ASUS ROG NUC 16 Edition 20. Mały komputer z mocą klasy premium

Coraz więcej osób nie ma ochoty trzymać pod biurkiem ogromnej skrzyni ważącej kilkanaście kilogramów, bo liczy się dla nich coś zupełnie innego. Moim zdaniem znaczenie ma dziś nie tylko sama moc, ale też wygoda, oszczędność miejsca i możliwość postawienia komputera praktycznie wszędzie, choćby na półce w salonie. ASUS najwyraźniej dostrzegł ten trend, bo nowy ROG NUC 16 Edition 20 wydaje się odpowiedzią właśnie na takie oczekiwania.
W środku kryje się sprzęt, którego nie powstydziłby się klasyczny pecet
Największe wrażenie robi oczywiście karta graficzna, co chyba nikogo nie zdziwi. ASUS zastosował tu układ NVIDIA GeForce RTX 5090 Laptop GPU. Warto pamiętać, że nie jest to pełnoprawna, stacjonarna wersja RTX 5090, więc nie ma co liczyć na identyczne osiągi jak w klasycznym pececie. Mimo to nadal mówimy o jednym z najmocniejszych mobilnych układów dostępnych obecnie na rynku i to samo w sobie robi wrażenie.
Towarzyszy mu procesor Intel Core Ultra 9 275HX, a do tego dochodzi możliwość zamontowania nawet 128 GB pamięci RAM, co brzmi niemal jak specyfikacja stacji roboczej. Jeszcze niedawno taka ilość pamięci kojarzyła się głównie z profesjonalnymi komputerami do pracy, a nie z maszynami, które bez trudu przeniesiemy jedną ręką z pokoju do pokoju. Moim zdaniem właśnie to najlepiej pokazuje, jak bardzo zmienił się sposób myślenia producentów o miniaturowych komputerach, bo jeszcze niedawno nikt nie spodziewałby się tego po takiej obudowie.
Warto też zwrócić uwagę, że ten sprzęt może przypaść do gustu nie tylko graczom, choć to właśnie oni pewnie sięgną po niego najszybciej. Coraz więcej osób korzysta z wydajnych komputerów do montażu filmów, pracy z grafiką 3D albo uruchamiania lokalnych modeli sztucznej inteligencji na własnym sprzęcie, a to zupełnie inne środowisko pracy niż granie. W takich zastosowaniach spora ilość pamięci RAM i mocna karta graficzna naprawdę robią różnicę, dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby ASUS celowo mierzył również w tę grupę odbiorców, a nie wyłącznie w typowych graczy.
Mini PC przestają być ciekawostką
Jeszcze niedawno tego rodzaju komputery kojarzyły się głównie z prostymi zastosowaniami i, szczerze mówiąc, sam też tak je kiedyś odbierałem. Sprawdzały się w pracy biurowej, przy oglądaniu filmów czy okazjonalnym graniu, ale mało kto traktował je poważnie w kontekście najbardziej wymagających tytułów. Teraz jednak widać wyraźnie, że coś się zmieniło, i to naprawdę mocno, bo różnica między dawnymi mini PC a obecnymi konstrukcjami rzuca się w oczy praktycznie od razu.
ROG NUC 16 oferuje zestaw złączy, którego nie powstydziłby się niejeden klasyczny pecet, i akurat to zaskoczyło mnie chyba najbardziej. Wśród dostępnych portów znalazły się między innymi Thunderbolt 4, HDMI 2.1, DisplayPort 2.1 oraz kilka złączy USB, dzięki czemu bez problemu podłączymy tu praktycznie każdy sprzęt, od monitorów po zewnętrzne dyski. Producent przewidział też miejsce na trzy nośniki SSD, co pozwala zgromadzić naprawdę sporą bibliotekę gier i plików bez konieczności ciągłego usuwania czegoś, żeby zrobić miejsce na kolejną instalację. Podejrzewam, że dla części kupujących właśnie ta możliwość rozbudowy pamięci może okazać się jednym z decydujących argumentów przy wyborze.
Osobną sprawą pozostaje kwestia temperatur, bo to temat, który przy tak kompaktowych konstrukcjach wraca praktycznie zawsze i pewnie jeszcze długo będzie wracał. Zamknięcie tak wydajnych podzespołów w niewielkiej obudowie od razu rodzi pytania o kulturę pracy i skuteczność chłodzenia, więc trudno się temu dziwić. ASUS zapewnia, że zastosowany system z komorami parowymi i trzema wentylatorami poradzi sobie z odprowadzaniem ciepła bez większych problemów, nawet przy dużym obciążeniu. Moim zdaniem dopiero pierwsze niezależne testy pokażą, jak zachowa się ten komputer podczas dłuższych sesji w wymagających grach, więc na razie warto podejść do zapewnień producenta z pewną dozą ostrożności.
Jest tylko jeden problem. Cena
Nie da się ukryć, że tego typu konstrukcje mają swoją cenę i to niemałą. Według pierwszych zagranicznych wycen komputer może kosztować około 7 tys. dolarów australijskich, czyli mniej więcej 17-18 tys. zł. To naprawdę dużo pieniędzy, nawet jak na urządzenie z najwyższej półki, i pewnie niejednego czytelnika ta kwota zwyczajnie zmrozi.
Z drugiej strony trudno uznać, żeby ASUS kierował ten produkt do przeciętnego gracza, bo byłoby to po prostu nieopłacalne. To raczej propozycja dla entuzjastów nowych technologii, osób dysponujących ograniczoną przestrzenią albo użytkowników, którzy po prostu chcą mieć w domu coś nietypowego. Wydaje mi się, że właśnie ta grupa odbiorców jest tu najważniejsza i to dla niej ASUS naprawdę projektował ten sprzęt.
Patrząc na to, w jakim kierunku zmierza rynek, coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że to dopiero początek większej zmiany, a nie chwilowa moda, która za rok czy dwa zniknie. Jeszcze kilka lat temu miniaturowe komputery traktowano raczej jak ciekawostkę, coś w rodzaju gadżetu dla wąskiego grona zainteresowanych. Dzisiaj coraz śmielej wkraczają do segmentu premium i zaczynają realnie rywalizować z klasycznymi pecetami, co jeszcze niedawno wydawało się trudne do wyobrażenia. I choć ogromne obudowy raczej szybko nie znikną z naszych domów, bo wielu graczy wciąż będzie chciało mieć możliwość swobodnej rozbudowy, to takich konstrukcji jak ASUS ROG NUC 16 będziemy prawdopodobnie oglądać coraz więcej.