Tani monitor do pracy i grania? LG 24U411B udowadnia, że to możliwe
Kiedyś monitor z odświeżaniem 144 Hz był czymś, po co sięgał głównie zapalony gracz. Teraz to się zmieniło i LG 24U411B jest jednym z lepszych dowodów na to, że granica między sprzętem biurowym a gamingowym potrafi się mocno zatrzeć. Producent upakował w nim rozwiązania, które jeszcze nie tak dawno zarezerwowane były dla droższych półek, nie windując przy tym ceny w kosmos. Monitor trafił na razie głównie do Azji, ale zdążył już zwrócić na siebie uwagę osób, które nie chcą przepłacać, a mimo to oczekują od ekranu czegoś więcej niż absolutnego minimum.
144 Hz w monitorze za około 350 zł? To już rzeczywistość
Kiedyś za 144 Hz trzeba było poważnie nadszarpnąć budżet, a LG 24U411B wyceniony w Chinach na 649 juanów pokazuje, że to realia, o których można już spokojnie mówić w czasie przeszłym. Po przeliczeniu wychodzi około 350 zł, co oczywiście nie musi oznaczać dokładnie takiej samej ceny po wejściu na europejskie rynki, bo doliczyć trzeba chociażby podatki i marże dystrybutorów. Mimo wszystko kierunek jest jasny: LG celuje tutaj w segment, gdzie liczy się każda złotówka, i na razie wygląda na to, że wie, co robi.
Warto przy tym zaznaczyć, że wyższe odświeżanie to nie jest wyłącznie sprawa graczy. Różnicę czuć podczas zwykłego siedzenia przed komputerem PC, kiedy przewija się strony internetowe, przesuwa kursor albo przeskakuje między otwartymi oknami. Przy 144 Hz wszystko to wygląda po prostu płynniej niż na monitorach pracujących w standardzie 60 lub 75 Hz, a to rodzaj komfortu, do którego człowiek przyzwyczaja się zaskakująco szybko.
IPS, HDR10 i kolory na dobrym poziomie
Pod kątem matrycy LG postawiło na sprawdzony zestaw: 23,8 cala, panel IPS i rozdzielczość Full HD. Przy ekranie tej wielkości zagęszczenie pikseli jest wystarczające, żeby tekst wyglądał czytelnie bez potrzeby kombinowania z ustawieniami skalowania w systemie. Taka konfiguracja od lat dobrze sprawdza się zarówno w biurze, jak i w domowym zaciszu, więc trudno tu mówić o jakimkolwiek ryzyku.
Producent deklaruje pokrycie 99 proc. przestrzeni barw sRGB, co na papierze przekłada się na naturalne odwzorowanie barw podczas oglądania filmów, przeglądania zdjęć czy pracy z prostą grafiką. Do specyfikacji dorzucono też obsługę HDR10, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że przy tej cenie HDR to raczej miły dodatek niż prawdziwa rewolucja dla oczu. Efektów porównywalnych z droższymi monitorami wyposażonymi w porządne podświetlenie lokalnie tu nie uświadczymy, więc lepiej traktować ten punkt jako bonus, nie jako główny powód do zakupu.
Funkcje dla graczy bez dopłacania do gamingowego logo
LG nie opakowało tego modelu w agresywny design z RGB i nie zaklasyfikowało go jako sprzętu stricte gamingowego, ale funkcje, które się w nim znalazły, mówią same za siebie. Monitor obsługuje AMD FreeSync Premium, a więc technologię eliminującą efekt rozrywania obrazu i poprawiającą płynność w grach. To rozwiązanie szczególnie przydatne wtedy, gdy karta graficzna nie wyrabia tempa narzuconego przez monitor, bo zamiast brzydkich artefaktów na ekranie obraz po prostu zostaje zsynchronizowany z rzeczywistą wydajnością GPU.
Do tego dochodzi tryb 1 ms Motion Blur Reduction, który ma ograniczać smużenie w dynamicznych scenach i może przydać się podczas szybkich gier akcji lub produkcji esportowych. W połączeniu z odświeżaniem 144 Hz daje to zestaw, który realnie wpływa na komfort rozgrywki, a nie jest tylko punktem na liście specyfikacji dodanym dla efektu. Jeszcze kilka lat temu taki zestaw funkcji w tym przedziale cenowym byłby nie do pomyślenia.
Prosta konstrukcja i kilka kompromisów
Wygląd monitora wpisuje się w to, co aktualnie dominuje na rynku: stosunkowo wąskie ramki wokół ekranu sprawiają, że model sprawdzi się też w zestawach wielomonitorowych bez rażących przerw między ekranami. LG zadbało również o tryby chroniące wzrok, czyli Flicker Safe i Reader Mode, co doceni każdy, kto spędza przy komputerze długie godziny.
Na złączach producent jednak oszczędził i nie ma co tego owijać w bawełnę. Do dyspozycji jest jedno złącze HDMI i wyjście słuchawkowe 3,5 mm, co oznacza brak DisplayPortu, USB-C i jakiegokolwiek huba USB. Ktoś, kto szuka monitora do zwykłego peceta stacjonarnego, pewnie nawet tego nie odczuje, ale użytkownicy laptopów przyzwyczajeni do podłączania wszystkiego jednym kablem mogą być rozczarowani. To chyba największa bolączka tego modelu i jednocześnie najbardziej oczywiste miejsce, w którym LG zdecydowało się obciąć koszty.
Mimo tego LG 24U411B to naprawdę solidna propozycja jak na tę półkę cenową i trudno byłoby wskazać bezpośredniego konkurenta oferującego podobny zestaw funkcji w zbliżonej cenie. Jeśli producent nie przeszarżuje z wyceną na rynkach europejskich, monitor ma spore szanse trafić w gust zarówno kogoś szukającego przyzwoitego ekranu do pracy, jak i gracza, który dopiero zaczyna przygodę z odświeżaniem powyżej 60 Hz. Na ostateczny werdykt trzeba jeszcze poczekać, ale zapowiedź jest obiecująca.
