Klimatyzator, który pracuje przez cały rok. Coraz więcej osób wykorzystuje go nie tylko latem
Kilkanaście lat temu klimatyzator w prywatnym mieszkaniu był prawdziwą rzadkością. Większość ludzi znała go głównie z pracy, jeśli akurat trafili do firmy z porządnym biurowcem, i to tam po raz pierwszy poczuli, że w środku lata można oddychać czymś znośniejszym niż rozgrzane powietrze znad ulicy. Dziś klimatyzator w mieszkaniu nikogo już nie dziwi, a coraz więcej osób zaczyna powoli rozumieć, że trzymanie go tylko na sierpniowe upały jest mniej więcej tak samo sensowne, jak kupowanie roweru wyłącznie na dwa tygodnie urlopu.
Chłodzenie to dopiero początek
Współczesne urządzenia naprawdę mocno różnią się od modeli sprzed dekady. I nie mówię tu o samym wyglądzie. Stare klimatyzatory miały w praktyce dwa tryby: albo pracowały pełną parą, albo stały wyłączone, a efektem pierwszego wariantu często był pokój wychłodzony do granic możliwości, z domownikami skulonymi pod kocami w środku lata. Dzięki sprężarkom inwerterowym i lepszym systemom sterowania nowe modele potrafią precyzyjnie dostosowywać swoją pracę do warunków w pomieszczeniu, co przekłada się na wyższy komfort i rachunki za prąd, które nie przyprawiają o zawał na koniec miesiąca.
Przykładem są najnowsze klimatyzatory LG z serii DUALCOOL AI Air, które próbują myśleć za użytkownika, zamiast czekać na jego polecenia. Analizują temperaturę otoczenia i obecność domowników, a potem dobierają nawiew tak, żeby powietrze nie biło prosto w kark i nie tworzyło lodowatych stref przy podłodze. Celem przestało być schłodzenie pokoju do temperatury chłodni, a stało się zapewnienie warunków, w których po prostu dobrze się żyje, bez przeciągu kojarzonego ze starymi klimatyzatorami w supermarketach.
Ogrzewanie tańsze niż mogłoby się wydawać
Przez lata ogrzewanie klimatyzatorem brzmiało jak pomysł z kategorii ''po co w ogóle o tym rozmawiać''. Większość ludzi kojarzyła go wyłącznie z chłodzeniem i nawet nie przychodziło im do głowy, że to samo urządzenie mogłoby zastąpić grzejnik. A jednak urządzenia wyposażone w funkcję pompy ciepła powietrze-powietrze robią dokładnie to: czerpią energię cieplną z zewnątrz i wtłaczają ją do środka, dając sobie radę całkiem przyzwoicie nawet przy kilku stopniach mrozu. Dla kogoś, kto wraca do domu w chłodny październikowy wieczór i nie chce odpalać całego pieca tylko po to, żeby przez jedną noc nie marznąć, to naprawdę spora ulga, i to zarówno dla nerwów, jak i dla portfela.
Klimatyzator może wtedy w kilka minut podgrzać mieszkanie czy biuro, bez potrzeby odpalania kotła, który przez najbliższe tygodnie i tak będzie niepotrzebny. W porządnie ocieplonych budynkach niejeden właściciel odkrył już, że przez sporą część roku kocioł właściwie tylko stoi i zbiera kurz, bo klimatyzator wyrabia całą robotę sam. No i jest jeszcze kwestia czasu reakcji: grzejnik potrzebuje chwili, żeby się rozgrzać i zacząć cokolwiek dawać z siebie, podczas gdy klimatyzator puszcza ciepłe powietrze praktycznie od razu po włączeniu, co każdy, kto wstaje zimą przed szóstą, potrafi docenić w sposób bardzo konkretny.
Inteligentny dom zaczyna się od komfortu
Aplikacja w smartfonie pozwala ustawiać harmonogramy pracy i sprawdzać zużycie energii dosłownie z każdego miejsca. Można siedzieć na wakacjach w zupełnie innym kraju i o konkretnej godzinie uruchomić klimatyzator w pustym mieszkaniu, żeby wracając wieczorem pociągiem, nie wchodzić do rozgrzanego jak piec pokoju. To jeden z tych drobiazgów, który na co dzień wydaje się zbędny, ale kiedy już się z tego skorzysta raz czy dwa, szybko staje się czymś, bez czego trudno sobie wyobrazić powrót do starych nawyków.
Coraz więcej urządzeń potrafi też samodzielnie optymalizować swoją pracę i bez żadnej ingerencji z naszej strony decyduje, kiedy warto zwolnić, żeby nie przepalać prądu w nieskończoność. Producenci myślą przy tym o czymś więcej niż tylko o temperaturze, bo równie ważna staje się wilgotność i to, czym w ogóle oddychamy siedząc w czterech ścianach. Ktokolwiek spędził kilka tygodni pracując zdalnie w słabo wentylowanym pokoju, ten wie doskonale, że w pewnym momencie głowa zaczyna boleć nie od ekranu, ale od powietrza, i żadna kawa tego nie naprawi.
Komfort przez 365 dni w roku
Zmieniająca się pogoda w Polsce sprawia, że oczekiwania wobec domowych urządzeń też się zmieniają i trudno się temu dziwić, patrząc na ostatnie lata. Mało kto chce kupować sprzęt, który przez dziesięć miesięcy stoi za szafą, żeby przez dwa tygodnie w lipcu ratować domowników przed upałem. Rośnie za to zainteresowanie rozwiązaniami użytecznymi przez cały rok, które odpowiadają na codzienne potrzeby, a nie tylko na wyjątkowe kanikuły omawiane w każdym serwisie informacyjnym.
Klimatyzacja przestaje być urządzeniem od jednego zadania i zaczyna przypominać coś, co po prostu jest w domu i działa wtedy, kiedy trzeba. Latem pilnuje, żeby nie było za gorąco, zimą dokłada do ogrzewania albo zastępuje je w całości, a przez resztę roku siedzi cicho i robi swoje. Za kilka lat pewnie nikt już nie będzie pytał przy zakupie, czy dane urządzenie bardziej chłodzi, czy grzeje, tak samo jak dziś nikt nie pyta w sklepie, czy telewizor nadaje się do oglądania seriali, czy tylko do meczu. To po prostu będzie sprzęt, który wisi na ścianie i ogarnia klimat w domu przez cały rok, a podziały na funkcje zostaną w specyfikacji technicznej dla tych, którzy lubią czytać drobny druk.
