Pennywise wraca do mroczniejszych czasów. Drugi sezon ''To: Witajcie w Derry'' zapowiada się jeszcze bardziej niepokojąco
Historia Pennywise'a od ponad trzech dekad udowadnia, że nie każdy horror starzeje się równie szybko. Mimo kolejnych ekranizacji i zmieniających się trendów w kinie grozy, morderczy klaun wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci wykreowanych przez Stephena Kinga. Nic więc dziwnego, że każda informacja dotycząca serialu ''To: Witajcie w Derry'' wzbudza zainteresowanie fanów. Tym bardziej że twórcy właśnie zdradzili pierwsze szczegóły drugiego sezonu, który ma zabrać widzów do zupełnie innej epoki i pokazać jedno z najbardziej mrocznych wydarzeń w historii Derry.
Pennywise wraca tam, gdzie zło dopiero nabierało siły
Są takie postacie popkultury, które zostają z człowiekiem na długo. Dla mnie właśnie taki był Pennywise. Pierwszy film nakręcony na podstawie powieści Stephena Kinga oglądałem jeszcze jako dziecko i do dziś pamiętam, jak bardzo sceny z demonicznym klaunem potrafiły działać na wyobraźnię. Po kilku seansach trudno było zasnąć bez oglądania się w stronę ciemnego kąta pokoju. Z biegiem lat koszmary oczywiście zniknęły, ale kiedy już jako dorosły wróciłem do klasycznej ekranizacji, poczułem znajomy niepokój. Nie taki, który odbiera sen, lecz przypominający, dlaczego historia z Derry od tylu lat uznawana jest za jedną z najlepszych w dorobku Stephena Kinga.
Nowe filmy Andy'ego Muschiettiego zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Obawiałem się jednak, że serial będzie jedynie próbą wykorzystania popularności marki. Po premierze pierwszego sezonu moje wątpliwości zniknęły niemal natychmiast. Produkcja okazała się znakomicie napisana, świetnie zagrana i dopracowana wizualnie, a atmosfera niepokoju towarzyszyła niemal każdej scenie. Jako osoba, która przeczytała większość książek Stephena Kinga, z ogromną satysfakcją wyłapywałem kolejne odniesienia do jego twórczości oraz subtelne easter eggi rozsiane po całym serialu. Dzięki temu ''To: Witajcie w Derry'' nie sprawiało wrażenia zwykłego prequela, lecz kolejnego elementu znacznie większej układanki.
Drugi sezon zabierze widzów do czasów Wielkiego Kryzysu
Andy Muschietti potwierdził, że prace nad drugim sezonem już trwają, a akcja przeniesie się do 1935 roku. To kolejny krok w realizacji pomysłu opowiadania historii Derry w odwrotnej chronologii. Po wydarzeniach z pierwszego sezonu twórcy zamierzają cofnąć się o kolejne 27 lat, czyli do następnego przebudzenia zła, które od pokoleń nawiedza miasteczko. W centrum wydarzeń znajdzie się masakra gangu Bradleya, czyli motyw znany czytelnikom powieści Stephena Kinga, ale dotąd jedynie zasygnalizowany w adaptacjach.
Nie będzie to jednak wyłącznie zmiana daty. Muschietti zapowiada, że całkowicie zmieni się również klimat serialu. Derry pogrążone w czasach Wielkiego Kryzysu ma być miejscem pełnym biedy, beznadziei i ludzi walczących o przetrwanie. Twórca podkreśla, że zabraknie charakterystycznej dla wcześniejszych ekranizacji atmosfery spokojnych amerykańskich przedmieść oraz dziecięcej beztroski. Tym razem horror ma wyrastać z codziennego życia mieszkańców, dla których samo przetrwanie będzie ogromnym wyzwaniem. Takie tło może sprawić, że Pennywise stanie się jeszcze bardziej przerażający, ponieważ pojawi się w świecie, który już sam w sobie jest niezwykle ponury.
Serial coraz mocniej zagląda w głąb świata Stephena Kinga
Jednym z największych atutów pierwszego sezonu było dla mnie to, że twórcy nie ograniczyli się do prostego straszenia. Owszem, Pennywise wciąż pozostaje centralną postacią całej opowieści, ale równie ważne okazało się samo Derry. Miasto żyje własnym życiem, skrywa liczne tajemnice i sprawia wrażenie miejsca, które od dawna zostało naznaczone przez coś znacznie potężniejszego niż pojedynczy potwór. Dzięki temu serial nabiera głębi, a kolejne wydarzenia stają się częścią znacznie większej historii, którą Stephen King budował przez dziesięciolecia.
Twórcy wielokrotnie podkreślali, że inspiracją pozostaje nie tylko sama powieść ''To'', ale również rozbudowane uniwersum Kinga. W praktyce oznacza to kolejne nawiązania, symbole i ukryte smaczki, które najbardziej docenią czytelnicy jego książek. W pierwszym sezonie takich odniesień nie brakowało, dlatego liczę, że druga odsłona pójdzie jeszcze o krok dalej. To właśnie ten szacunek dla materiału źródłowego sprawił, że serial nie sprawiał wrażenia produkcji stworzonej wyłącznie po to, by wykorzystać popularność marki. Wręcz przeciwnie, momentami miałem wrażenie, że oglądam historię, której w ekranizacjach po prostu wcześniej brakowało.
Z takim początkiem trudno nie czekać na ciąg dalszy
Nie ukrywam, że drugi sezon znajduje się dziś bardzo wysoko na mojej liście najbardziej wyczekiwanych seriali. Pierwsza odsłona pokazała, że Andy Muschietti doskonale rozumie świat wykreowany przez Stephena Kinga i potrafi rozbudować go w sposób, który nie burzy znanego kanonu. Rzadko zdarza się, by serial będący prequelem dorównywał filmowym pierwowzorom, a tym bardziej potrafił wnieść do nich coś wartościowego. Tutaj właśnie tak się stało i mam nadzieję, że podobny poziom zostanie utrzymany również w kolejnych odcinkach.
Jeszcze bardziej intryguje mnie decyzja o przeniesieniu akcji do 1935 roku. To okres, który daje twórcom ogromne możliwości budowania napięcia oraz pokazania Derry z zupełnie innej perspektywy. Jeżeli uda się zachować klimat pierwszego sezonu, rozbudować tło historyczne i ponownie umiejętnie połączyć horror z psychologicznym niepokojem, możemy otrzymać jedną z najciekawszych serialowych premier nadchodzącego roku. A jeśli przy okazji twórcy znów ukryją dziesiątki odniesień do książek Kinga, wielu fanów z pewnością będzie miało kolejny powód, by oglądać na ekranach swoich telewizorów każdy odcinek więcej niż raz.
