Najnowsze informacje od Ubisoftu i twórców z Massive Entertainment przyciągnęły uwagę fanów jednej z najpopularniejszych serii strzelanek ostatnich lat. Choć na razie nie znamy wielu szczegółów, określenie "potwór" w kontekście The Division 3 pokazuje, że studio nie zamierza iść na skróty. Może to oznaczać powrót marki do czołówki gatunku looter‑shooterów. Przyjrzyjmy się sprawie bliżej.
Od czasu potwierdzenia prac nad The Division 3 w 2023 roku, nowe informacje napływają stosunkowo powoli, jednak Julian Gerighty, producent wykonawczy odpowiedzialny za serię, nie szczędzi pochwał i określa projekt mianem "potwora", który według niego będzie mieć równie duży wpływ na rynek gier wideo jak pierwsza część The Division.
To wyjątkowo mocne słowa, zważywszy że oryginalna gra z 2016 roku zapisała się w pamięci graczy jako pionier rozgrywki online z elementami RPG. Pomimo że szczegóły mechanik, fabuły czy ostatecznej formy rozgrywki pozostają tajemnicą, już teraz nie możemy na pewno odmówić wielkiej ambicji twórcom. "Potwór" w kontekście trzeciej odsłony to nie tylko symbol rozmiarów świata, ale przede wszystkim skali wydarzeń oraz złożoności interakcji pomiędzy graczami. A przynajmniej mamy taką nadzieję słysząc tak mocne słowa. Czy finalna wersja faktycznie niczym potwór rozerwie konkurencję na strzępy?
Seria The Division od lat buduje swoją tożsamość jako tytuł łączący elementy strzelanki z rozgrywką online i bogatą narracją. Pierwsza część wprowadziła graczy do Nowego Jorku dotkniętego przez pandemią. Jej sukces otworzył drogę do kontynuacji, która rozwinęła formułę w innym otoczeniu — Waszyngtonie — przyciągając miliony graczy na całym świecie i sprawiając, że marka na stałe zagościła w świadomości graczy.
W kontekście The Division 3 deklaracje o "potworze" nabierają szczególnego znaczenia. To nie tylko zapowiedź kolejnej części, ale też deklaracja powrotu do korzeni z jednoczesnym zachowaniem ambitnych planów. Studio Massive, z Gerighty’m na czele, stoi dziś przed wyzwaniem pogodzenia oczekiwań tradycyjnych fanów z potrzebą dołączenia nowych graczy do świata, który przez lata ewoluował. Nie sposób też nie zauważyć, że Ubisoft nadal aktywnie wspiera The Division 2, przygotowując nowe aktualizacje i dodatki, które mogą stanowić pomost pomiędzy obecną generacją rozgrywki a tym, co przyniesie kolejna odsłona.
Choć deklaracje twórców brzmią wprost imponująco, rzeczywistość rynkowa i rozwój technologii mogą mieć istotny wpływ na ostateczny kształt The Division 3. Ubisoft nie podał jeszcze żadnej daty premiery ani informacji o platformach. Choć w tym ostatnim możemy śmiało założyć, że gra trafi na komputery PC oraz na konsole PlayStation 5 i Xbox Series X|S. No chyba, że trzecia odsłona będzie jedną z pierwszych gier przyszłej generacji, co też w kontekście takiej zapowiedzi jest całkiem prawdopodobne.
Takie podejście może z jednej strony frustrować fanów, którzy niecierpliwie czekają na szczegóły, ale z drugiej daje twórcom czas, by dopracować grę tak, aby naprawdę spełniała swoje ambitne założenia. Jeśli The Division 3 ma rzeczywiście stać się "potworem" gatunku, nie wystarczy tylko większy świat czy więcej misji – kluczowa będzie przemyślana ewolucja mechanik, fabuły i sposobu, w jaki gracze będą ze sobą współdziałać. W oczekiwaniu na konkretne informacje warto też przyglądać się innym projektom z uniwersum, jak nadchodzące mobilne The Division Resurgence na smartfony i tablety, czy tryb Survivors w The Division 2, które mogą dawać wskazówki, w jakim kierunku zmierza marka.