Nie każdy potrzebuje kontrolera za niemal 900 zł, ale czasami dobrze zobaczyć, co producenci mają jeszcze w zanadrzu. Nacon Revolution 5 Unlimited jest właśnie takim sprzętem, który od pierwszego spojrzenia sugeruje, że nie powstał z myślą o osobach szukających po prostu drugiego pada do konsoli. To propozycja dla graczy, którzy lubią dostosowywać sprzęt pod siebie i chcą mieć większą kontrolę nad tym, jak grają.
Nacon Revolution 5 Unlimited to coś więcej niż kolejny pad do PS5
Najbardziej nietypowym elementem Revolution 5 Unlimited jest mały ekran umieszczony bezpośrednio na kontrolerze. Nie jest to oczywiście wyświetlacz służący do grania czy oglądania filmów. Jego zadaniem jest obsługa ustawień pada bez konieczności przerywania zabawy i zaglądania do dodatkowych menu. Możemy między innymi regulować czułość analogów, zmieniać mapowanie przycisków, ustawiać miks dźwięku gry i czatu czy modyfikować wybrane profile. W praktyce brzmi to jak rozwiązanie stworzone przede wszystkim dla osób, które często zmieniają konfigurację kontrolera.
Nacon nie zatrzymał się na samym ekranie. Revolution 5 Unlimited korzysta z asymetrycznego układu analogów, mechanicznych mikroprzełączników oraz siedmiu programowalnych skrótów. Na tylnej części znalazły się cztery dodatkowe przyciski, a kolejne dwa umieszczono przy górnej krawędzi. Do tego dochodzą wymienne nakładki na analogi, dwa rodzaje krzyżaka oraz dodatkowe obciążniki pozwalające zmienić wyważenie urządzenia. To już nie jest kosmetyczne dopracowanie zwykłego pada, tylko próba stworzenia kontrolera, który można rzeczywiście dopasować do własnego stylu grania.
TMR zamiast klasycznych analogów to największy potencjał
Znacznie ważniejszą nowością od ekranu są analogi wykorzystujące technologię TMR, czyli Tunneling Magnetoresistance. W dużym uproszczeniu jest to magnetyczny sposób wykrywania ruchu, który nie wymaga takiego mechanicznego kontaktu jak klasyczne rozwiązania potencjometryczne. Nacon deklaruje dzięki temu większą trwałość, wysoką precyzję oraz mniejsze zużycie energii. Producent pozycjonuje TMR jako technologię stworzoną z myślą o intensywnym graniu i ograniczeniu problemów związanych z zużywaniem się analogów.
Ten element szczególnie zwraca moją uwagę. Bardzo cenię sobie DualSense i nadal uważam, że jest to jeden z najciekawszych standardowych kontrolerów obecnej generacji, ale jednocześnie Sony powinno koniecznie zainwestować w lepszą technologię analogów, aby wyeliminować uciążliwy problem związany z driftem. TMR nie jest oczywiście magicznym zaklęciem gwarantującym wieczną żywotność, ale kierunek jest zdecydowanie właściwy. Jeżeli ktoś spędza z grami setki godzin, trwałość elementów odpowiedzialnych za podstawowe sterowanie jest dla niego zdecydowanie ważniejsza niż kolejny efekt świetlny.
To kontroler dla graczy, którzy lubią mieć wszystko pod ręką
Revolution 5 Unlimited ma też kilka funkcji, które mogą realnie przydać się podczas grania. Spusty można przełączać między klasycznym analogowym działaniem a krótszym trybem Instant Trigger. W wyścigach dłuższy skok pozwoli precyzyjniej kontrolować gaz czy hamulec, natomiast w strzelankach krótsze zadziałanie może być zwyczajnie wygodniejsze. Jest też Shooter Pro Mode, który pozwala całkowicie wyłączyć martwe strefy analogów. Na papierze brzmi to jak sprzęt szczególnie interesujący dla fanów FPS-ów, gier rywalizacyjnych i produkcji wyścigowych.
Podoba mi się również pomysł Dual Audio Source. Kontroler może połączyć się z telefonem przez Bluetooth, a następnie zmieszać dźwięk ze smartfona z dźwiękiem gry w słuchawkach podłączonych do pada. Można więc słuchać muzyki albo podcastu bez całkowitego odcinania się od dźwięków z gry. Do tego dochodzi sześć osi żyroskopu, profile ustawień, aplikacja mobilna oraz tryb przeznaczony dla komputerów PC, w którym producent deklaruje częstotliwość odpytywania 1000 Hz i opóźnienie na poziomie 1 ms.
Cena jest wysoka, ale zestaw ma sporo do zaoferowania
Nacon Revolution 5 Unlimited został wyceniony w Europie na 199,99 euro, co daje około 900 złotych. Oficjalna data premiery została wskazana na 21 października 2026 roku, natomiast dokładny termin dostępności w Polsce nie został jeszcze podany. W pudełku poza kontrolerem znajdziemy między innymi stację ładującą, etui, adapter bezprzewodowy, kabel, dodatkowe nakładki na analogi, wymienne krzyżaki oraz obciążniki.
Czy to dużo? Zdecydowanie. Trzeba jednak pamiętać, że Revolution 5 Unlimited nie próbuje być po prostu lepszym DualSense. To sprzęt nastawiony na zupełnie inne priorytety. Z jednej strony dostajemy TMR, dodatkowe przyciski, ekran, możliwość regulacji spustów, wymienne elementy i stację ładującą, ale z drugiej nie należy oczekiwać pełnego zestawu charakterystycznych funkcji DualSense, takich jak adaptacyjne triggery i zaawansowane efekty haptyczne.
Moim zdaniem Nacon Revolution 5 Unlimited jest znacznie ciekawszy niż sugerowałaby sama cena. Nie widzę w nim pada dla każdego właściciela PlayStation 5. Widzę natomiast bardzo konkretną propozycję dla gracza, który dużo gra, wymaga od kontrolera większej możliwości personalizacji i chce ograniczyć ryzyko problemów z analogami. Jeżeli Nacon dopracował ergonomię i jakość wykonania równie dobrze, jak wygląda lista funkcji, może powstać jeden z najciekawszych kontrolerów premium obecnej generacji.
