Metro 2039 ma datę premiery. Powrót do moskiewskiego metra zapowiada się wyjątkowo ponuro
Po kilku tygodniach od oficjalnej zapowiedzi studio 4A Games wróciło z kolejną porcją konkretów. Zaprezentowano pierwszy materiał pokazujący rozgrywkę, a przy okazji potwierdzono, że nowa odsłona znanej serii pojawi się na rynku w lutym 2027 roku. Dla fanów postapokaliptycznego świata Dmitrija Głuchowskiego to jedna z ważniejszych wiadomości ostatnich miesięcy, tym bardziej że Metro 2039 ma wyraźnie nawiązywać do korzeni całego cyklu.
Powrót do tuneli zamiast otwartych przestrzeni
Metro Exodus otworzyło serię na rozległe obszary Rosji i pozwoliło graczom na długo porzucić podziemia, jednak najnowsza część wyraźnie odcina się od tamtego kierunku. Z opublikowanego gameplayu widać, że eksploracja ciasnych stacji, mrocznych przejść i zapomnianych schronów znowu stanie się sercem całej zabawy. Twórcy nie rezygnują przy tym z wypadów na skażoną powierzchnię Moskwy, gdzie maska przeciwgazowa nadal jest sprzętem pierwszej potrzeby, a nie opcjonalnym dodatkiem.
Przy okazji 4A Games zapowiedziało, że elementy survivalowe i skradankowe zostaną wyraźnie rozbudowane w stosunku do poprzednich odsłon. W materiale pojawiła się między innymi nowa broń o nazwie Shatun oraz zestaw narzędzi ułatwiających przedostawanie się przez zablokowane przejścia. Wygląda na to, że gracze będą mieli naprawdę sporo do powiedzenia w kwestii tego, czy wejść w otwarty konflikt, czy po cichu rozprawić się z przeciwnikami.
Hunter wraca, ale nie jako bohater
Największą niespodzianką okazuje się jednak to, co twórcy przygotowali od strony fabularnej. Akcja Metro 2039 rozgrywa się 25 lat po wojnie nuklearnej, a moskiewskie metro znalazło się pod żelazną kontrolą nowego reżimu. Na jego czele stoi Hunter, postać doskonale znana fanom poprzednich części jako symbol walki o przetrwanie i bezkompromisowego działania w imię większego dobra.
Tym razem jednak Hunter zamienił się w przywódcę autorytarnego państwa zwanego Novoreich, które trzyma się przy władzy za pomocą propagandy, terroru i celowo podsycanych konfliktów. To właśnie jemu będzie musiał stawić czoła główny bohater nowej odsłony. Twórcy otwarcie przyznają, że relacja między tymi dwiema postaciami to jeden z filarów całej historii i będzie budowana przez całą grę, a nie tylko zaznaczona na początku i końcu fabuły.
Nowy protagonista i nowe spojrzenie na świat Metro
Zamiast Artema, który przez trzy gry był twarzą serii, w Metro 2039 gracze wcielą się w postać określaną jako Stranger. To samotnik funkcjonujący na marginesie nowego reżimu, który z różnych powodów zostaje zmuszony do powrotu w głąb metra i rozliczenia się z własną przeszłością. Jego historia ma być bardziej kameralna i osobista niż losy poprzedniego bohatera.
Stranger będzie pierwszą główną postacią w historii serii z pełnoprawnymi kwestiami dialogowymi podczas właściwej rozgrywki. Sam Dmitrij Głuchowski potwierdził, że bohater nie będzie biernym obserwatorem wydarzeń, lecz kimś, kto aktywnie zabiera głos i wchodzi w relacje z napotkanymi ludźmi. To spora zmiana, która może nadać całej narracji zupełnie inny ciężar emocjonalny.
Luty 2027 zapowiada się niezwykle gorąco
Gra trafi na konsole PlayStation 5, Xbox Series X i Xbox Series S oraz na komputery PC, a jej premiera została zaplanowana na 18 lutego 2027 roku. To wyjątkowo zatłoczony okres w kalendarzu wydawniczym, ale trudno wyobrazić sobie, żeby nowe Metro po prostu zginęło w tym tłumie. Seria przez lata zbudowała bardzo konkretną tożsamość, łącząc ze sobą klimatyczny horror, survival i fabułę, za którą stoi literackie źródło w postaci bestsellerowych powieści Głuchowskiego.
Pierwszy gameplay nie sugeruje żadnej rewolucji w podejściu do gatunku, raczej konsekwentne rozwijanie sprawdzonych pomysłów. Twórcy zdają się dobrze wiedzieć, za co gracze pokochali tę serię i nie zamierzają tego burzyć w imię eksperymentów. Jeśli kolejne materiały utrzymają poziom tego, co już pokazano, Metro 2039 ma realne szanse stać się jedną z ciekawszych propozycji dla fanów fabularnych strzelanek w najbliższych latach.
