Kultowy Saper powraca w absurdalnej wersji. Ta przeróbka wygląda niczym wielkie hity na PC i konsole
Saper był jedną z tych gier, które nie potrzebowały nawet samouczków tłumaczących zasad. Wystarczyła plansza, kilka liczb i odrobina logicznego myślenia. Mike Lacher postanowił sprawdzić, co by się stało, gdyby tę prostotę potraktować jak początek wysokobudżetowej produkcji. Tak powstał Triple-A Minesweeper, czyli przeglądarkowa parodia współczesnych gier, w której nawet rozbrajanie wirtualnych min wymaga odpowiedniej oprawy, a porażka najwyraźniej nie wchodzi w grę.
Saper niczym wielka gra AAA
Przyznaję, że nie sądziłem, że kiedyś będę pisał o Saperze, ale żyjemy w dziwnych czasach, w których wszystko jest możliwe. O co jednak dokładnie chodzi? Projekt Mike’a Lachera nosi nazwę Triple-A Minesweeper i jest dostępny za darmo w przeglądarce. I… właśnie tutaj zaczyna się cała zabawa. Zamiast od razu przejść do planszy, gracz musi najpierw obejrzeć rozbudowane otwarcie przypominające początek dużej produkcji na komputerach PC lub konsolach pokroju PlayStation 5. Nie zabrakło efektownego wejścia dźwiękowego ani logotypów technologii i firm kojarzonych z branżą, w tym Unreal Engine oraz Nvidii. Dopiero po tej prezentacji można zająć się właściwą rozgrywką. Ale spokojnie, to dopiero początek.
Na tym żart się nie kończy. Gracz wciela się w tytułowego Sapera, a nad jego poczynaniami czuwa Nora, której zadaniem jest przekazywanie kolejnych instrukcji. Pojawiają się też inni bohaterowie, tajemniczy przeciwnik, naukowiec zlecający dodatkowe zadania oraz radiowy DJ. Do tego dochodzi wewnętrzny monolog postaci, przypominający o celu misji nawet wtedy, gdy trudno byłoby o nim zapomnieć. W efekcie prosta łamigłówka zostaje otoczona narracją, która mogłaby wystarczyć na początek znacznie większej gry akcji. Głupie? Oczywiście, bo właśnie taki był cel, gra po prostu po całości parodiuje rozwiązania, które są obecnie w wysokobudżetowych tytułach.
Współczesne gry nie pozwalają nawet przegrać?
Najcelniejszy fragment parodii dotyczy sposobu prowadzenia gracza za rękę. W Triple-A Minesweeper żółty znacznik wskazuje pole, które należy kliknąć, więc samodzielne analizowanie planszy schodzi tutaj na dalszy plan. Jeśli ktoś mimo wszystko zdecyduje się wejść na minę, nie musi zaczynać od nowa. Zamiast zakończenia rozgrywki pojawia się oznaczenie otrzymanych obrażeń, a zabawa toczy się dalej.
To oczywiście celowe przerysowanie rozwiązań znanych z wysokobudżetowych produkcji. Samouczki, znaczniki celów i podpowiedzi nie są niczym złym, szczególnie gdy pomagają początkującym odnaleźć się w skomplikowanych systemach. Problem pojawia się wtedy, gdy gra nie daje odbiorcy chwili na samodzielne odkrywanie zasad, a każdą czynność natychmiast komentuje kolejna postać. Lacher zamknął ten problem w niewielkiej łamigłówce, dzięki czemu łatwo zauważyć, jak absurdalnie mogą wyglądać takie zabiegi w nadmiarze.
Triple-A Minesweeper nie próbuje zatem na poważnie udawać pełnoprawnego remake'u. To raczej manifest i krótka, humorystyczna produkcja, w której przechodzi się jedną rundę Sapera, a następnie ogląda napisy końcowe. Twórca zostawił i tutaj jeszcze jeden żart, zakończenie sugeruje bowiem możliwość kontynuacji? Lacher zapowiedział również, że w pierwszym kwartale 2027 roku mają pojawić się lootboksy oraz integracje ze znanymi markami. W kontekście całego projektu trudno traktować jednak te zapowiedzi inaczej niż kolejną kpinę z komercyjnych praktyk branży.
Saper za darmo w przeglądarce
Osoby, które chcą zobaczyć, jak wygląda Saper przerobiony na współczesny blockbuster, mogą uruchomić grę bez instalowania dodatkowego oprogramowania. Wystarczy odwiedzić stronę projektu: Triple-A Minesweeper. Nie trzeba kupować gry ani przygotowywać komputera gamingowego, by przekonać się, jak daleko można posunąć parodię współczesnych produkcji.
Największą zaletą tego pomysłu jest to, że żart nie wymaga znajomości każdej branżowej dyskusji. Wystarczy pamiętać klasycznego Sapera z systemu Windows, by dostrzec kontrast między prostą planszą a całą otoczką typową dla wielkich premier. Triple-A Minesweeper nie dowodzi, że rozbudowane gry są z definicji złe. Przypomina raczej, że czasami warto pozwolić odbiorcy samemu znaleźć drogę do celu – bez kolejnej podpowiedzi, komentarza z radia i znacznika pokazującego, gdzie kliknąć by posunąć się dalej w fabule.
