Fani gier taktycznych mają na co czekać. Star Wars Zero Company zadebiutuje już w sierpniu
Uniwersum Gwiezdnych Wojen od lat przyciąga twórców reprezentujących najróżniejsze gatunki gier. Tym razem Electronic Arts, studio Bit Reactor oraz Respawn Entertainment postawili na taktyczną strategię dla jednego gracza. Star Wars Zero Company trafi na już pod koniec sierpnia 2026 roku. Czy będzie to droid, którego wszyscy szukamy? Jako wielki fan serii XCOM bardzo na to liczę.
Wojna Klonów z zupełnie nowej perspektywy
Fani uniwersum Gwiezdnych Wojen doskonale znają ten burzliwy okres. Ale dla przypomnienia napiszę, że akcja gry została osadzona mniej więcej pod koniec Wojen Klonów. Jednak jeśli mieliście nadzieję na wcielenie się w znanych bohaterów muszę ostudzić już teraz wasze zapały. W grze wcielimy się w Hawksa, byłego oficera Republiki, który staje na czele nietypowej grupy najemników działających pod tytułową nazwą Zero Company. W skład zespołu wchodzą przedstawiciele różnych frakcji i ras, między innymi żołnierz-klon, Mandalorianin oraz padawanka Jedi. Ich wspólnym celem będzie powstrzymanie Kundri Fathom, przywódczyni kultu współpracującego z Separatystami.
Najciekawsze wydaje się jednak to, że historia ma rozgrywać się z dala od głównych frontów konfliktu. Zamiast wielkich bitew znanych z filmów otrzymamy opowieść o tajnych operacjach, działaniach wywiadowczych i misjach prowadzonych w cieniu galaktycznej wojny. Dzięki temu twórcy mogą pokazać wydarzenia, których dotąd praktycznie nie eksplorowano w grach osadzonych w świecie Star Wars.
Taktyczna rozgrywka inspirowana legendami gatunku
Gra ma duże szanse odnieść sukces, bo odpowiada za nią Bit Reactor, czyli studio założone przez deweloperów związanych wcześniej z serią XCOM. To właśnie z tego powodu wielu graczy już teraz porównuje Zero Company do jednej z najważniejszych marek w świecie strategii turowych. Już pierwsze materiały sugerowały, że rozgrywka będzie bardzo zbliżona właśnie do tego tytułu, ale oczywiście dostosowana do umiejętności postaci charakterystycznych dla Gwiezdnych Wojen.
Fanów zarządzania i planowania ucieszy zapewne fakt, że rozgrywka nie ograniczy się jednak wyłącznie do starć. Pomiędzy misjami gracze będą rozwijać bazę operacyjną The Den, szkolić swoich operatorów, zdobywać wyposażenie oraz wybierać kolejne cele na galaktycznej mapie. Według twórców świat gry obejmie ponad 150 planet, a podejmowane decyzje mają znacząco wpływać na przebieg całej kampanii. Jednym z filarów Star Wars Zero Company będzie możliwość tworzenia własnych bohaterów. Gracze otrzymają dostęp do aż ośmiu znanych ras ze świata Gwiezdnych Wojen, a także szerokiego zestawu opcji dotyczących ich wyglądu, głosu, specjalizacji oraz talentów. Dzięki temu każda drużyna może wyglądać zupełnie inaczej i będzie dostosowana do indywidualnego stylu rozgrywki.
Ale teraz robi się jeszcze ciekawiej. Twórcy zapowiedzieli system relacji pomiędzy członkami oddziału. Wspólne działania mają odblokowywać dodatkowe zdolności wsparcia i premie wpływające na skuteczność podczas misji. Co prawda, podobna mechanika występowała już w drugiej części XCOM, ale przypuszczalnie tutaj będzie znacząco rozbudowana.
Premiera już niedługo
Wiem, że czekacie na szczegóły wydania, więc śpieszę z informacjami. Electronic Arts ujawniło już ceny poszczególnych wersji gry. Standardowe wydanie na komputerach PC zostało wycenione na 49,99 dolara, co po daje około 185–190 zł. Natomiast za wersję konsolową w takim samym wydaniu zapłacimy około 225–230 zł. W dniu premiery ma być dostępna również edycja Deluxe, która została wyceniona na około 225 zł w przypadku PC i około 260 zł w wersji konsolowej. Należy jednak pamiętać, że są to wstępne przewidywania i w dniu premiery cena gry na naszym rynku może wyglądać nieco inaczej.
Star Wars Zero Company zadebiutuje na rynku dokładnie 27 sierpnia 2026 roku, a więc na grę nie będziemy musieli już długo czekać. Tytuł ukaże się równocześnie na komputerach gamingowych oraz konsolach obecnej generacji PlayStation 5, Xbox Series X i Xbox Series S. Nie wiem jak wy, ale ja już zacieram ręce bo każda kolejna zapowiedź jedynie podkręca moje oczekiwania. To po prostu musi się udać.
