Telewizory same zadbają o jakość obrazu. Coraz więcej producentów stawia na Calman Ready
Kiedyś profesjonalna kalibracja telewizora kojarzyła się głównie z entuzjastami kina domowego, którzy mieli czas i cierpliwość, żeby bawić się w domowe laboratorium. Trzeba było mieć specjalistyczny sprzęt, sporą wiedzę techniczną, a często także wydać pieniądze na usługę specjalisty. Dziś jednak ten obrazek zaczyna się zmieniać, bo coraz więcej producentów telewizorów planuje wprowadzić wsparcie dla technologii Calman Ready, która moim zdaniem może naprawdę uprościć cały proces.
Koniec z mozolnym ustawianiem obrazu
Kupując nowy telewizor, mało kto zdaje sobie sprawę, że fabryczne ustawienia obrazu bardzo rzadko mają cokolwiek wspólnego z ideałem. Producentom po prostu bardziej opłaca się podkręcić jaskrawość kolorów, dodać kontrastu i mocno wyostrzyć obraz, bo to właśnie taki obraz przyciąga wzrok na sklepowej półce, gdzie stoi obok dziesiątek innych modeli walczących o uwagę klienta. Sam nieraz zwracałem uwagę, jak inaczej wygląda ten sam model w sklepie, a zupełnie inaczej po dostosowaniu ustawień w domowym zaciszu. Szczerze mówiąc, ta różnica potrafi naprawdę zaskoczyć.
Calman Ready ma to zmienić. Opracowana przez firmę Portrait Displays technologia umożliwia automatyczną komunikację między telewizorem a oprogramowaniem kalibracyjnym. Nie trzeba już ręcznie przechodzić przez dziesiątki parametrów, ponieważ cały proces dostosowania obrazu do wartości referencyjnych odbywa się w dużej mierze sam i znacznie szybciej niż w przypadku tradycyjnej, manualnej kalibracji. Efekt? Kolory są wierniejsze, odcienie skóry wyglądają naturalniej, a obraz zbliża się do tego, co reżyser czy kolorysta faktycznie chcieli pokazać widzowi.
Dla mnie to właśnie zgodność z intencją twórcy liczy się najbardziej. Nawet jeśli przeciętny widz nie potrafiłby tego nazwać, zwykle po prostu czuje, że coś w obrazie wygląda lepiej. To zresztą nie jest technologia, która pojawiła się znikąd. Wybrane modele LG, Panasonica czy Samsunga już wcześniej oferowały wsparcie dla Calman Ready, tyle że funkcja ta trafiała głównie do droższych telewizorów i przeciętny kupujący raczej nie miał z nią styczności.
MediaTek otwiera drzwi kolejnym producentom
Prawdziwy przełom może jednak przynieść współpraca Portrait Displays z MediaTekiem. Firma poinformowała, że wsparcie dla Calman Ready pojawi się na platformie Pentonic 800, czyli jednym z popularniejszych układów stosowanych obecnie w nowoczesnych telewizorach. To z kolei pokazuje skalę planowanych zmian. Z procesorów MediaTeka korzysta mnóstwo producentów sprzętu RTV, dlatego właśnie ta współpraca może sprawić, że automatyczna kalibracja przestanie być ciekawostką zarezerwowaną dla nielicznych modeli flagowych. Wśród marek wymienianych przez branżowe media pojawiają się Sony, Philips, TCL oraz Hisense, a to już bardzo duża część globalnego rynku telewizorów.
Kupując telewizor ze średniej lub wyższej półki, przeciętny użytkownik może więc uniknąć żmudnego eksperymentowania z ustawieniami obrazu na oko, bez pewności, czy rzeczywiście zbliżył się do odpowiednich wartości kolorów i kontrastu. Oczywiście pełna profesjonalna kalibracja nadal będzie wymagała odpowiednich narzędzi pomiarowych, ponieważ żadna automatyka w stu procentach nie zastąpi fachowca z kolorymetrem. Myślę jednak, że sam proces stanie się dużo prostszy i bardziej dostępny dla osób, które po prostu chcą oglądać dobry obraz, a nie spędzać godzin na przeszukiwaniu menu ustawień.
Dlaczego kalibracja ma aż takie znaczenie?
Temat ustawień obrazu bywa traktowany trochę po macoszemu, a różnice potrafią być naprawdę zaskakująco duże. Nawet bardzo drogi telewizor może pokazywać obraz odbiegający od standardów referencyjnych, jeśli ktoś nie poświęcił chwili na dobranie parametrów. Moim zdaniem oznacza to niewykorzystanie potencjału sprzętu. Dobrze skalibrowany ekran pokazuje więcej szczegółów w ciemnych scenach, poprawia odwzorowanie barw i sprawia, że materiały HDR wyglądają naturalniej, bez sztucznie podbitej jaskrawości, która początkowo robi wrażenie, ale po pewnym czasie zaczyna męczyć oczy.
Ma to szczególne znaczenie w przypadku nowoczesnych telewizorów OLED i Mini LED. Panele te dysponują ogromnymi możliwościami, jednak aby w pełni je wykorzystać, potrzebują naprawdę precyzyjnego dostrojenia. Bez tego taki telewizor może wyglądać całkiem nieźle, ale nadal daleko mu do tego, na co naprawdę go stać. Do tego dochodzi fakt, że coraz więcej platform streamingowych oferuje filmy i seriale w jakości zbliżonej do kinowej, co dodatkowo zwiększa znaczenie odpowiedniej kalibracji.
W takich warunkach ustawienia obrazu mają realny wpływ na to, jak odbieramy oglądane treści, a różnica między trybem sklepowym a porządnie skalibrowanym ekranem bywa większa, niż większość użytkowników mogłaby się spodziewać. Sam nieraz przekonałem się o tym, gdy po prostu zmieniłem tryb obrazu w menu i film nagle wyglądał zupełnie inaczej, znacznie bardziej naturalnie, jakby ktoś zdjął z ekranu warstwę niepotrzebnego przerysowania.
To może stać się nowym standardem telewizorów
Branżowi eksperci przewidują, że w najbliższych latach Calman Ready może stać się jedną z funkcji, na które klienci będą zwracać coraz większą uwagę podczas zakupu nowego telewizora. Zwłaszcza że producenci ścigają się już nie tylko na parametry paneli. Coraz częściej o przewadze decydują dodatkowe rozwiązania, które realnie poprawiają komfort codziennego korzystania ze sprzętu, a nie tylko dobrze wyglądają w specyfikacji.
Jeżeli te zapowiedzi się potwierdzą, automatyczna kalibracja przestanie być funkcją zarezerwowaną wyłącznie dla nielicznych modeli premium. Całkiem możliwe, że w ciągu kilku najbliższych generacji telewizorów stanie się równie powszechna jak obsługa Dolby Vision czy zaawansowanych trybów dla graczy, o których jeszcze kilka lat temu słyszała jedynie garstka entuzjastów gier.
Dla użytkowników oznacza to przede wszystkim jedno. Uzyskanie obrazu o jakości zbliżonej do profesjonalnych monitorów studyjnych może stać się prostsze niż kiedykolwiek wcześniej, a konfiguracja nowego telewizora przestanie być zadaniem wymagającym wielu godzin eksperymentów i wertowania internetowych forów w poszukiwaniu idealnych ustawień.
