Drony mają walczyć z chmurami. Przełom w fotowoltaice czy utopijna koncepcja?
Choć energia słoneczna uchodzi za jedno z najczystszych źródeł prądu, jej wydajność wciąż zależy od pogody. Gdy nad farmą fotowoltaiczną pojawiają się gęste chmury, produkcja energii spada i właściciele instalacji niewiele mogą na to poradzić. Startup Meteoric Technologies uważa jednak, że da się częściowo rozwiązać ten problem za pomocą autonomicznych dronów.
W ten sposób drony mogłyby pomagać fotowoltaice
Firma została założona przez dwóch inżynierów związanych z Uniwersytetem Cambridge. Ich pomysł polega na wysyłaniu nad farmy słoneczne całych rojów bezzałogowych maszyn. Drony miałyby wlatywać bezpośrednio w chmury znajdujące się na niskich i średnich wysokościach, a następnie wpływać na krople wody, z których są zbudowane. Według twórców technologii cały proces odbywałby się bez użycia substancji chemicznych.
Prezes spółki Mete Karslioglu przekonuje, że dzięki temu można ograniczyć zdolność chmur do odbijania światła słonecznego. W efekcie większa ilość promieniowania docierałaby do paneli fotowoltaicznych stojących na ziemi. Jak podaje firma, zachmurzenie tego typu może zmniejszać ilość światła docierającego do instalacji nawet o ponad 70%. Meteoric uważa, że część tych strat da się odzyskać.
Meteoric bazuje głównie na badaniach laboratoryjnych
Według opracowanego przez startup modelu komputerowego zastosowanie dronów mogłoby zwiększyć roczną produkcję energii z istniejących farm słonecznych o 10 do 30%. Firma szacuje, że oznaczałoby to wymierne korzyści finansowe bez konieczności rozbudowy infrastruktury czy instalowania dodatkowych paneli. Ambicje przedsiębiorstwa sięgają jednak dalej. Jego założyciele mówią także o możliwości ograniczania siły gwałtownych burz, a nawet huraganów.
Na razie nie wiadomo jednak, jak w praktyce miałaby działać proponowana metoda. Meteoric informuje jedynie, że podczas eksperymentów laboratoryjnych udało się zmniejszyć objętość sztucznie utworzonej chmury o 13%. Niestety, jak dotąd firma nie opublikowała szczegółowych danych dotyczących badań świadczących o skuteczności tej metody. Nie podano wielkości komory testowej, sposobu pomiaru wyników ani informacji o niezależnej weryfikacji eksperymentu. Również prognozy dotyczące wzrostu produkcji energii opierają się na modelach obliczeniowych, a nie na testach przeprowadzonych na działającej farmie fotowoltaicznej. Co za tym idzie, na obecnym etapie rozwoju tego rozwiązania jest sporo pytań i niewiele odpowiedzi.
Dotychczas technologie związane z rozpraszaniem chmur stosowano głównie do walki z mgłą w pobliżu lotnisk. W przypadku przechłodzonej mgły wykorzystuje się między innymi suchy lód lub ciekły propan, które sprzyjają tworzeniu kryształków lodu. Z kolei ciepłą mgłę próbuje się usuwać za pomocą soli pochłaniających wilgoć, podgrzewania powietrza lub mieszania go przy użyciu śmigłowców. Zastosowanie dronów oznaczałoby pójście znacznie dalej w tym kierunku.
Drony do walki z chmurami to przełom czy ciekawostka?
Eksperci podchodzą do nowych zapowiedzi ostrożnie. Organizacje meteorologiczne zwracają uwagę, że podobne metody działają wyłącznie w określonych warunkach pogodowych, a wiele z nich okazuje się zbyt kosztownych lub mało praktycznych. Jeszcze więcej wątpliwości budzą deklaracje dotyczące wpływania na burze i huragany. Według Światowej Organizacji Meteorologicznej nie ma obecnie powszechnie uznanych dowodów na to, że można skutecznie zmieniać przebieg cyklonów tropikalnych.
Dlatego najważniejszym sprawdzianem dla Meteoric będzie teraz wyjście poza laboratorium. Firma musi pokazać, że jej technologia potrafi skutecznie rozproszyć prawdziwą chmurę i przynieść zauważalne korzyści w rzeczywistych warunkach pracy farm słonecznych. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy mamy do czynienia z przełomowym rozwiązaniem, czy jedynie z interesującą koncepcją.
