Xbox z reklamami podczas grania? Microsoft ma na to patent
Wizja zatrzymania gry na potrzeby spotu reklamowego nie jest szczególnie kusząca. Microsoft ma pomysł, jak zrobić to w sposób, który w teorii nie powinien rozwalać najważniejszych momentów rozgrywki. Sprawa dotyczy zgłoszenia patentowego o nazwie ''Contextually Aware Management of Interactive Software Application Access''. System miałby rozpoznawać odpowiedni moment na pokazanie reklamy, a następnie przyznać graczowi kolejną porcję czasu bez reklam. Sam patent nie oznacza jednak, że rozwiązanie trafi na Xbox Series X|S, komputery PC czy do Game Passa.
Reklama dopiero po pokonaniu bossa?
Najciekawsze w pomyśle Microsoftu jest to, że reklama nie miałaby pojawiać się po prostu po określonej liczbie minut. System ma współpracować z grą i czekać na tak zwany naturalny moment przerwy. W dokumentacji pojawiają się między innymi zakończenie walki z bossem, koniec zadania, scena przerywnikowa, ekran ładowania czy przejście do menu. Dzięki temu reklama nie powinna wyskoczyć w środku wymagającej walki albo podczas kluczowego fragmentu historii.
Pomysł jest więc dość prosty. Gracz otrzymuje określony czas lub zakres postępu bez reklam. Kiedy zbliża się koniec tego ''kredytu'', system zaczyna szukać odpowiedniego momentu. Jeśli gra zgłosi, że właśnie zakończył się boss, poziom albo inna bezpieczna sekwencja, rozgrywka może zostać zatrzymana, a na ekranie pojawi się materiał promocyjny. Po jego obejrzeniu użytkownik dostaje kolejny kredyt i może wrócić do grania.
Microsoft bierze przy tym pod uwagę także bardziej zaawansowane rozwiązanie. System może korzystać z danych dostarczanych przez samą grę, ale w niektórych wariantach patent zakłada również wykorzystanie mechanizmów uczenia maszynowego do rozpoznawania tego, co aktualnie dzieje się na ekranie. Teoretycznie pozwoliłoby to znaleźć odpowiedni moment nawet wtedy, gdy twórcy konkretnej produkcji nie przygotowali specjalnych punktów dla systemu reklamowego.
Gracz ogląda reklamę i dostaje czas na granie
To rozwiązanie mocno przypomina mechanikę znaną z darmowych gier mobilnych. Tam reklama często pozwala zdobyć dodatkowe życie, walutę, energię albo możliwość dalszej zabawy. Microsoft proponuje podobny model, tylko zamiast wirtualnego przedmiotu nagrodą miałby być kolejny okres bez reklam. W dokumentacji pojawiają się przykłady kredytów określanych czasem, ale również postępem w grze, na przykład ukończeniem poziomu czy rozegraniem określonej liczby meczów.
W tym miejscu mogę niejako zrozumieć sens takiego pomysłu, jeśli miałby on dotyczyć jakiejś formy darmowego grania. Jeżeli użytkownik nie płaci za dostęp do produkcji, twórca musi przecież w jakiś sposób zarabiać, a reklama może być jednym z modeli finansowania. Problem zaczyna się wtedy, gdy podobny mechanizm zostanie przeniesiony do płatnych gier albo usług, za które gracz już regularnie płaci.
Na razie nie ma jednak podstaw, aby twierdzić, że Microsoft zamierza wprowadzić reklamy do Game Passa. Patent nie wskazuje konkretnej usługi, gry ani daty rozpoczęcia wykorzystania technologii. Co więcej, sam dokument jest znacznie szerszy niż Xbox i obejmuje między innymi lokalnie uruchamiane oprogramowanie oraz rozwiązania wykorzystujące strumieniowanie.
Xbox Series X i PC z reklamami? Na razie bez obaw
Naturalnym skojarzeniem jest oczywiście Xbox. Microsoft od dawna szuka sposobów na rozwijanie swojego biznesu gamingowego, a Game Pass coraz mocniej opiera się na różnych modelach dostępu do gier. Nic dziwnego, że po publikacji patentu szybko pojawiły się pytania, czy reklamy mogą w przyszłości stać się elementem tańszego wariantu abonamentu. Tego jednak patent nie potwierdza.
Nie oznacza to również, że właściciele Xbox Series X i Xbox Series S powinni spodziewać się reklam podczas każdej sesji z grą. Tak samo nie ma informacji, aby podobne rozwiązanie miało zostać automatycznie wprowadzone na komputery PC. Patent jest przede wszystkim zabezpieczeniem konkretnego pomysłu technologicznego, a firmy pokroju Microsoftu składają wiele takich dokumentów, z których część nigdy nie zamienia się w produkt.
Mimo wszystko trudno przejść obok tego pomysłu całkowicie obojętnie. Jeżeli reklamy rzeczywiście miałyby kiedyś pojawić się w dużych grach konsolowych, byłaby to istotna zmiana przyzwyczajeń graczy. Z drugiej strony dobrze zaprojektowany system reklamowy w darmowej produkcji może być znacznie łatwiejszy do zaakceptowania niż przypadkowy spot wyskakujący podczas rozgrywki, za którą już zapłaciliśmy.
Najważniejsze pytanie brzmi: za co właściwie płacimy?
Sam patent jest interesujący właśnie dlatego, że próbuje rozwiązać problem, który od lat dobrze znamy z urządzeń mobilnych. Reklama pojawia się nie wtedy, gdy minie sztywno ustawione 30 minut, lecz w momencie, który gra uzna za bezpieczny. Z punktu widzenia technologii brzmi to rozsądniej, ale z perspektywy gracza pozostaje jedno zasadnicze pytanie: czy naprawdę chcemy, aby platforma decydowała, kiedy możemy spokojnie grać, a kiedy musimy obejrzeć reklamę?
Jeżeli taki model miałby finansować darmowy dostęp do gry, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Wtedy reklama jest swego rodzaju wymianą: oglądam materiał promocyjny, a w zamian dostaję kolejną porcję rozgrywki. Gorzej, gdy podobny mechanizm zacznie pojawiać się w płatnych produkcjach albo abonamentach, gdzie trudno będzie przekonać graczy, że kolejna reklama jest uczciwą częścią oferty.
Na dzisiaj nie ma jednak powodu, żeby odkładać kontroler na półkę ze strachu przed reklamami na Xboxie. Microsoft jedynie pokazał, że ma techniczny pomysł na takie rozwiązanie i zabezpieczył go patentem. Czy kiedykolwiek zobaczymy go na Xbox Series X, Xbox Series S albo komputerach PC, zależy już od decyzji firmy, a na tę chwilę żadnego wdrożenia nie zapowiedziano.
