Kintsugi Perfumes i Kingdom Come: Deliverance II łączą siły. Czy właśnie tak pachnie Henryk?
Nietypowe promocje gier nie są niczym nowym, ale czasami pojawiają się projekty, które od razu przyciągają uwagę i wywołują dyskusje. Tym razem twórcy Kingdom Come: Deliverance II oraz czeska marka Kintsugi Perfumes postanowili stworzyć coś unikalnego, co może zainteresować nie tylko graczy. Efektem współpracy jest limitowana seria perfum inspirowanych średniowiecznymi Czechami oraz historycznymi postaciami znanymi z produkcji Warhorse Studios.
Średniowieczny klimat zamknięty w nowoczesnym flakonie
Kingdom Come: Deliverance II to gra, która od początku budowała swoją tożsamość wokół autentyczności. Co zresztą kilkakrotnie podkreślałem również w naszej recenzji, do której serdecznie wszystkich zapraszam. Twórcy przywiązują zawsze ogromną wagę do historycznych realiów, języka, architektury i codziennego życia XV-wiecznych Cech. Ale czy wiemy jakie zapachy były wówczas charakterystyczne? Na to właśnie pytanie odpowiada nietypowa współpraca z Kintsugi Perfumes.
Za kompozycję zapachów odpowiada perfumiarz Martin Švach, który sięgnął po składniki dobrze znane fanom gry. W zapachu pojawiają się między innymi szałwia, lawenda i rumianek, czyli rośliny wykorzystywane przez Henryka podczas przygotowywania eliksirów leczniczych. Nie zabrakło także bardziej codziennych akcentów, takich jak miód i jabłka, których zadaniem jest przywoływać skojarzenia z podróżą czy odpoczynkiem po walce.
Warto jednak od razu zaznaczyć. Nie jest to próba stworzenia „historycznych perfum” w dosłownym znaczeniu. Kompozycję zaprojektowano tak, by zachować współczesny charakter i komfort. Dzięki temu całość nie przypomina muzealnej rekonstrukcji, ale raczej nowoczesny zapach inspirowany dawną estetyką.
Jedna z najbardziej nietypowych kampanii gamingowych?
Twórcy współpracy zadbali również o wyjątkową oprawę wizualną. Twarzą kampanii został Stanislav Majer, aktor wcielający się w Jana Žižkę w Kingdom Come: Deliverance II. Zamiast jednak stylizować go na średniowiecznego wodza, pokazano go w nowoczesnych wnętrzach praskiego penthouse’u Vanguard, ubranym w projekt Michaela Kováčika.
Jest to interesujący kontrast. Historyczna postać funkcjonuje tu w bardzo współczesnym świecie, ale nie traci przy tym swojego charakteru. Kampania wręcz sugeruje, że charyzma i siła nie są związane wyłącznie z przedstawioną epoką. Właśnie dlatego projekt nie sprawia wrażenia skierowanego wyłącznie do graczy. To raczej raczej próba połączenia świata popkultury, mody i perfum w jedną spójną całość.
Równolegle Warhorse Studios opublikowało krótką reklamę utrzymaną w znacznie lżejszym tonie – możecie obejrzeć ją poniżej. W materiale pojawia się Luke Dale, czyli ekranowy lord Jan Ptaszek — jedna z najbardziej lubianych postaci serii. Spot utrzymano w lekko ironicznej, uwodzicielskiej stylistyce, wyraźnie bawiąc się konwencją reklam luksusowych perfum.
Limitowana edycja perfum dla fanów Kingdom Come
Perfumy trafiły do sprzedaży w limitowanej liczbie egzemplarzy. Flakon o pojemności 50 ml został wyceniony na 155,99 euro, czyli około 670–680 złotych. Produkt dostępny jest wyłącznie w europejskiej wersji oficjalnego sklepu Kingdom Come.
Cena bez wątpienia plasuje zapach w segmencie premium, ale trudno się temu dziwić. Mówimy o butikowych perfumach przygotowanych w krótkiej serii, a nie masowym produkcie. Dla części fanów będzie to zapewne kolekcjonerska ciekawostka, dla innych — nietypowy sposób na pozostanie bliżej świata Kingdom Come także poza ekranem monitora.
Niezależnie od tego, czy ktoś traktuje ten projekt jako gadżet dla fanów, czy pełnoprawny produkt perfumeryjny, jedno jest pewne — trudno ostatnio wskazać drugą tak oryginalną współpracę w branży gier wideo. Kingdom Come: Deliverance II po raz kolejny udowadniają, że jego twórcy potrafią budować atmosferę w obrębie swojej marki nie tylko poprzez samą znaną grę RPG.
