Panele słoneczne trafiły między tory. Szwajcarzy pokazali, że kolej może produkować własny prąd

Data dodania: 15-07-2026
11 tysięcy pociągów przejechało po panelach. Wyniki eksperymentu zaskoczyły nawet sceptyków

Panele fotowoltaiczne kojarzą się głównie z dachami domów i wielkimi farmami słonecznymi, gdzieś na polach za miastem. Szwajcarzy wpadli na pomysł, żeby wykorzystać zupełnie inną przestrzeń, o której chyba nikt wcześniej nie pomyślał, czyli obszar leżący między torami kolejowymi. Brzmi to trochę jak szaleństwo, bo przecież drgania, brud i ciągły ruch pociągów raczej nie kojarzą się z delikatną elektroniką. Mimo to pierwsze wyniki testów pokazują coś naprawdę zaskakującego, ponieważ okazuje się, że tory kolejowe mogą w przyszłości stać się naprawdę skutecznym źródłem zielonej energii.

Pierwsza taka instalacja na świecie zdała egzamin

Pilotażowy projekt firmy Sun-Ways powstał w niewielkiej miejscowości Buttes, w kantonie Neuchâtel, czyli w miejscu, o którym raczej mało kto wcześniej słyszał. Na odcinku torów liczącym mniej więcej 100 metrów zamontowano tam 48 paneli fotowoltaicznych, których łączna moc wynosi 18 kWp. Moim zdaniem jedną z ciekawszych rzeczy w tym rozwiązaniu jest to, że moduły wcale nie są przytwierdzone na stałe, tylko w razie potrzeby można je dość szybko zdemontować. Ma to spore znaczenie przy pracach serwisowych i modernizacji linii kolejowych, bo ekipy techniczne nie muszą się martwić, że panele będą im zawadzać przy naprawie torowiska.


W ciągu pierwszego roku funkcjonowania instalacji nad panelami przejechało już ponad 11 tysięcy pociągów, a to naprawdę niemało, jeśli policzyć to na codzienny ruch. Twórcy systemu podkreślają jednak, że nie zaobserwowano żadnych problemów związanych z bezpieczeństwem, stabilnością konstrukcji ani zakłóceniami w ruchu kolejowym. Sama instalacja zdążyła przy tym wyprodukować ponad 16 tysięcy kWh energii elektrycznej, co odpowiada mniej więcej rocznemu zapotrzebowaniu kilku gospodarstw domowych. Jak na tak niewielki, w gruncie rzeczy testowy fragment torów, to naprawdę niezły wynik i podejrzewam, że nawet sami twórcy projektu nie spodziewali się aż tak dobrych liczb po pierwszym roku.

Panele fotowoltaiczne w naszej ofercie:

Tory kolejowe mogą stać się gigantyczną elektrownią

Znacznie ciekawiej robi się jednak, kiedy spojrzymy na to, co dalej, bo skala tego pomysłu potrafi zrobić wrażenie. Szwajcaria dysponuje siecią kolejową liczącą ponad 5 tysięcy kilometrów, a to naprawdę spory kawałek infrastruktury, którego nikt nie musiałby budować od zera, bo już tam jest i czeka. Gdyby udało się zastosować podobne rozwiązanie na większą skalę, produkcja energii mogłaby osiągnąć imponujący poziom, przynajmniej w teorii, bo praktyka, jak to zwykle bywa, potrafi zaskoczyć w obie strony.


Twórcy projektu szacują, że każdy kilometr torów wyposażony w panele mógłby generować około 200 MWh energii rocznie. W praktyce oznaczałoby to możliwość wykorzystania już istniejącej infrastruktury, bez konieczności zajmowania kolejnych terenów pod budowę nowych farm fotowoltaicznych, co w gęsto zaludnionej Europie wcale nie jest łatwe. Właśnie ten argument sprawia, że pomysł budzi tak duże zainteresowanie także poza granicami Szwajcarii, bo problem braku miejsca pod nowe instalacje dotyczy w zasadzie każdego kraju, niezależnie od tego, jak duży ma budżet na transformację energetyczną.


Warto przy tym pamiętać, że kolej i tak od dawna uchodzi za jeden z najbardziej ekologicznych środków transportu, jakie w ogóle mamy do dyspozycji. Własne źródła energii mogłyby dodatkowo ograniczyć emisję CO₂, a przy okazji częściowo uniezależnić operatorów kolejowych od rosnących cen prądu na rynku, co akurat teraz brzmi dość kusząco. To brzmi jak rozwiązanie, które ma sens z kilku różnych stron naraz, i chyba właśnie dlatego tyle się o nim ostatnio mówi w mediach branżowych.

Inne kraje już patrzą na Szwajcarów

Sukces pierwszego roku testów sprawił, że projektem zainteresowały się kolejne państwa, i to wcale nie tylko te sąsiadujące ze Szwajcarią, jak można by się spodziewać. Wśród nich znajdują się między innymi Włochy, które rozważają uruchomienie własnego pilotażu na zbliżonych zasadach, choć konkretnych dat jeszcze nie podano. Rozmowy prowadzone są również z partnerami z Francji, Korei Południowej, Holandii, Indii, Chin oraz Singapuru, więc lista zainteresowanych krajów robi się naprawdę długa i wciąż rośnie z miesiąca na miesiąc.


Oczywiście wciąż pozostaje kilka otwartych pytań, na które na razie chyba nikt nie ma gotowej, jednoznacznej odpowiedzi. Eksperci zastanawiają się między innymi nad kosztami wdrożenia całego systemu, wpływem zabrudzeń na wydajność paneli, a także nad tym, czy w ogóle bardziej opłaca się instalować moduły między torami zamiast po prostu obok nich, gdzie serwis byłby łatwiejszy. Sam projekt ma potrwać jeszcze kilka lat, więc na ostateczne wnioski trzeba będzie po prostu poczekać, choć już teraz, patrząc na te liczby, widać mniej więcej, w którą stronę to wszystko zmierza.


Mimo to już dziś da się zauważyć, że ta koncepcja to coś znacznie więcej niż tylko technologiczna ciekawostka do poczytania przy porannej kawie. Jeśli kolejne testy potwierdzą dotychczasowe wyniki, tory kolejowe mogą stać się jednym z najbardziej nietypowych, a jednocześnie zaskakująco praktycznych miejsc do produkcji zielonej energii w całej Europie, może nawet szerzej.

To dopiero początek nowego trendu

Historia fotowoltaiki pokazuje, że wiele przełomowych rozwiązań na początku wydawało się zbyt odważnych, a czasem wręcz zupełnie nierealnych. Kilkanaście lat temu niewiele osób wierzyło, że panele słoneczne i stacje zasilania będą montowane praktycznie na każdym nowym domu jednorodzinnym, a jednak dziś to widok całkiem normalny. Podobny scenariusz może dotyczyć infrastruktury transportowej, co jeszcze niedawno brzmiało trochę jak pomysł rodem z filmu science fiction, a nie z realnego świata inżynierii kolejowej.


Jeżeli technologia Sun-Ways zostanie rozwinięta na większą skalę, przyszłe linie kolejowe mogą pełnić podwójną funkcję. Będą nie tylko przewozić pasażerów i towary, tak jak robią to od dziesięcioleci, ale też produkować energię potrzebną do funkcjonowania całego systemu transportowego, od sygnalizacji po oświetlenie stacji. Myślę, że to naprawdę dobry przykład tego, jak rewolucja energetyczna może przyjść z miejsca, o którym jeszcze do niedawna prawie nikt nie myślał w ten sposób, a które od zawsze było po prostu pod nogami.

Stacje zasilania w naszej ofercie:

Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756