Polski twórca zaprezentował nową grę. HOARDER to horror, w którym dominuje mrok i obłęd

Współtwórca Darkwood wraca z nowym projektem. Tym razem chodzi o HOARDER, psychologiczną grę grozy przygotowywaną z myślą o różnych platformach. Za wydanie odpowiada Awaken Realms, a produkcją zajmuje się zespół Byzel, działający w ramach Awaken Realms Digital. Na jego czele stoi Gustaw Stachaszewski, którego gracze mogą kojarzyć właśnie z Darkwood. Na razie nie podano daty premiery HOARDER.
HOARDER to więcej niż symulator
Twórcy HOARDER od początku podkreślają motyw kontroli. Gromadzenie rzeczy ma prowadzić do poczucia posiadania, a to z kolei daje złudzenie panowania nad rzeczywistością. Pojawia się jednak pytanie, czy w ogóle da się kontrolować prawdę. Ten pomysł nie jest tylko hasłem reklamowym. Widać go w samej strukturze gry i w tym, jak zmienia się doświadczenie gracza.
Na początku wszystko wygląda dość zwyczajnie. HOARDER zaczyna się niemal jak symulator sprzątania. Gracz trafia do domu należącego do pary zbieraczy i jego zadaniem jest uporządkowanie przestrzeni. Przegląda kolejne pomieszczenia, segreguje przedmioty i stopniowo przywraca porządek. W trakcie tych działań zaczynają pojawiać się informacje o poprzednich mieszkańcach. Nie są one podane wprost. Trzeba je wyłapywać z otoczenia i łączyć ze sobą. W ten sposób rodzi się zagadka, ale nikt nie zmusza do jej rozwiązywania.
HOARDER może zmienić się nie do poznania
HOARDER, które ma ukazać się na platformy takie jak PlayStation 5, Xbox Series X oraz komputery PC, daje sporą swobodę. Jeśli ktoś chce potraktować grę jako spokojne sprzątanie, może skupić się na zarabianiu pieniędzy. Po uzbieraniu odpowiedniej kwoty da się zakończyć rozgrywkę, kupując bilet na wymarzone wakacje. To zamknięcie historii jest dostępne bez zagłębiania się w mroczniejsze wątki. Jednak dla bardziej dociekliwych przygotowano coś zupełnie innego.
W pewnym momencie jednak można natrafić na ukryte przejście. Prowadzi ono do ogromnych, nienaturalnie rozbudowanych schodów prowadzących w dół. To właśnie tutaj gra zaczyna się zmieniać. Jeśli zdecydujesz się zejść niżej, trafisz do miejsca, które nie ma wiele wspólnego z tym, co widziałeś wcześniej. Znane zasady tam nie działają. Opisy zadań przestają być czytelne, znaczniki gubią sens, a mechaniki typowe dla symulatora sprzątania znikają.
Na końcu tej drogi znajduje się tajemniczy kompleks. To w nim toczy się dalsza część gry. Pojawia się cykl dnia i nocy, a baza staje się nowym punktem odniesienia dla gracza. Każdy dzień przynosi coś innego, bo otoczenie reaguje na podejmowane działania i z czasem się zmienia. Eksploracja nie ogranicza się tylko do wnętrza obiektu.
Tempo i zasady zmienią się w trakcie rozgrywki
Jednym z ważniejszych elementów rozgrywki jest… łódź podwodna. Dzięki niej można badać dno oceanu. Obraz świata zewnętrznego ogląda się przez skaner LiDAR, co nadaje temu fragmentowi gry specyficzny charakter. W trakcie takich wypraw trafia się na różne znaleziska. Część z nich wydaje się zupełnie niezrozumiała, ale można je zabrać do bazy.
Zebrane przedmioty pełnią kilka funkcji. Pozwalają odblokowywać nowe części kompleksu, ulepszać już dostępne pomieszczenia, a także popychają fabułę do przodu. Dzięki temu eksploracja i rozwój bazy są ze sobą powiązane. Gracz sam decyduje, jak głęboko chce wejść w tę historię i jak bardzo chce angażować się w odkrywanie kolejnych tajemnic.
HOARDER zapowiada się więc jako produkcja, która celowo zmienia tempo i zasady w trakcie rozgrywki. Wszystko zaczyna się spokojnie, wręcz przyziemnie, a potem stopniowo odchodzi od tego schematu. Jeśli ktoś zna wcześniejsze projekty Stachaszewskiego, może się spodziewać, że nie wszystko będzie tu oczywiste, a odpowiedzi nie zawsze pojawią się od razu.