Razer Prio to kontroler, który zmieści się w kieszeni. Mobilne granie nabiera sensu
Smartfony potrafią dziś uruchamiać gry, które jeszcze niedawno kojarzyły się z konsolami i komputerami. Mimo to mobilne granie wciąż ma jedną wadę: ekran dotykowy nie zawsze zapewnia wygodę, jakiej oczekujemy od ulubionych produkcji. Razer Prio chce to zmienić, a przy okazji rozwiązać problem, który zna każdy posiadacz dodatkowego sprzętu do grania. Jak zabrać kontroler ze sobą, by nie zajmował połowy plecaka? Pomysł jest prosty, ale jego realizacja pokazuje, że czasami niewielka zmiana konstrukcji może mieć większe znaczenie niż kolejna lista imponujących parametrów.
Razer Prio. Mały kontroler, który naprawdę można zabrać wszędzie
Największym atutem Razer Prio jest składana konstrukcja. Po złożeniu urządzenie ma około 101 × 67 mm i waży zaledwie 101 gramów. Pod względem szerokości i wysokości przypomina więc kartę płatniczą, chociaż oczywiście jest od niej znacznie grubsze. Taka forma sprawia, że kontroler można schować do kieszeni kurtki, niewielkiej przegródki plecaka czy nawet większej kieszeni spodni. W przypadku akcesorium przeznaczonego do mobilnego grania to naprawdę istotna zaleta. Wiele podobnych urządzeń jest na tyle nieporęcznych, że przed wyjściem z domu trzeba zastanowić się, czy w ogóle warto je zabierać. Prio ma sprawić, że taki dylemat przestanie istnieć.
Mechanizm składania wymaga rozdzielenia obu części kontrolera, odpowiedniego obrócenia jednej z nich i rozłożenia elastycznego połączenia. Następnie wystarczy umieścić smartfon pomiędzy uchwytami i podłączyć go przez USB-C. Całość zaczyna przypominać przenośną konsolę, a po zakończeniu zabawy można szybko przywrócić kompaktową formę urządzenia. Producent deklaruje obsługę telefonów z ekranami o przekątnej do 7 cali, w tym modeli z Androidem oraz iPhone'ów. Konstrukcja została przygotowana z myślą o korzystaniu również z wieloma etui, choć dopasowanie do konkretnego telefonu może wymagać sprawdzenia dołączonych gumowych podpórek. To właśnie wygoda transportu, a nie rewolucja w sposobie sterowania, stanowi najważniejszy argument przemawiający za tym sprzętem.
USB-C zamiast Bluetooth. Mniej zachodu przed rozpoczęciem gry
Razer Prio nie potrzebuje własnego akumulatora ani baterii. Kontroler korzysta z przewodowego połączenia USB-C, więc po podłączeniu do kompatybilnego smartfona jest gotowy do działania. Nie trzeba przechodzić przez proces parowania Bluetooth, kontrolować poziomu naładowania dodatkowego urządzenia ani zastanawiać się, dlaczego pad nagle przestał odpowiadać. Przewodowe połączenie ogranicza również opóźnienia związane z komunikacją bezprzewodową, co ma znaczenie szczególnie w dynamicznych grach akcji. Nie oznacza to oczywiście, że znikną wszystkie problemy z płynnością. Podczas grania w chmurze nadal liczą się jakość połączenia internetowego i opóźnienia samej usługi.
Na pokładzie znalazł się komplet podstawowych elementów sterujących: dwa analogi, krzyżak, przyciski akcji, bumpery oraz triggery. Producent zastosował też pojemnościowe drążki analogowe, które mają ograniczać ryzyko występowania problemu znanego jako drift. Przyciski akcji zaprojektowano tak, aby pracowały stosunkowo cicho, co może przydać się podczas podróży komunikacją miejską lub grania w poczekalni. Jest jednak druga strona tego rozwiązania. Niewielkie rozmiary oznaczają mniejsze elementy sterujące i brak klasycznych, rozbudowanych uchwytów. Osoby przyzwyczajone do dużych padów mogą potrzebować czasu, żeby się przyzwyczaić, a podczas dłuższych sesji ciasno rozmieszczone przyciski potrafią przeszkadzać. Istotny minus stanowi także zajęty port USB-C, który utrudnia jednoczesne ładowanie telefonu.
Jakie gry uruchomimy na Razer Prio?
Sam kontroler nie zapewnia dostępu do nowych produkcji, ale pozwala wygodniej korzystać z gier obsługujących fizyczne sterowanie. Dotyczy to zarówno tytułów mobilnych, jak i produkcji uruchamianych zdalnie. Razer Prio współpracuje między innymi z usługami Xbox Cloud Gaming, Steam Link i PS Remote Play. Dzięki temu kompatybilny smartfon może pełnić funkcję przenośnego ekranu do zabawy w gry dostępne w chmurze lub przesyłane z komputera czy konsoli. To interesująca perspektywa dla osób, które nie chcą ograniczać się do prostych mobilnych produkcji, ale jednocześnie nie zamierzają wszędzie nosić dodatkowego sprzętu.
Pomocna jest również aplikacja Razer Cortex Mobile, która pozwala gromadzić gry w jednym miejscu i ułatwia dostęp do wybranych funkcji. Trzeba jednak pamiętać, że nie każda gra na Androidzie lub iOS obsługuje zewnętrzny kontroler. Przed zakupem warto więc sprawdzić zgodność z konkretnymi tytułami, zwłaszcza jeśli zależy nam na jednej ulubionej produkcji. Znaczenie ma także wersja systemu: producent wskazuje iOS 18 lub nowszy oraz Androida 14 lub nowszego. Razer Prio jest zatem przede wszystkim akcesorium dla graczy, którzy wiedzą, jak chcą wykorzystać swój telefon. Nie zamieni każdej aplikacji w konsolową przygodę, ale w obsługiwanych grach może wyraźnie poprawić komfort sterowania.
Czy ten mały kontroler jest wart swojej ceny?
Cena jest jednym z najtrudniejszych elementów oceny tego urządzenia. W Stanach Zjednoczonych Razer Prio kosztuje 99,99 dolara, czyli około 360 złotych. Na europejskim rynku cena katalogowa wynosi natomiast 109,99 euro, czyli mniej więcej 480 złotych. Są to kwoty przed ewentualnymi dodatkowymi kosztami, a przeliczenie nie stanowi potwierdzenia polskiej ceny detalicznej. Za takie pieniądze można oczekiwać nie tylko ciekawego pomysłu, lecz także odpowiedniej jakości wykonania. Tymczasem w recenzjach pojawiają się zastrzeżenia dotyczące delikatnego wrażenia, jakie sprawia plastikowa obudowa, oraz ergonomii podczas dłuższej zabawy.
Czy mimo tego Razer Prio ma sens? Moim zdaniem przede wszystkim dla osób, które regularnie grają poza domem i nie chcą nosić dodatkowego wyposażenia. Składana konstrukcja, niska masa i brak konieczności ładowania osobnego akumulatora to konkretne korzyści, których nie da się sprowadzić wyłącznie do marketingowych haseł. Jeśli jednak najczęściej gramy na kanapie przez kilka godzin, wygodniejszy, większy kontroler może okazać się lepszym wyborem. Prio nie jest też urządzeniem, które rozwiązuje wszystkie ograniczenia mobilnego grania. To raczej przemyślany kompromis między rozmiarem a wygodą obsługi, okupiony pewnymi niedogodnościami. Pomysł jest świetny, ale cena i wykonanie sprawiają, że przed zakupem warto dobrze zastanowić się nad własnymi potrzebami. Dla jednych będzie to idealny towarzysz podróży, dla innych po prostu drogi gadżet, który zbyt rzadko opuści szufladę.
