Senua wraca, ale to nie jest Hellblade 3. Ninja Theory stawia na zupełnie nowy kierunek
Podczas Xbox Games Showcase 2026 studio pokazało Senua. Od razu warto wyjaśnić, że to nie jest Hellblade 3. Twórcy celowo unikają tej numeracji. Nowy rozdział, nowe otwarcie i próba dotarcia do szerszego grona graczy. Brzmi jak korporacyjny komunikat, ale materiały, które pokazano, mówią trochę więcej niż PR-owe sformułowania.
W artykule znajdziesz:
Walka w końcu na pierwszym planie
Poprzednie części miały walkę, ale taką, która bardziej towarzyszyła narracji niż ją napędzała. Pojedyncze starcia, wąskie korytarze, rytmiczne cięcia. Działało to na korzyść atmosfery, ale nie ukrywajmy, że satysfakcja czysto mechaniczna bywała ograniczona.
Tym razem ewidentnie widać zmianę. Senua walczy szybciej, z większą liczbą przeciwników jednocześnie, a dostępny arsenał ma być wyraźnie rozbudowany. Pojawiają się też bossowie i zapowiedzi większych bitew. To nie rewolucja dla samej rewolucji, gdyż studio zapewnia, że psychologiczny klimat i poczucie niepokoju wciąż pozostają integralną częścią gry. Ale już pierwsze materiały pokazują, że ktoś tam faktycznie zagrał w gry akcji z ostatnich kilku lat i wyciągnął odpowiednie wnioski.
Ta sama Senua, inny świat
Historia ponownie kręci się wokół głowy bohaterki. I to zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Tym razem trafiamy do mrocznej wizji czyśćca, krainy inspirowanej celtyckimi mitami, pełnej istot z koszmarów. Granica między tym, co realne, a tym, co wyobrażone, znowu będzie celowo zamazana.
To akurat bardzo dobrze, ponieważ właśnie ten element wyróżniał markę najbardziej. Wcale nie były to efekty specjalne lub sama oprawa wizualna, ale poczucie, że nigdy do końca nie wiadomo, czemu ufać. Niepowtarzalny klimat jest zdecydowanie jedną z głównych cech wyróżniających Hellblade.
Project Mara już nie istnieje
Przy okazji zapowiedzi Senuy studio potwierdziło coś, o czym spekulowano od dawna: Project Mara został skasowany. Tajemniczy horror psychologiczny, który latami pojawiał się i znikał z radarów, oficjalnie trafił do szuflady.
Można tego żałować, ale z perspektywy gracza jest w tym pewna logika. Cały zespół skupiony na jednym projekcie, bez rozpraszania sił na kilka produkcji jednocześnie, to niejako gwarancja szczegółowo dopracowanej gry. Sami twórcy mówią, że to najbardziej ambitna rzecz, jaką kiedykolwiek robili. Takie deklaracje zdarzają się przy każdej dużej premierze, ale tutaj zmiana skali jest widoczna gołym okiem.
Premiera została zaplanowana na 2027 rok i obejmie konsole PlayStation 5, Xbox Series X, Xbox Series S oraz komputery PC. Czy nowy kierunek zadziała? Trudno powiedzieć. Fani spokojniejszego, filmowego Hellblade mogą poczuć się niepewnie, patrząc na bardziej dynamiczne starcia. Ale Ninja Theory nie wygląda na studio, które robi bezpieczną kontynuację dla odfajkowania serii. I to, paradoksalnie, jest chyba najlepszy znak.
