Świeża herbata wygrywa z modnymi napojami. Naukowcy sprawdzili, co naprawdę działa na zdrowie

Wiele osób jest przekonanych, że herbata to herbata, i nieważne, czy z torebki, z butelki, czy świeżo zaparzona, wychodzi na to samo. Tymczasem najnowsze badania pokazują coś, co akurat mnie mocno nie zaskoczyło. Różnice między świeżo zaparzonym naparem, gotowymi napojami z lodówki a modną bubble tea okazują się naprawdę spore. Coraz więcej naukowców zwraca uwagę, że to właśnie zwykła, domowa, świeżo zaparzona herbata daje najwięcej korzyści zdrowotnych dzięki związkom, które badacze analizują od dobrych kilku dekad.
Najwięcej korzyści kryje się w świeżym naparze
W herbacie znajdziemy polifenole i katechiny, czyli związki o silnym działaniu przeciwutleniającym, o których moim zdaniem mówi się zdecydowanie za mało jak na to, jak wiele mogą zdziałać. Pomagają organizmowi radzić sobie ze stresem oksydacyjnym, dobrze wpływają na układ krążenia, a przy okazji wspierają prawidłowy metabolizm. Sęk w tym, że ilość tych cennych substancji zależy od sposobu przyrządzenia napoju, co akurat rzadko kiedy ktoś bierze pod uwagę, sięgając po gotowy napój z półki.
Z badań wynika, że świeżo zaparzona herbata, zwłaszcza zielona i czarna, zachowuje znacznie więcej wartościowych składników niż te gotowe, butelkowane wersje ze sklepu. Cały proces produkcji, długie przechowywanie na półkach oraz różnego rodzaju dodatki smakowe sprawiają, że część tych cennych związków po prostu gdzieś po drodze znika. Szkoda, bo to właśnie one odpowiadają za prozdrowotne działanie herbaty, o którym tyle się mówi.
Nie oznacza to rzecz jasna, że każda filiżanka herbaty zamieni się w eliksir młodości, bo tak to niestety nie działa. Specjaliści zaznaczają jednak, że regularne picie zwykłego naparu może być wartościowym elementem zdrowego stylu życia, zwłaszcza gdy zastępuje słodkie napoje gazowane, których i tak większość z nas powinna pić mniej. I szczerze mówiąc, uważam to za jedną z tych prostych zmian, które naprawdę łatwo wprowadzić, bez rewolucji w codziennych nawykach.
Butelkowana herbata i bubble tea to już zupełnie inna bajka
Herbata w butelce na pierwszy rzut oka wygląda na wygodną i sensowną alternatywę dla tej parzonej w domu. Na etykietach często widnieją informacje o ekstraktach herbacianych i naturalnych składnikach, więc łatwo pomyśleć, że to zdrowy wybór. W praktyce jednak sprawa wygląda inaczej, niż mogłoby się wydawać.
Sporo gotowych napojów zawiera naprawdę niemałe ilości cukru, syropów albo innych substancji słodzących, co osobiście mnie trochę zaskoczyło, kiedy pierwszy raz przyjrzałem się dokładniej etykietom. Do tego poziom korzystnych przeciwutleniaczy jest zwykle dużo niższy niż w świeżo zaparzonym naparze, więc trudno tu mówić o pełnowartościowym zamienniku. Wychodzi więc na to, że taki produkt łączy z prawdziwą herbatą przede wszystkim nazwę i aromat, a niekoniecznie realne właściwości zdrowotne.
Jeszcze więcej wątpliwości budzi popularna bubble tea, która w ostatnich latach zawojowała media społecznościowe i menu niejednej kawiarni. Ten napój potrafi zawierać naprawdę sporo cukru i kalorii, zwłaszcza gdy przygotowuje się go na bazie syropów, słodzonych dodatków i kuleczek tapioki. Dietetycy podkreślają, że od czasu do czasu taki deser nie zaszkodzi, ale trudno traktować go jako zdrowy odpowiednik klasycznej herbaty, co warto mieć z tyłu głowy, planując swoją dietę.
Zielona herbata wciąż pozostaje faworytem naukowców
Spośród wszystkich rodzajów herbat to zielona najczęściej pojawia się w badaniach dotyczących zdrowia, co mnie akurat cieszy, bo to jedna z tych, po które sam sięgam najchętniej. Zawarte w niej katechiny, a zwłaszcza EGCG, od lat są pod lupą badaczy sprawdzających ich wpływ na metabolizm, układ sercowo naczyniowy oraz procesy starzenia się organizmu. Myślę, że właśnie to, jak wiele obszarów zdrowia potrafi obejmować jej działanie, tłumaczy, czemu naukowcy wciąż tak chętnie się nią zajmują.
Warto jednak podchodzić do tego z odrobiną zdrowego rozsądku, bo wokół zielonej herbaty narosło już naprawdę sporo mitów. Jednym z najpopularniejszych jest ten o jej rzekomo cudownym wpływie na odchudzanie, w który wciąż wiele osób wierzy. Aktualne badania pokazują raczej, że zielona herbata może w niewielkim stopniu wspierać kontrolę masy ciała, ale sama z siebie nie sprawi, że kilogramy znikną, bo znacznie ważniejsze są tu codzienna dieta i ruch.
Ważny jest też sposób przygotowania naparu, na co ja sam zwracam uwagę, gdyż parzenie herbaty traktuję trochę jak mały rytuał. Zbyt gorąca woda albo zbyt długie parzenie mogą popsuć smak i częściowo zmienić zawartość niektórych aktywnych substancji w liściach. Dlatego eksperci zalecają umiarkowaną temperaturę wody i raptem kilka minut parzenia, co w praktyce naprawdę robi różnicę w smaku i jakości naparu.
Czasem najprostsze rozwiązania okazują się najlepsze
Moda na egzotyczne napoje i efektowne dodatki sprawia, że łatwo zapomnieć o tych najprostszych wyborach, które mamy pod ręką od zawsze. A tymczasem coraz więcej danych wskazuje, że zwykła, samodzielnie przyrządzona w zaparzaczu herbata wciąż pozostaje jednym z ciekawszych napojów, jeśli chodzi o potencjalne korzyści dla zdrowia. Uważam, że to całkiem pocieszające, bo nie trzeba wydawać fortuny na modne dodatki, żeby zadbać o siebie trochę lepiej.
Nie trzeba sięgać po drogie mieszanki ani gonić za kolejnym dietetycznym trendem, żeby poczuć się choć trochę lepiej. Filiżanka świeżo zaparzonej zielonej albo czarnej herbaty naprawdę jest dużo lepszym wyborem niż kolorowy napój z lodówki czy modna bubble tea kupiona w biegu między spotkaniami. Jeśli o mnie chodzi, oprócz zielonej i czarnej często sięgam też po herbatę miętową, która wprawdzie nie ma tych samych katechin, ale i tak sprawdza się jako fajna, zdrowsza alternatywa dla słodkich napojów. I czasami właśnie te najprostsze rozwiązania, obecne w naszych domach od pokoleń, bronią się najlepiej, nawet w świetle najnowszej nauki.