Jeden pendrive zamiast kilku. MultiOS-USB ułatwia pracę z systemami operacyjnymi

Przygotowanie bootowalnego pendrive'a to zwykle dość żmudny proces. MultiOS-USB podchodzi do tego zupełnie inaczej. Mówimy tu o darmowym projekcie open source, za pomocą którego zwykły pendrive staje się swego rodzaju uniwersalnym kluczem otwierającym dostęp do wielu systemów i narzędzi naraz. Konfigurację robi się raz, a później wystarczy po prostu wrzucić kolejny plik ISO do właściwego folderu, a już po chwili pojawi się on w menu startowym, dzięki czemu nie ma mowy o żmudnym przygotowywaniu nośnika od nowa przy każdej zmianie.
Wiele systemów na jednym nośniku
Ludzie, którzy korzystali już z MultiOS-USB, najczęściej chwalą sobie właśnie to, jak mało wysiłku wymaga codzienne używanie tego programu. Gdy konfiguracja jest już za nami, nie trzeba wracać do żadnej dodatkowej aplikacji ani na nowo formatować pamięci USB, co, szczerze mówiąc, bywa prawdziwą zmorą przy innych podobnych narzędziach. Dodanie kolejnego systemu sprowadza się do skopiowania pliku ISO do folderu przeznaczonego na obrazy, a program sam wykrywa kompatybilne pliki i dorzuca je do menu startowego. To właśnie ta prostota sprawia, że MultiOS-USB tak dobrze sprawdza się w praktyce.
Takie podejście szczególnie docenią administratorzy, serwisanci oraz osoby, które często testują różne dystrybucje Linuksa albo instalatory Windows. Jeden pendrive może jednocześnie zawierać kilka wersji systemów, narzędzia ratunkowe czy środowiska diagnostyczne, co w praktyce oznacza mniej bałaganu w szufladzie z elektroniką. To nie tylko oszczędność miejsca, ale też dużo wygodniejsza organizacja pracy, zwłaszcza gdy trzeba szybko coś naprawić u klienta albo przetestować nową dystrybucję bez zbędnego zachodu.
BIOS, UEFI i Secure Boot bez większych problemów
Nowoczesne komputery PC oraz laptopy korzystają z różnych metod uruchamiania systemów, więc zgodność z BIOS-em, UEFI oraz Secure Boot ma dziś naprawdę spore znaczenie. MultiOS-USB radzi sobie ze wszystkimi tymi rozwiązaniami, a do tego pozwala uruchamiać pliki EFI oraz ładować sterowniki UEFI. Jest tu też opcja zarządzania kluczami wykorzystywanymi przez Secure Boot, co doceni każdy, kto miał kiedyś problem z uruchomieniem pendrive'a na nowszym sprzęcie.
Program obsługuje zarówno systemy Linux uruchamiane bezpośrednio z obrazów ISO, jak i instalatory Windows 10 oraz Windows 11. Ludzie stojący za tym projektem nie odpuszczają i regularnie dorzucają wsparcie dla nowych dystrybucji, poprawiając przy okazji istniejące konfiguracje, więc trudno tu mówić o narzędziu, które stanęło w miejscu. Fajne jest też to, że nowe funkcje można dodać, zwyczajnie aktualizując pliki konfiguracyjne, bez rozbierania całego pendrive'a na czynniki pierwsze, bo niewiele rzeczy irytuje bardziej niż konieczność przygotowywania wszystkiego od zera tylko po to, żeby dodać jedną drobną rzecz.
Open source daje dużą swobodę
MultiOS-USB nie próbuje zamykać nikogo we własnym ekosystemie, co akurat bardzo mi się podoba. Projekt jest dostępny na licencji GPL, a to oznacza, że każdy zainteresowany może zajrzeć do kodu źródłowego, samodzielnie wprowadzać zmiany albo dopasować konfigurację dokładnie do swoich potrzeb. Ci bardziej zaawansowani mogą bez problemu edytować wpisy menu rozruchowego, dorzucać własne parametry startowe czy przygotowywać osobne konfiguracje dla poszczególnych obrazów ISO i akurat ta swoboda działania robi tu naprawdę dużą różnicę.
Na plus zasługuje jeszcze jedna rzecz, którą łatwo przeoczyć. Cała robota programu kończy się w momencie, gdy pendrive jest już skonfigurowany, bo później nie trzeba instalować żadnego dodatkowego oprogramowania ani martwić się procesami działającymi w tle w systemie operacyjnym. Dla mnie to spory plus, bo program zostaje lekki i w ogóle nie wchodzi w drogę codziennej pracy na komputerze, czego nie da się powiedzieć o części konkurencyjnych rozwiązań, które lubią zostawiać po sobie ślady.
Ciekawa alternatywa dla popularnych narzędzi
Na rynku nie brakuje aplikacji do tworzenia bootowalnych nośników USB, ale większość z nich skupia się na przygotowaniu pojedynczego systemu albo wymaga tworzenia pendrive'a od nowa przy każdej większej zmianie. MultiOS-USB stawia na zupełnie inne podejście. Pendrive przygotowany raz można później po prostu uzupełniać kolejnymi obrazami ISO w miarę potrzeb, bez wracania do punktu wyjścia za każdym razem, a to w codziennym użytkowaniu naprawdę oszczędza czas.
To zresztą narzędzie, które wcale nie jest zarezerwowane wyłącznie dla informatyków czy serwisantów, choć oni oczywiście wyciągną z niego najwięcej. Jeśli od czasu do czasu instalujesz jakiś system, testujesz nową dystrybucję Linuksa albo po prostu lubisz mieć pod ręką zestaw narzędzi ratunkowych na wszelki wypadek, to też poczujesz różnicę, jaką daje korzystanie z jednego uniwersalnego pendrive'a zamiast kilku porozrzucanych po szufladach. Coraz mniej komputerów ma dziś napęd optyczny, więc takie rozwiązanie moim zdaniem sprawdza się po prostu w praktyce i naprawdę warto się nim zainteresować.