Tides of Annihilation imponuje rozmachem i wykonaniem. Twórcy pokazali kulisy produkcji
Efektowne zwiastuny nie robią dziś aż takiego wrażenia jak jeszcze kilka lat temu. Gracze coraz częściej wolą poznać techniczną stronę produkcji, a nie tylko oglądać wyreżyserowane scenki. Twórcy Tides of Annihilation dobrze to rozumieją, dlatego zamiast kolejnego, doskonałego przerywnika pokazali materiały skupione na samym procesie produkcji. Eclipse Glow Games odsłoniło fragment zaplecza technologicznego swojego projektu i wygląda na to, że ambicje studia są znacznie większe niż początkowo wszyscy zakładali.
Tides of Annihilation wygląda wręcz obłędnie!
Tides of Annihilation od początku przyciąga uwagę nietypowym pomysłem na świat gry. Mamy tutaj bowiem współczesny Londyn po katastrofie połączony z legendami arturiańskimi – co już samo w sobie brzmi po prostu świetnie. Nowy materiał zza kulis pokazuje jednak, że twórcy nie chcą budować zainteresowania graczy wyłącznie przez klimat produkcji.
Studio potwierdziło współpracę z inżynierami Unreal Engine oraz NVIDIA. Jej celem ma być nie tylko maksymalne wykorzystanie możliwości silnika Unreal Engine 5, ale również utrzymanie stabilnej wydajności na różnych platformach. Dla wielu jest to ważniejsza wiadomość niż nawet kolejny zwiastun, bo nie da się ukryć, że w ostatnich latach nawet najlepsze pokazy gier nie przekładały się na finalną optymalizację i wykonanie techniczne. Gracze są zatem tym faktem po prostu zmęczeni i przestają wierzyć deweloperom.
Według twórców szczególną uwagę poświęcono analizie obciążenia CPU i GPU. Dzięki temu udało się przebudować część systemów odpowiedzialnych za animacje i logikę rozgrywki. Co to oznacza w praktyce? Bardziej stabilne klatki animacji zarówno na komputerach gamingowych, jak i konsolach PlayStation 5 oraz Xbox Series X. Nie da się ukryć, że przy tak szybkiej i widowiskowej grze jaką jest Tides of Annihilation jest to bardzo istotne i wpływa zwyczajnie na lepsze odczuwanie świata przedstawionego.
Współpraca z Nvidia popłaca
Ale nie tylko technikaliami człowiek żyje. Najbardziej charakterystycznym elementem Tides of Annihilation pozostają kolosalni przeciwnicy – w tym gigantyczni rycerze. Jak się okazuje to właśnie oni stali się największym problemem technicznym podczas produkcji. Twórcy przyznają, że klasyczne rozwiązania stosowane w wielu grach akcji zwyczajnie się tutaj nie sprawdzały i w sumie nie ma się nawet co dziwić.
Z pomocą przyszła technologia Nanite, która odpowiada za generowanie niezwykle szczegółowych modeli bez drastycznego spadku wydajności. Dzięki temu ogromni bossowie zachowują wysoką jakość tekstur nawet podczas bardzo szybkich starć i dynamicznych zmian kamery. Deweloperzy wspominają również o automatycznej optymalizacji cieni oraz kolizji obiektów, co ma ograniczyć problemy typowe dla wielkich otwartych lokacji.
Współpraca z NVIDIA również odgrywa istotną rolę przy produkcji. Gra wykorzystuje między innymi DLSS oraz zaawansowany path tracing odpowiadający za realistyczne oświetlenie. W grze zobaczymy zatem bardziej naturalne odbicia światła i dokładniejsze cienie, co oczywiście przełoży się na lepszą immersję w czasie eksploracji ruin Londynu. Jednocześnie studio zapewnia, że priorytetem pozostaje płynność działania także na słabszych konfiguracjach komputerów PC.
Tides of Annihilation celuje w najwyższą ligę gier akcji
Projekt nadal nie ma daty premiery, ale coraz wyraźniej widać, że Eclipse Glow Games mierzy bardzo wysoko. Inspiracje seriami Devil May Cry czy Stellar Blade są widoczne niemal od pierwszych sekund rozgrywki, ale jednocześnie tytuł zachowuje swoją własną tożsamość i trudno mu tego odmówić.
Duże znaczenie może mieć również sama konstrukcja świata. Londyn przedstawiony w grze nie jest jedynie tłem dla kolejnych pojedynków. Ogromni przeciwnicy pełnią rolę ruchomych poziomów, po których można się wspinać i eksplorować ich konstrukcję. To rozwiązanie przywołuje wręcz skojarzenia z legendarną już grą Shadow of the Colossus, choć tutaj całość ma znacznie szybsze tempo i bardziej widowiskowy charakter.
Warto zauważyć, że chińskie studia coraz śmielej konkurują dziś z największymi zachodnimi wydawcami. Sukces Black Myth: Wukong otworzył drzwi kolejnym ambitnym projektom z Azji, a Tides of Annihilation może być jednym z następnych głośnych hitów. Jeśli finalna wersja rzeczywiście połączy efektowną oprawę z dobrą optymalizacją, gracze mogą dostać jedną z najciekawszych premier nadchodzących miesięcy.
No i na koniec, warto dodać, że twórcy potwierdzili już, że latem odbędą się pierwsze publiczne pokazy gry. To właśnie wtedy gracze po raz pierwszy sprawdzą, czy wszystkie zapowiedzi mają przełożenie na faktyczne wrażenia z rozgrywki. Dla studia będzie to bardzo ważny, a wręcz przełomowy moment w produkcji. Choć nie da się ukryć, że dla samych graczy może nawet ważniejszy.
