Kolekcjonerski skarb Nintendo pobił rekord. Mario kosztował więcej niż luksusowa willa!
Jeszcze kilka lat temu informacje o sprzedaży starych gier za kilkaset tysięcy złotych wydawały się sensacją. Dziś granice zostały przesunięte znacznie dalej. Na jednej z najgłośniejszych aukcji kolekcjonerskich ostatnich lat zapieczętowany egzemplarz kultowego Super Mario Bros. osiągnął cenę 3 milionów dolarów, czyli około 11 milionów złotych. To nie tylko rekord w świecie gier wideo, ale także wydarzenie pokazujące, jak bardzo zmieniło się postrzeganie elektronicznej rozrywki jako przedmiotu kolekcjonerskiego.
Dlaczego akurat ten egzemplarz jest tak wyjątkowy?
Dla wielu osób trudno zrozumieć, dlaczego niepozorna gra na starą konsolę Nintendo może kosztować więcej niż luksusowy apartament. Ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach… no i nieco w pasji, nie ma co się oszukiwać. Omawiany egzemplarz Super Mario Bros. pochodzi z bardzo wczesnego okresu dystrybucji gry w Stanach Zjednoczonych i przez blisko cztery dekady tkwił w nieotwartym pudełku. Co więcej, opakowanie zachowało oryginalne zabezpieczenia oraz elementy, które w większości egzemplarzy dawno uległy już zniszczeniu.
Eksperci zajmujący się oceną stanu kolekcjonerskich gier przyznali tej kopii niemal maksymalną notę. Dla samych kolekcjonerów ma to ogromne znaczenie. Nie chodzi jedynie o gry wideo, ale ogólnie w świecie rzadkich przedmiotów nawet niewielka różnica w jakości samego opakowania może oznaczać znaczący wzrost wartości – nawet o setki tysięcy dolarów. Podobne sytuacje możemy obserwować w przypadku konsol retro, klasycznych komputerów PC czy nawet figurek. Prosty z pozoru model figurki Funko POP może okazać się wart wiele setek złotych, o ile oczywiście przez lata będzie spoglądał na świat przez nieotwarte opakowanie.
Rynek retro gier rośnie szybciej niż nam się wydaje
W 2020 roku rekordowy egzemplarz Super Mario Bros. został sprzedany za około 114 tysięcy dolarów, czyli po przeliczeniu za około 450 tysięcy złotych. Ale rekord został szybko pobity, bo niedługo później granica przesunęła się aż do 660 tysięcy dolarów, później do 2 milionów dolarów i… w końcu dobrnęliśmy do wskazanej wcześniej kwoty. Czyli do 11 milionów złotych!
Rosnące ceny to nie przypadek. Pokolenie wychowane na pierwszych konsolach Nintendo, Sega czy Atari osiągnęło dziś wiek, w którym może pozwolić sobie na bardziej kosztowne hobby. Dla wielu osób zakup takiego przedmiotu jest nie tylko inwestycją, lecz także próbą odzyskania fragmentu swojego dzieciństwa. Sentyment i nostalgia potrafią pokierować nas, a raczej nasze portfele w naprawdę nieoczekiwane miejsca.
Mimo wszystko, nie da się nie zauważyć, że historia rekordowego egzemplarza Braci Mario jest niemal filmowa. Sama gra znajdowała się w zestawie, razem z konsolą NES i przez około 40 lat pozostała nietknięta. Bo w czasach premiery nikt nawet nie przypuszczał, że zwykły kartridż stanie się kiedyś obiektem pożądania kolekcjonerów z całego świata. Właśnie z tego powodu tak niewiele podobnych egzemplarzy przetrwało do dziś w stanie idealnym.
Czy gry mogą być inwestycją przyszłości?
Wszyscy zadajecie sobie pewnie pytanie – czy to już czas by inwestować w gry wideo i trzymać je nierozpakowane na półkach. Jako kolekcjoner, wcale się temu nie dziwię. Spektakularne aukcje sprawiają, że coraz więcej osób zaczyna przeglądać strychy, piwnice i stare szafy w poszukiwaniu zapomnianych skarbów.
Oczywiście większość starych gier nigdy nie osiągnie milionowych wycen. Największą wartość mają egzemplarze wyjątkowo rzadkie, pochodzące z pierwszych serii produkcyjnych i zachowane w niemal idealnym stanie. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek kolekcjonerskich gier stał się pełnoprawną częścią branży dóbr luksusowych. Dziś obok klasycznych dzieł sztuki czy zabytkowych samochodów coraz częściej pojawiają się kartridże, konsole oraz unikatowe akcesoria gamingowe. Rekordowa sprzedaż Super Mario Bros. pokazuje jedynie, że dla części kolekcjonerów historia elektronicznej rozrywki ma wartość, której nie sposób przeliczyć wyłącznie na pieniądze.
