Forza Horizon 6 – recenzja. Drift pod kwitnącą sakurą

Data dodania: 14-05-2026

Gdy budzą nas promienie słońca i zapach kwiatów wiśni, to znak, że zbliża się kolejny festiwal Horizon. Nowa odsłona Forza Horizon wjeżdża na japońskie drogi i zachwyca pod względem oprawy wizualnej. Ale czy wspaniałe widoki to wszystko, co oferuje szósta część znanego cyklu wyścigowego? Zapraszam do recenzji, w której postaram się odpowiedzieć między innymi na to pytanie.

Witamy w Japonii

Na wstępie muszę się wam do czegoś przyznać – nie jestem super hiper ultra (!) fanem motoryzacji i najlepiej zawsze się czułem w bardziej zręcznościowych wyścigach pokroju Need For Speed. Natomiast od piątej części zakochałem się w formule Forza Horizon, a wieść, że kolejny festiwal zostanie umiejscowiony w Japonii, wywołała wypieki na mojej twarzy. Bo i jest coś magicznego w nocnym przecinaniu tokijskich ulic, przemierzaniu bambusowych lasów i spoglądaniu w czasie jazdy na majestatyczną górę Fuji. Można poczuć się wręcz jak prawdziwy turysta.


Cała fabularna otoczka faktycznie opiera się mniej więcej na tym motywie. Rozpoczynamy jako szary entuzjasta wyścigów, który odwiedza Japonię i dzięki pomocy swoich przyjaciół zostaje zakwalifikowany do tytułowego festiwalu Horizon. Nie jest to nic odkrywczego i oczywiście historia w grze jest poniekąd pretekstem do brania udziału w kolejnych, szalonych wyścigach. Nasza postać, którą zresztą możemy na początku stworzyć, nadal w większości scenek przypomina kloca, a nie żywego człowieka. Nie ma szału i przełomu w stosunku do poprzednich odsłon, a szkoda. Mimo wszystko fabuła i tak poprawnie wpasowuje się w otoczkę przedstawionego wydarzenia.


Zwłaszcza że w wielu miejscach Forza Horizon 6 to nie tyle wyścigi, co dosłownie symulator kierowcy. Nie zrozumcie mnie źle, nadal wszystko opiera się na różnych i różniastych wyścigach. Ale twórcy postanowili wrzucić też do gry sporo innej zawartości. I tak w wolnej chwili możemy przykładowo rozwozić jedzenie, robić zdjęcia lub wziąć udział w krajoznawczej wycieczce organizowanej przez Mei – jest to zresztą świetna okazja, by nieco bardziej poznać poszczególne regiony Japonii. Na kolekcjonerów czekają też rozsiane po mapce maskotki, za których komplety otrzymamy kolejne samochody. No i oczywiście, jeśli o samochodach już mówimy, nie mogło zabraknąć poukrywanych tu i ówdzie zapomnianych garaży, w których skrywane są legendarne pojazdy.


Natomiast gdy uznamy, że chcemy odpocząć, możemy to zrobić w jednym z domów, które możemy zakupić za ciężko zarobione pieniądze. Każdy dom posiada oczywiście stosowny garaż, który możemy urządzać według własnego uznania, wystawiać w nim ulubione samochody, a następnie nawet wpuszczać do nich innych graczy, którzy będą mogli podziwiać naszą kolekcję. To oczywiście nie wszystko, co oferuje Forza Horizon 6 poza wyścigami, ale już to daje jakiś obraz całości. Ot, jest naprawdę co robić.

Gra Forza Horizon 6 w naszej ofercie:

Neony i kwiaty wiśni

No dobrze, ale tak naprawdę już samo podróżowanie jest w grze bardzo satysfakcjonujące i nawet po wielu godzinach się nie nudzi. Już po pierwszym dniu obcowania z tytułem złapałem się na tym, że musiałem – a raczej chciałem – chociaż na chwilę wieczorem wskoczyć za kółko. Nie tylko po to, by wziąć udział w kolejnym wyścigu, ale chociażby by dotrzeć do miejsca na mapie, w którym jeszcze mnie nie było i po drodze pozdobywać rozsiane znajdźki.


Puryści powinni wziąć jednak pod uwagę, że mapa Forza Horizon 6 nie jest przeniesieniem 1:1 Japonii i należy ją bardziej traktować jako wierne odwzorowanie najbardziej charakterystycznych regionów tego kraju. Przy czym szóstka jest w moich oczach najbardziej żywą odsłoną serii. Oczywiście z wiadomych przyczyn żaden mieszkaniec Tokio nie wyjdzie nam nagle na ulicę, ale samo miasto po dokładniejszych oględzinach jest całkiem mocno zaludnione. Natomiast jeśli chodzi o same ulice, to nie można tutaj mówić o przesadnym realizmie, ale cywilnych aut jest znacznie więcej niż było to w poprzednich odsłonach. Przy szybkiej jeździe daje to przynajmniej pozorny obraz żywych miejsc, a to już naprawdę dużo.


Ale cóż to za miejsca! Przy Forza Horizon 6 można naprawdę odpłynąć w samych widokach i całkowicie zapomnieć o wyścigach. Samo Tokio jest chyba największym miastem w serii i stanowi wielopoziomową piaskownicę, w której zmierzamy się głównie z ciasnymi ulicami, dużą ilością zakrętów i skrzyżowań. Polecam odwiedzić dzielnicę Shibuya zwłaszcza w nocy – pełne neonów, wysokie budynki robią niesamowite wrażenie. Podobnie jak doki i dzielnica przemysłowa, które wręcz wywołują wspomnienia związane z Need For Speed Heat czy Underground 2. Nie zabrakło tak znanych miejsc jak Rainbow Bridge, Wangan czy autostrady C1 Loop, które zostały odwzorowane w grze bardzo dobrze i wymuszają w nas nieco inny styl jazdy. A mówimy przecież tylko o głównym mieście.

W stronę góry Fuji

Wiem, że dużo rozpływam się nad wizualnymi aspektami gry, ale uwierzcie mi na słowo – trudno przejść obok nich obojętnie. Zatrzymam się zatem jeszcze na moment, by podziwiać górę Fuji i obiecuję, że za moment skierujemy się na zupełnie inne tory.


Choć Tokio stanowi esencję ulicznych wyścigów, tak mimo wszystko częściej opadała mi szczęka, gdy jeździłem po terenach wiejskich. Małe miasteczka, pola ryżowe i bambusowe lasy wręcz krzyczą, byśmy chociaż na moment się zatrzymali. Dziękuję w tym miejscu twórcom za sporą liczbę znajdziek, dzięki którym miałem co do tego pretekst. Ale tak, to szczera prawda. Mimo że szybkość definiuje Forza Horizon 6, to nie sposób w tej grze chociaż na moment zwolnić i podziwiać piękne, wręcz refleksyjne widoki.


Ale co by nie było – i tutaj jest co robić. Wyścigi terenowe, zarówno te w bardziej otwartych przestrzeniach, jak i na krętych górskich drogach, bywają często bardziej widowiskowe niż te typowo miejskie. Bo choć brakuje im elementu typowego efekciarstwa, to pod wieloma względami znacznie bardziej czuć w nich jakąś prawdziwość wyścigów. Na każdym rodzaju drogi jeździ się inaczej, a zmienne efekty pogodowe oraz pory roku sprawiają, że branie udziału w terenowych wyścigach zawsze jest niczym nieprzewidywalna przygoda, w której każdy błąd może zaważyć o wyniku.

Rywalizacja w rytmie J-rocka

Ale jakie wyścigi w zasadzie oferuje gra? Zacznijmy od tego, że z większością trybów możemy zmierzyć się solo lub w towarzystwie innych zawodników online. Ogólnie to niemal wszystko, co robimy w grze, jest też jakoś nagradzane i porównywane ze znajomymi, którzy również zasiedli za kółkiem w Forza Horizon 6. Daje to nie tylko frajdę, ale i poczucie chociaż drobnej rywalizacji, bo nic tak nie wkurza jak widok znajomego, który zajmuje w wyścigu wyższą pozycję od nas.


Możemy zatem wziąć udział w wyścigach typowo szosowych, których zasada jest prosta: dojechać do mety, odhaczając przy tym ustawione na trasie checkpointy. Wyzwania uliczne wymagają od nas natomiast bardziej agresywnej jazdy, są szybkie, zwykle umiejscowione w wąskich ulicach Tokio i często odbywają się w nocy. Wspomniane już wyścigi terenowe opierają się za to głównie na technice jazdy, są przy tym siłą rzeczy adekwatnie wolniejsze, więc stanowią miłą odskocznię od pozostałych wyzwań.


Oczywiście nie zabrakło zróżnicowania pod względem trybów. Mamy zatem standardowe zmagania na czas, na ilość okrążeni, ale także takie wymagające od nas sprecyzowanego zachowania na drodze – np. wykonywania driftów – w celu uzyskania określonej ilości punktów. Są również krótkie wyzwania jak przejechanie jak najszybciej przed fotoradarem i kaskaderskie skoki, ale także złożone i dłuższe eventy festiwalu, których odblokowanie wymaga zdobycia odpowiedniego prestiżu i zwykle posuwają one fabułę gry do przodu.


Niezależnie od tego, w jaki rodzaj wyścigu wskoczycie, będziecie mogli wybrać jedną z dziewięciu dostępnych stacji radiowych. Muszę powiedzieć, że w kwestii oprawy muzycznej w Forza Horizon 6 dzieje się naprawdę dużo. Poprzez taneczną Bass Arena, przez bardziej hip-hopowe Block Party, na rockowej stacji XS skończywszy. Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że gra pod względem muzycznym jest w stanie zaspokoić niemal każdego. Mi szczególnie do gustu przypadło radio Opus, które łączy w sobie klasyczne i wręcz filmowe brzmienia, idealnie nadające się do spokojniejszej jazdy. Natomiast drugim wyborem była zupełnie nowa stacja radiowa Gacha City Radio, która skupiała się głównie na gatunkach J-popu i J-rocka. Nadmienię tylko, że Opusa słucham namiętnie nawet po wyłączeniu gry i utwory z radia towarzyszyły mi także w czasie pisania recenzji.

Pokémony na czterech kołach

Chciałbym napisać "Złap je wszystkie!", ale w tym przypadku bardziej pasuje stwierdzenie, wsiądź do wszystkich. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo twórcy serii kolejny raz zaszaleli. Do gry trafiło ponad 550 aut, od ponad 80 najlepszych producentów z całego świata. Znajdziecie zarówno klasyczne modele, nowoczesne samochody sportowe, jak i wiele maszyn terenowych i przyznam szczerze, że gdyby nie umieszczony w grze katalog, miałbym spory problem z wyborem odpowiednich dla siebie samochodów.


Twórcy zadbali, by każdy wóz w szóstej odsłonie był jeszcze bardziej realistycznie przedstawiony, pokuszono się nawet o aktualizację brzmień silników, które faktycznie przy niektórych modelach robią robotę. Jak już wspominałem na początku, nie jestem wielkim entuzjastą motoryzacji, ale nawet ja doceniłem wszystkie zmiany i myślę, że osoby, które skupiają się głównie na grach wyścigowych, będą jeszcze bardziej w stanie wychwycić wszystkie niuanse.


Nie zabrakło również tuningu i licznych ulepszeń. Miłośnicy dłubania pod maską mogą spędzać godziny nad usprawnianiem swoich fur, a dla osób mniej obeznanych w temacie przygotowano opcję automatycznego dostosowania samochodu do wyższej klasy i standardów – bardzo fajne ułatwienie. Ale poza osiągami liczy się także styl - w końcu mówimy o festiwalu! Nasze ulubione samochody możemy personalizować również pod względem wizualnym. Na kierowców czekają różne tablice rejestracyjne, liczne naklejki na szyby oraz karoserię. Oczywiście możemy dowolnie zmieniać kolor każdej części, by jeszcze bardziej uczynić dane auto naszym wymarzonym.


A jako że nasz samochód w Forza Horizon 6 jest niczym nasz ukochany wierzchowiec, powróciły drobne elementy RPG-owe. Wykonując różnego rodzaju aktywności, odpowiednio poruszając się po drogach lub po prostu biorąc udział w wyścigach, zdobywamy punkty mistrzowskie, które z kolei możemy później rozdać w odpowiednie perki ulubionego samochodu. Może i nie jest to jakiś wielki przełom, ale poświęcony czas na pełne usprawnienie danego modelu sprawia, że jeszcze bardziej się do niego przyzwyczajamy.


A właśnie – nie wspomniałem o dopracowanym zachowaniu kierowcy w czasie jazdy. Może i nie jest to najważniejszy aspekt dla wyścigów, ale dla mnie osobiście niezwykle istotny, by poczuć się, że faktycznie siedzę za kierownicą. Choć stworzona postać charyzmą wśród przyjaciół zdecydowanie nie zabłysła, tak przynajmniej w sposób naturalny zachowywała się w samochodzie. Ot, mały szczegół, ale zwyczajnie cieszy.

Największy festiwal dla fanów motoryzacji?

Jak zauważyliście, praktycznie nie poruszyłem do tej pory kwestii błędów. Bo pomimo braku aktualizacji premierowej, która zapewne w grze się pojawi, muszę przyznać, że gra działa i wygląda wręcz świetnie. Na Xbox Series X tytuł praktycznie nie zwalnia lub robi to bardzo sporadycznie. Przez całą zabawę nie napotkałem też na bardziej rażące błędy, a te, które występowały, brały się bardziej z moich jakże cudownych umiejętności jazdy. Pod względem wizualnym i technicznym Forza Horizon 6 to zdecydowanie najlepsza odsłona cyklu z najpiękniejszą i zarazem największą mapą w obrębie całej serii.


Festiwal w Japonii należy zatem uznać za udany, bo nie tylko zachwyca on pod względem estetycznym, ale również dostarcza wielu emocji. To po prostu tytuł, przy którym nie sposób się nudzić. No chyba że zdobędziecie i zwiedzicie już wszystko, ale wówczas nadal pozostają wyścigi wieloosobowe. Śmiem stwierdzić, że Forza Horizon 6 to ścigałka dla każdego i nawet osoby, które do tej pory kręciły nosem na ten gatunek, odnajdą w niej coś dla siebie. Bo jest to w chwili obecnej najciekawszy i najbardziej przystępny symulator kierowcy, który nie stawia progów spowalniających dla mniej wprawionych graczy, a jednocześnie wieloma rozwiązaniami jest w stanie zadowolić również purystów gatunku. Bo jest to coś więcej niż kolejna gra wyścigowa, to podróż po Japonii, którą każdy gracz przeżyje na własny sposób, ale wrażenia zawsze będą niezapomniane

Ocena: 9/10

  • Sporadyczne spadki klatek animacji
  • Przed premierą problemy z łączeniem online
  • Nadal drewniane modele postaci
  • Olbrzymi wybór samochodów
  • Przepiękna oprawa wizualna...
  • ... i równie świetna, zróżnicowana muzyka
  • Tuning i liczne usprawnienia
  • Zróżnicowane wyścigi i aktywności
  • Widowiskowe wyścigi fabularne 
  • Zmienne warunki pogodowe i pory roku
  • Samo podróżowanie po Japonii sprawia przyjemność
Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756