Polskie Valor Mortis podbija serca graczy. Twórcy szykują kolejną niespodziankę
Valor Mortis to jedna z gier, na które naprawdę warto było czekać w tym roku. Polski soulslike od twórców Ghostrunnera nie tylko trafił w gusta wielu graczy, ale również szybko osiągnął ważny cel biznesowy. Zaledwie tydzień po debiucie koszty produkcji, sprzedaży i marketingu zostały pokryte z przychodów netto. To świetna wiadomość dla krakowskiego studia, a zarazem sygnał, że oryginalne pomysły wciąż mają szansę przebić się na wymagającym rynku gier.
Valor Mortis już zarabia. Polski soulslike osiągnął ważny kamień milowy
Valor Mortis zadebiutowało 13 października 2026 roku i nie potrzebowało wiele czasu, aby jego twórcy mogli ogłosić sukces. One More Level poinformowało, że według wstępnych danych sprzedażowych przychody netto z komercjalizacji gry przekroczyły koszty jej produkcji, sprzedaży oraz marketingu uwzględnione w umowie wydawniczej. Mówiąc prościej, projekt osiągnął próg rentowności, co stanowi jeden z najważniejszych momentów w życiu każdej nowej marki. W przypadku polskiego studia to szczególnie dobra wiadomość, ponieważ mówimy o produkcji, która musi konkurować z tytułami rozwijanymi przez znacznie większych wydawców.
Warto jednak zachować precyzję. Osiągnięcie progu rentowności nie oznacza, że wszystkie pieniądze od razu trafiły na konto twórców ani że znamy dokładny wynik finansowy gry. Studio bazuje na wstępnych danych, a rozliczenia z wydawcą i partnerami dystrybucyjnymi odbywają się zgodnie z ustalonym harmonogramem. Pierwszych wpływów z tytułu należnych tantiem One More Level spodziewa się najpóźniej w pierwszym kwartale 2027 roku. Mimo tych zastrzeżeń trudno nie uznać tak szybkiego zwrotu nakładów za powód do zadowolenia. Zwłaszcza że mówimy o zupełnie nowej marce, która dopiero buduje swoją pozycję w świadomości graczy.
Setki tysięcy graczy i trzy platformy. Valor Mortis przyciąga uwagę
Nie trzeba długo szukać powodów, dla których sukces Valor Mortis cieszy. Produkcja trafiła konsole PlayStation 5, Xbox Series X i Xbox Series S oraz na komputery PC, dzięki czemu nie ogranicza się do jednej społeczności. Dodatkowo od dnia premiery jest dostępna w Game Passie, co pozwoliło dotrzeć również do osób, które niekoniecznie chciały od razu kupować nową grę. Według informacji przekazanych przez prezesa One More Level, Szymona Bryłę, od debiutu na wszystkich platformach w tytuł zagrały już setki tysięcy osób. Szczególnym zainteresowaniem cieszy się właśnie wersja udostępniona w ramach abonamentu.
To ważny sygnał, bo w przypadku nowej marki sama obecność na rynku nie gwarantuje sukcesu. Gracze mają ogromny wybór, a produkcje próbujące wyróżnić się w gatunku soulslike muszą zaoferować coś więcej niż tylko wysoką trudność i wymagające starcia z przeciwnikami. Valor Mortis stawia na pierwszoosobową walkę, nadnaturalne zdolności oraz alternatywną wizję XIX-wiecznej Europy. Wcielamy się w Williama, żołnierza armii Napoleona, który powraca do życia w świecie wyniszczanym przez tajemniczą zarazę. Taki punkt wyjścia pozwala połączyć mroczną atmosferę, brutalne starcia i eksplorację w sposób, który odróżnia grę od wielu konkurencyjnych produkcji.
Moim zdaniem właśnie odwaga w budowaniu własnej tożsamości jest jedną z największych zalet tego projektu. Twórcy nie musieli ograniczać się do bezpiecznego odtwarzania sprawdzonych rozwiązań. Zamiast tego przygotowali pierwszoosobowego soulslike'a, który ma własny pomysł na świat i walkę. Dobre przyjęcie gry jest więc istotne nie tylko dla samego studia, ale również dla graczy szukających świeżych doświadczeń. Im więcej podobnych projektów odnosi sukces, tym większa szansa, że polskie zespoły będą mogły rozwijać kolejne ambitne pomysły.
One More Level dalej pracuje nad grą. Fabularne DLC jest już w planach
Najlepsze w tej historii jest to, że osiągnięcie progu rentowności nie oznacza końca przygody z Valor Mortis. One More Level pracuje nad poprawkami, które mają usprawniać działanie gry i eliminować problemy zgłaszane po premierze. Równolegle rozwijana jest nowa zawartość, a w ciągu najbliższych 12 miesięcy studio planuje przygotować fabularne DLC. Co istotne, rozszerzenie ma być odrębnym produktem, a jego produkcja i wydanie są objęte rozszerzoną umową ze współwydawcą. To oznacza, że twórcy zamierzają dalej inwestować w wykreowany świat, zamiast poprzestać na premierowym wyniku.
Na szczególną uwagę zasługuje również fakt, że znaczna część dotychczasowych nabywców zdecydowała się na edycję deluxe, która obejmuje między innymi dostęp do planowanego dodatku fabularnego. Może to świadczyć o zainteresowaniu dalszym rozwojem marki, choć na pełną ocenę długoterminowego potencjału projektu jest jeszcze za wcześnie. Nowe DLC będzie musiało zaoferować coś więcej niż kilka dodatkowych starć. Jeśli rozbuduje historię Williama, pogłębi tajemnice alternatywnej Europy i wykorzysta mocne strony systemu walki, może stać się dobrym powodem, by wrócić do gry.
Nie bez znaczenia pozostają też aktualizacje popremierowe. W przypadku wymagającej gry akcji nawet drobne problemy techniczne czy niedoskonałości mechaniki potrafią wpływać na odbiór całości. Dlatego dobrze, że studio nie traktuje premiery jako mety, lecz jako kolejny etap pracy nad projektem. To podejście może pomóc utrzymać zainteresowanie graczy i sprawić, że Valor Mortis będzie obecne w dyskusjach znacznie dłużej niż przez kilka tygodni po debiucie.
Sukces Valor Mortis daje nadzieję na kolejne polskie gry
Oczywiście jeden udany projekt nie rozwiązuje wszystkich problemów branży. Produkcja gier jest kosztowna, konkurencja ogromna, a osiągnięcie progu rentowności nie gwarantuje automatycznie wieloletnich zysków. Dodatkowo dalsze prace nad Valor Mortis zwiększą pulę nakładów podlegających rozliczeniu z przyszłych przychodów. Dlatego na ostateczne podsumowanie finansowego sukcesu studia trzeba jeszcze poczekać. Nie zmienia to jednak faktu, że szybkie pokrycie kosztów jest konkretnym osiągnięciem, a setki tysięcy graczy dają twórcom solidny punkt wyjścia do dalszego rozwijania marki.
Dla mnie jako gracza najważniejsze jest jednak coś innego. Cieszę się, kiedy polskie studio nie tylko podejmuje ryzyko stworzenia oryginalnej produkcji, ale też otrzymuje szansę na kontynuowanie swojej wizji. One More Level znamy już z serii Ghostrunner, a Valor Mortis pokazuje, że zespół chce szukać kolejnych dróg rozwoju. Jeśli zapowiadane aktualizacje i fabularne DLC utrzymają poziom podstawowej przygody, możemy mieć do czynienia z marką, do której gracze będą wracać przez dłuższy czas.
Na razie warto cieszyć się tym, co już udało się osiągnąć. Valor Mortis zwróciło koszty produkcji, przyciągnęło setki tysięcy graczy i ma przed sobą perspektywę dalszego rozwoju. To dobry moment, by dać tej produkcji szansę, szczególnie jeśli lubicie wymagające gry akcji z mrocznym klimatem i pomysłem na siebie. A jeśli jesteście zainteresowani naszą opinią na temat tej pozycji, zapraszam do przeczytania naszej recenzji Valor Mortis, w której przyglądamy się bliżej temu, co polski soulslike ma do zaoferowania.
Łukasz Dąbrowski
Autor Media Expert
Uwielbiam poznawanie nowych historii w każdej możliwej formie: gry wideo, książki, filmy, komiksy czy też po prostu rozmowa z drugim człowiekiem. Nie ograniczam się do jednego gatunku, ale gdybym miał wskazać swojego faworyta to byłaby to fantastyka. W wolnych chwilach zanurzam się w literaturze, a gdy pogoda dopisuje to idę pograć w koszykówkę. Moim największym marzeniem jest napisać i wydać własną książkę.
