Jedna z najgłośniejszych premier filmowych roku trafiła na konsole. Gra ''Citizen Vigilante'' właśnie zadebiutowała na PS5

Szczerze mówiąc, myślałem, że czasy błyskawicznych adaptacji filmowych mamy już dawno za sobą. A jednak na PlayStation Store, zupełnie znienacka, pojawiło się ''Citizen Vigilante''. Gra zadebiutowała dziś, czyli 17 lipca 2026 roku, wyłącznie na PlayStation 5 i już pierwsze materiały promocyjne wzbudziły wśród graczy dość mieszane reakcje. Już samo ogłoszenie tego tytułu było dla wielu graczy niemałym zaskoczeniem, zwłaszcza że gra bazuje na jednym z filmów, o których w ostatnich miesiącach mówiło się chyba najgłośniej.
Filmowa kontrowersja trafia do świata gier
Fabuła ''Citizen Vigilante'' kręci się wokół motywu samozwańczego wymierzania sprawiedliwości, czyli tematu, który w kinie i serialach powraca jak bumerang od lat. Nic dziwnego, że przy okazji premiery gry ponownie pojawiły się dyskusje o granicach prawa, moralności i społecznej frustracji, którą taki motyw zwykle wywołuje. Nie zdziwiło mnie więc, że i tym razem opinie graczy są dość podzielone, bo część z nich zastanawia się, czy w ogóle takie historie pasują do gier wideo.
Osobiście uważam, że sama tematyka wcale nie jest szczególnie problematyczna. Kultura popularna od dawna sięga po podobne wątki i wielokrotnie robiła to w sposób znacznie bardziej kontrowersyjny niż to, co widać w tym przypadku. Dodam też, że mimo iż gra reklamowana jest jako brutalna, sama przemoc pokazana jest w niej dość umownie i w przerysowany sposób, trochę jak w produkcjach sprzed dwudziestu pięciu lat, gdzie efekty były bardziej symboliczne niż realistyczne, więc akurat tym bym się zbytnio nie przejmował. Znacznie bardziej niepokoi mnie sam pomysł robienia gry na podstawie filmu, bo, jak wiadomo, tego typu projekty mają w branży dość kiepską i niepewną reputację.
Trailer nie napawa optymizmem
Pierwszy zwiastun i udostępnione screenshoty raczej nie wywołały entuzjazmu wśród graczy, a wręcz przeciwnie, doczekały się sporej fali krytycznych komentarzy. Z materiałów wynika, że mamy do czynienia z produkcją mocno budżetową, której oprawa graficzna przypomina tytuły sprzed kilkunastu lat i to bynajmniej nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Modele postaci, animacje czy ogólna prezentacja świata gry sprawiają wrażenie, jakby czas zatrzymał się w miejscu i nikt się tym zbytnio nie przejął.
Sama rozgrywka, przynajmniej sądząc po tym, co pokazano do tej pory, również wygląda dość archaicznie i, szczerze mówiąc, niespecjalnie mnie do siebie przekonuje. Nie znaczy to jednak od razu, że gra musi być zła, bo historia branży zna sporo skromnych projektów, które potrafiły zaskoczyć nawet największych sceptyków. Mimo wszystko trudno mi się oprzeć wrażeniu, że ''Citizen Vigilante'' przypomina te wszystkie produkcje licencyjne, które jeszcze kilkanaście lat temu pojawiały się przy okazji kinowych premier i miały służyć głównie promocji filmu, a nie dostarczaniu naprawdę dobrej rozgrywki.
Powrót do czasów szybkich adaptacji?
I to właśnie budzi we mnie największą ostrożność w przypadku tej konkretnej premiery. Nie mam nic przeciwko grom inspirowanym filmami, bo część z nich naprawdę broniła się jako solidne, dopracowane produkcje. Gorzej, że przez lata mnóstwo takich tytułów powstawało w wielkim pośpiechu i czuć było, że liczy się przede wszystkim wykorzystanie medialnego szumu wokół filmu, a nie stworzenie czegoś, w co faktycznie warto zagrać.
Mam takie podskórne przeczucie, że ''Citizen Vigilante'' wpisuje się właśnie w ten schemat i, szczerze mówiąc, raczej nie wróżę tej produkcji większego sukcesu. Odnoszę wrażenie, że to kolejna wyprodukowana na szybko adaptacja, która próbuje po prostu złapać falę medialnego zainteresowania filmem i jakoś przebić się do świadomości graczy, zanim ci w ogóle zorientują się, z czym właściwie mają do czynienia. Gra może oczywiście okazać się wyjątkiem od tej reguły, ale na razie trudno mi to ocenić bez samodzielnego sprawdzenia, jak wszystko wygląda w praktyce.
Dzisiejsza premiera na PlayStation Store pokazuje jednak, że klasyczne filmowe adaptacje wciąż mają swoje miejsce na rynku, nawet jeśli mowa o projektach zdecydowanie skromniejszych niż wysokobudżetowe produkcje największych wydawców. Czy gra okaże się jedynie ciekawostką, o której posiadacze konsoli PlayStation 5 szybko zapomną, czy może jednak pozytywnie zaskoczy mimo skromnej oprawy technicznej? Odpowiedź poznamy zapewne już w najbliższych dniach, kiedy zaczną pojawiać się pierwsze recenzje i opinie samych graczy. Jedno jest za to pewne: mało kto spodziewał się, że jednym z bardziej nietypowych debiutów lipca okaże się właśnie growa adaptacja ''Citizen Vigilante''.