Niższa cena Game Pass, ale jest haczyk. Call of Duty nie dla wszystkich?
Chyba nikt nie spodziewał się, że cena Game Pass faktycznie zostanie obniżona tak szybko po ostatnich wypowiedziach szefowej Xboxa. A jednak, stało się, ujawniono nowe ceny i wszystko w teorii wygląda wspaniale. Jest jednak pewien haczyk, który mocno ukuje fanów znanej serii strzelanek. Co tak naprawdę się zmieniło?
Niższa cena, wyższa cena kompromisu
Dosłownie kilka dni temu pisaliśmy o możliwych obniżkach cen subskrypcji Game Pass, a teraz w końcu możemy przedstawić konkretne zmiany, które zapowiedział Microsoft. Firma zdecydowała się faktycznie obniżyć ceny swojej usługi. Wariant Xbox Game Pass Ultimate w Polsce od teraz kosztować będzie 84,99 zł miesięcznie na konsolach Xbox Series X i Xbox Series S, natomiast PC Game Pass na komputerach PC gracze zapłacą 53,99 zł miesięcznie. Brzmi świetnie… prawda?
Należy jasno powiedzieć, że zmiana nie jest wyłącznie ukłonem w stronę graczy. W rzeczywistości idealnie wpasowuje się w nową strategię, która systematycznie wdrążana jest już od zmiany szefostwa Xboxa. Niższa cena ma zwiększyć dostępność usługi i zachęcić nowych graczy do wejścia w ekosystem Microsoftu.
Ale usługa Game Pass zawsze charakteryzowała się tym, że największe hity trafiały do usługi w dniu premiery. I tu właśnie pojawia się problem, a przynajmniej jest to problem dla części graczy, którzy kochają strzelanki i z wypiekami czekają na kolejne części znanej marki. O co dokładnie chodzi?
Call of Duty poza subskrypcją?
Mowa oczywiście o serii Call of Duty. Okazuje się, że stara zasada coś za coś nadal obowiązuje i obniżenie cen Game Pass niesie ze sobą pewne konsekwencje. Nowe odsłony znanej strzelanki nie będą już udostępniane w usłudze w dniu premiery. Zamiast tego gracze będą musieli poczekać dłużej – mówi się już nawet o około rocznym opóźnieniu.
To znaczące odejście od dotychczasowej strategii Microsoftu, który przez lata budował wizerunek Game Passa jako usługi oferującej duże gry w dniu ich premiery. Usunięcie Call of Duty może sugerować, że firma chce nieco inaczej spoglądać na swoje największe hity. Jednocześnie ostatnia część serii nie należała do najbardziej udanych i większość krytyków jest zgodnych, co do tego, że opóźnienie w udostępnieniu tej marki nie jest aż tak dużym ciosem dla samej usługi.
Pozostaje pytanie, czy z czasem inne znane tytuły spotka ten sam los? Niewątpliwie byłoby to bardzo ryzykowne, bo chyba nikt z nas nie chce by Game Pass zamienił się w usługę, która oferuje jedynie gry z segmentu indie. Mimo, że często są to gry znacznie lepsze od nadmuchanych AAA dla wielu graczy to właśnie różnorodność w ofercie usługi była jej największą zaletą.
Czy Game Pass nadal się opłaca?
Odpowiedź na to pytanie jest całkowicie subiektywna – jak zawsze. Game Pass nadal oferuje wielki katalog gier i dostęp do wielu tytułów w dniu ich premiery. Więc dla większości graczy tak naprawdę niewiele w praktyce się zmieni. To głównie osoby, które są fanami Call of Duty odczują różnicę, ale ci prawdopodobnie po usłyszeniu wieści już zrezygnowali z subskrypcji.
Pewnym jest natomiast to, że Microsoft poprzez znaną markę może testować zupełnie nowy model, w którym cena i zawartość będą ze sobą ściśle powiązane. Czy już niedługo powstaną różne warianty Game Passa, w których gracze będą mogli sami decydować o tym co i kiedy chcą ograć? Dziś tańszy abonament oznacza pewne kompromisy, a decyzje, które zostaną podjęte mogą mieć wpływ na to, jak będzie wyglądała usługa w przyszłości.
