Yamaha B200A to soundbar dla tych, którzy nie mają miejsca na kino domowe
Z soundbarami jest trochę jak z samochodami. Im więcej chcemy osiągnąć, tym większa robi się cała konstrukcja. Yamaha postanowiła jednak pójść pod prąd i stworzyła model, który zamiast zajmować pół szafki RTV próbuje zmieścić możliwie dużo możliwości w bardzo małej obudowie. B200A wygląda niepozornie, ale jego specyfikacja może zainteresować szczególnie osoby, które chcą poprawić dźwięk telewizora bez budowania pełnego zestawu kina domowego.
Yamaha B200A jest mała, ale nie wygląda na ubogą
Największym wyróżnikiem B200A są oczywiście rozmiary. Soundbar ma dokładnie 60 cm szerokości, 6,4 cm wysokości i 9,4 cm głębokości, a jego masa wynosi zaledwie 1,8 kg. To format, który znacznie łatwiej dopasować do niewielkiego telewizora, biurka czy stanowiska gamingowego niż rozbudowane konstrukcje przeznaczone do dużych salonów. Producent przewidział również możliwość montażu na ścianie, więc użytkownik nie musi koniecznie przeznaczać na urządzenie miejsca przed ekranem.
Właśnie w tym widzę największy sens tego modelu. Nie każdy potrzebuje potężnego systemu audio, a nie każdy ma też ochotę ustawiać w pokoju dodatkowy subwoofer i tylne głośniki. B200A jest pomyślany raczej jako urządzenie typu ''podłącz i zapomnij''. Można postawić go pod telewizorem, wykorzystać przy monitorze gamingowym albo zamontować na ścianie. Przy okazji Yamaha nie zrezygnowała z basu, ponieważ w obudowie znalazł się własny głośnik niskotonowy.
Dolby Atmos bez wielkiego zestawu głośników
W środku znalazły się dwa przetworniki szerokopasmowe o średnicy 4,6 cm, z których każdy otrzymuje 20 W mocy. Towarzyszy im 7,5-centymetrowy głośnik niskotonowy o mocy 30 W. Łącznie daje to 70 W mocy wzmacniacza. Yamaha zastosowała również tryb Bass Extension, którego zadaniem jest dodatkowe podkreślenie niskich tonów. Najciekawszym elementem pozostaje jednak Dolby Atmos. Warto przy tym zachować zdrowy rozsądek, bo B200A nie jest fizycznym zamiennikiem wielokanałowego kina domowego. Nie ma tutaj tylnych głośników ani przetworników skierowanych w stronę sufitu.
Efekt przestrzenności powstaje dzięki cyfrowemu przetwarzaniu dźwięku, które ma stworzyć wrażenie bardziej rozbudowanej sceny. W porównaniu z głośnikami wbudowanymi w telewizor może to być spora różnica, ale osoby oczekujące efektu znanego z pełnego zestawu Atmos powinny mieć świadomość ograniczeń tak małej konstrukcji. To zresztą nie musi być wada. W małym pokoju często ważniejsza od spektakularnej liczby kanałów jest po prostu poprawa jakości dźwięku. B200A ma więc sens jako rozwiązanie dla kogoś, kto chce wyraźniejszych dialogów, mocniejszego basu i szerszej sceny, ale nie chce przebudowywać całego pomieszczenia pod sprzęt audio.
Soundbar do filmów, telewizora i grania
Yamaha pomyślała także o osobach, które telewizor traktują nie tylko jako ekran do oglądania filmów. B200A oferuje cztery tryby dźwięku: Movie, Standard, Stereo i Game. Ten ostatni ma poprawiać słyszalność subtelnych sygnałów podczas rozgrywki, między innymi kroków czy innych efektów pomagających określić położenie wydarzeń na ekranie.
Przy oglądaniu filmów przydatna może być natomiast funkcja Clear Voice. Jej zadaniem jest zwiększenie czytelności dialogów, które przy bardziej intensywnej ścieżce dźwiękowej potrafią zniknąć gdzieś pomiędzy muzyką a efektami specjalnymi. To drobiazg, ale właśnie takie rozwiązania często decydują o tym, czy z niewielkiego soundbara korzysta się później codziennie, czy po kilku tygodniach wraca się do głośników telewizora.
Pod względem łączności również trudno mówić o przesadnym komplikowaniu konstrukcji. Do dyspozycji jest HDMI eARC/ARC, wejście optyczne oraz analogowe mini-jack 3,5 mm. Soundbar obsługuje również Bluetooth 5.3, dzięki czemu może służyć nie tylko do dźwięku z telewizora, lecz także do słuchania muzyki ze smartfona. Jest więc wystarczająco uniwersalny, aby pełnić rolę jedynego urządzenia audio w niewielkim pokoju.
Mały soundbar, rozsądny pomysł?
Yamaha zapowiedziała B200A z ceną 249,95 dolara w Stanach Zjednoczonych i dostępnością od listopada 2026 roku. To w przybliżeniu około 970 złotych. W Europie pojawia się natomiast cena 299 euro, czyli jakieś 1300 złotych. Trzeba oczywiście pamiętać, że nie jest to polska cena detaliczna i po premierze rzeczywista kwota może wyglądać inaczej. Najbardziej interesujące w B200A nie jest jednak samo Dolby Atmos. Ciekawsze jest to, że Yamaha próbuje znaleźć złoty środek pomiędzy głośnikami telewizora a pełnoprawnym kinem domowym. Dostajemy niewielkie urządzenie, wbudowany subwoofer, kilka trybów pracy, Bluetooth i zestaw podstawowych złączy, a przy tym nie trzeba wygospodarowywać miejsca na kolejne elementy zestawu. Dla właściciela małego mieszkania może to być znacznie ważniejsze niż możliwość pochwalenia się rozbudowanym systemem audio.
Oczywiście kompromisy są nieuniknione. Tak mała obudowa nie zapewni fizycznej przestrzenności porównywalnej z zestawem wyposażonym w osobne głośniki, a wbudowany subwoofer nie zastąpi dużego zewnętrznego przetwornika podczas seansu z naprawdę mocnymi efektami. Co ważne, B200A nie przewiduje również późniejszej rozbudowy o dodatkowy subwoofer czy tylne głośniki. Yamaha B200A wydaje mi się ciekawym produktem nie dla audiofila, lecz dla zwykłego użytkownika. Kogoś, kto kupił dobry telewizor, ale szybko odkrył, że cienki ekran nie daje równie dobrego dźwięku. Kogoś, kto gra przy biurku i nie chce zajmować go dużymi głośnikami. Albo po prostu mieszkańca niewielkiego mieszkania, który chce lepszego brzmienia bez zamieniania pokoju w instalację kina domowego. W takim zastosowaniu 60 cm może okazać się właśnie jego największą zaletą.
