użytkownika. Nie chodzi zatem wyłącznie o to, aby sztuczna dłoń otworzyła się lub zamknęła po wykonaniu określonego ruchu mięśni. System ma reagować proporcjonalnie na siłę sygnału, a użytkownik może korzystać z różnych konfiguracji sterowania.
Co ciekawe, Esper Hand 2 posiada również Bluetooth i współpracuje z aplikacją Esper+ na smartfonach i tabletach. Za jej pomocą można między innymi personalizować chwyty, regulować ustawienia czujników oraz dostosowywać sposób działania protezy. Producent podaje ponadto odporność na wodę na poziomie IPX5 oraz możliwość korzystania z dotykowych ekranów dzięki odpowiednio zaprojektowanym końcówkom palców. Jest to ważna zmiana w samym podejściu do protez. Dobrze dopasowana konstrukcja nie ma być jedynie mechanicznym zamiennikiem utraconej kończyny, lecz urządzeniem, które można dostosowywać do konkretnej osoby i jej sposobu poruszania się.
Jednocześnie warto zaznaczyć, że rezultat zależy nie tylko od samej elektroniki. Znaczenie mają między innymi jakość sygnałów EMG, rozmieszczenie elektrod, dopasowanie leja oraz trening samego człowieka. Nawet najbardziej zaawansowana technologia nie eliminuje więc potrzeby długiej rehabilitacji i pracy z protetykiem.
Bioniczna proteza kosztuje tysiące dolarów
Największą barierą pozostaje oczywiście… cena. W Ukrainie Esper deklarowała sprzedaż urządzenia bez marży, za około 7 tys. dolarów, czyli około 27,3 tys. zł. W Stanach Zjednoczonych cena przekraczała natomiast 20 tys. dolarów, co daje po przeliczeniu ponad 78 tys. zł. Są to jednak wartości pochodzące z wcześniej opisywanego modelu sprzedaży, a nie uniwersalny aktualny cennik wszystkich wersji Esper Hand.
Dla wielu poszkodowanych nawet niższa kwota pozostaje więc poza zasięgiem. Zwykłe protezy mogą być w Ukrainie finansowane w ramach publicznego systemu, natomiast zaawansowane rozwiązania bioniczne często wymagają dodatkowego wsparcia organizacji charytatywnych i centrów rehabilitacyjnych. Jednym z przykładów jest lwowskie Unbroken, które pomaga rannym cywilom i żołnierzom oraz współpracuje z różnymi producentami protez. Niewątpliwie istotną zaletą lokalnych firm jest także możliwość przeprowadzenia serwisu i ponownego dopasowania urządzenia na miejscu, bez konieczności wysyłania użytkownika za granicę.
Zapotrzebowanie jest tak olbrzymie, że w Ukrainie już powstają kolejne projekty wykorzystujące sztuczną inteligencję, czujniki oraz druk 3D. Przykładem jest Allbionics i projekt Fortis, który ma łączyć analizę sygnałów z ośmiu kanałów EMG z lokalnym przetwarzaniem danych oraz cyfrowym procesem dopasowywania elementów protezy. Rozwijane są przy tym także inne technologie wspomagające osoby z niepełnosprawnościami, w tym egzoszkielety, które mogą w przyszłości znaleźć zastosowanie w rehabilitacji i odzyskiwaniu sprawności. We wrześniu 2026 r. ukraiński fundusz startupów i Brave1 uruchomiły także program grantowy dla producentów innowacyjnych protez i ich komponentów, z pulą do 8 mln hrywien.
Ukraińskie doświadczenia pokazują więc coś znacznie większego. Wojna stworzyła dramatycznie dużą potrzebę, ale jednocześnie przyspieszyła rozwój technologii, które mogą w przyszłości znaleźć zastosowanie także poza tym krajem. Problemem pozostaje, jak się okazuje, jedynie skala – bioniczna proteza może znacząco zwiększyć samodzielność osoby po amputacji, jednak musi być najpierw wyprodukowana, odpowiednio dopasowana i… sfinansowana. I są to problemy, które dla wielu poszkodowanych są w tym momencie nie do przeskoczenia.
