Polski robot na gąsienicach zamiast żołnierza? Joule ma pomagać w niebezpiecznych misjach

Data dodania: 23-10-2026

Roboty nie muszą przypominać człowieka, żeby wykonywać jego pracę. Doskonale pokazuje to Joule, który jest rozwijany przez warszawską firmę Si Robotics. Maszyna ma w przyszłości pomagać w zadaniach, w których obecność żołnierzy wiąże się z dużym ryzykiem. Zespół odpowiedzialny za projekt szybko przekonał się jednak, że dwie nogi niekoniecznie są najlepszym sposobem na poruszanie się w trudnym terenie. Dlatego zamiast budować kolejnego humanoida zdolnego do efektownych ruchów, postawił na rozwiązanie, które ma przede wszystkim sprawdzić się w praktyce.

Z warszawskiej Unitry na ukraiński front

Wszyscy wiemy, że jak za coś wezmą się Polacy to zwykle robią to dokładnie i dobrze. No i właśnie, za omawianym projektem stoi Si Robotics, polski start-up rozwijający technologie z zakresu robotyki. Firma pracuje w Warszawie, w budynku dawnych zakładów Unitra. Co ciekawe, pczątkowo zespół chciał projektować wydajne silniki bezszczotkowe do dronów, ale z czasem zainteresował się znacznie bardziej rozbudowanymi konstrukcjami. Właśnie tak powstał Joule – robot określany jako półhumanoid, ponieważ ma korpus z dwoma ramionami, ale nie porusza się na dwóch nogach.


Wybór zastosowania nie jest przypadkowy. Si Robotics współpracuje z ukraińskimi jednostkami wojskowymi i chce sprawdzić, czy jej maszyna poradzi sobie z zadaniami, których wykonanie naraża ludzi na niebezpieczeństwo. Chodzi między innymi o transport ciężkich ładunków oraz pomoc w ewakuacji rannych. Robot mógłby dotrzeć do miejsca, z którego trudno wydostać człowieka, i ograniczyć ryzyko dla osób prowadzących akcję ratunkową. Na razie są to jednak plany wymagające dalszych testów. Nie ma podstaw, by twierdzić, że Joule już przeprowadza takie akcje na froncie.


Nie jest to zresztą jedyna próba wykorzystania technologii do ratowania żołnierzy. Dosłownie dziś opisywałem drona StarGate, opracowanego na Ukrainie z myślą o ewakuacji medycznej. Maszyna ma przewozić do 150 kg ładunku, a jej deklarowany zasięg w jedną stronę wynosi 15 km. Trwają testy rozwiązania w warunkach bojowych. Równolegle ukraińskie siły zbrojne poinformowały o udanej ewakuacji rannego żołnierza przy użyciu ciężkiego drona wielowirnikowego. Pokazuje to, jak szybko rozwijane są rozwiązania pozwalające dotrzeć do osób, których nie można bezpiecznie ewakuować tradycyjnymi metodami. Joule ma odpowiadać na podobny problem, ale działać na ziemi.

Roboty humanoidalne w naszej ofercie:

Gąsienice zamiast nóg. Inżynierowie zmienili koncepcję

Początkowo Si Robotics rozwijało klasycznego robota dwunożnego. Testy pokazały jednak, że taka konstrukcja może sprawiać zbyt wiele problemów w trudnym terenie. Nierówności, żwir i błoto nie są środowiskiem, w którym łatwo utrzymać równowagę, szczególnie gdy maszyna ma jednocześnie przenosić ciężkie przedmioty. Inżynierowie zdecydowali się więc na zmianę całego projektu. Dwunożny prototyp ustąpił miejsca konstrukcji z dwoma ramionami i autorskim podwoziem gąsienicowym. Robot był następnie sprawdzany między innymi w lesie i na błotnistych nawierzchniach.


Choć może nie brzmi to tak zjawiskowo jak robot humanoidalny biegający na dwóch nogach, tak ma naprawdę sens. Gąsienice ułatwiają poruszanie się po nierównym podłożu, a ramiona pozwalają wykonywać zadania wymagające manipulowania przedmiotami. Joule ma być dostosowany do otoczenia stworzonego dla ludzi, a więc potencjalnie dosięgać półek, otwierać drzwi czy podnosić ładunki. Nie musi przy tym odtwarzać sposobu, w jaki porusza się człowiek. W przypadku robota przeznaczonego do pracy w terenie ważniejsze od wyglądu są stabilność, niezawodność i możliwość wykonania konkretnego zadania. Z tym trudno nawet polemizować.


To również różni polski projekt od przykładowo amerykańskiego Phantom MK-1, o którym swego czasu również pisałem. Dwa takie humanoidy dostarczono na Ukrainę do testów związanych z rozpoznaniem i logistyką. Ich wykorzystanie ma pomóc ocenić, czy konstrukcje o ludzkiej budowie mogą przydać się w warunkach wojennych. Joule idzie inną drogą: jego twórcy uznali, że w trudnym terenie bardziej praktyczne będzie podwozie gąsienicowe. Oba projekty łączy jednak ten sam cel – sprawdzenie, czy roboty mogą przejąć część zadań, które dziś wymagają obecności człowieka w niebezpiecznym miejscu.

Czy roboty odciążą żołnierzy?

Oczywiście Si Robotics nie zakłada, że wystarczy wyposażyć Joule'a w sztuczną inteligencję, aby mógł samodzielnie wykonywać dowolne polecenia. Podstawą działania ma być teleoperacja, czyli zdalne sterowanie przez operatora. Firma chce rozwijać także teleoperację asystowaną. W takim rozwiązaniu człowiek wskazywałby cel, a oprogramowanie pomagałoby maszynie wykonać określoną czynność, bez konieczności ręcznego kontrolowania każdego silnika i przegubu. Mogłoby to uprościć obsługę robota i ułatwić wykorzystanie go przez osoby bez specjalistycznego przygotowania inżynieryjnego.


Jest to istotne, ponieważ na polu walki nie wystarczy, że maszyna działa poprawnie podczas demonstracji. Musi radzić sobie z przeszkodami, zmienną nawierzchnią i sytuacjami, których wcześniej nie przewidziano. Ważna jest również niezawodność systemów sterowania oraz możliwość zachowania kontroli nad urządzeniem w trudnych warunkach. Z tego powodu kolejne testy będą kluczowe dla przyszłości Joule'a. Dopiero one pokażą, czy robot rzeczywiście może odciążyć żołnierzy i ratowników.


Ambicje Si Robotics wykraczają przy tym poza pojedynczy prototyp. Firma przygotowuje rundę finansowania o wartości 8 mln euro, czyli około 34,4 mln zł. Wraz z grantami i kontraktami chce zgromadzić około 15 mln euro, a więc 64,5 mln zł, na najbliższe 18 miesięcy. Plan zakłada rozbudowę zespołu, wyprodukowanie 50 maszyn i zebranie co najmniej 5 tys. godzin pracy w trudnych warunkach terenowych. Jednym z najważniejszych celów jest uzyskanie do końca 2027 roku potwierdzenia od ukraińskich jednostek, że Joule spełnia ich wymagania w kluczowych zadaniach.


Na razie nie wiadomo, czy polska konstrukcja trafi do regularnego wykorzystania przez wojsko. Sam pomysł pokazuje jednak, że rozwój robotyki nie musi oznaczać wyścigu na coraz bardziej ludzkie sylwetki i efektowne demonstracje. Czasem ważniejsza staje się prostsza konstrukcja, która potrafi przejechać przez błoto i wykonać pracę w miejscu, do którego człowiek nie powinien być wysyłany bez potrzeby.

Drony profesjonalne w naszej ofercie:

Paweł Matyjewicz

Autor Media Expert

Dumny tata, pasjonat życia, kultury Azji i technologii. Od lat związany z dziennikarską branżą gier wideo. Miłośnik fantastyki wszelkiego rodzaju. Przez wielu nazywany geekiem, chociaż sam uważa, że do tego określenia mu daleko. Wielbiciel przemyślanych światów, również tych papierowych (stołowe RPG zawsze w sercu). Gdy nie pisze, prawdopodobnie przechodzi japońskiego RPGa, ogląda nowy serial lub robi długie wycieczki ze swoją piesełą o imieniu Buffy.

Przejdź do strony autora
Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756