Twórców Dust till Dawn zainspirował Junji Ito i jego twórczość. Nowy horror zadebiutuje w 2027 roku na PC
Połączenie spokojnego sprzątania z horrorem inspirowanym twórczością Junjiego Ito brzmi na tyle absurdalnie, że aż trudno przejść obok takiej gry obojętnie. Dust till Dawn ma przenieść gracza do fikcyjnej, japońskiej miejscowości, gdzie wcielimy się w sprzątaczkę wykonującą kolejne zlecenia. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda spokojnie. Zamiatamy, myjemy, przecieramy powierzchnie i przywracamy kolejnym pomieszczeniom porządek. Problem w tym, że kurz ciągle wraca.
Spokojne sprzątanie szybko zamienia się w coś znacznie dziwniejszego
Podstawy rozgrywki są bardzo proste. Otrzymujemy kolejne zlecenia w domach, sklepach i innych miejscach znajdujących się w wiosce, a następnie korzystamy z odpowiednich narzędzi, aby doprowadzić je do porządku. Za wykonaną pracę otrzymujemy jeny, które można przeznaczać na ulepszanie wyposażenia oraz odblokowywanie kolejnych lokacji. Wśród wspomnianych przez twórców miejsc znalazły się między innymi szkoła i lokalny targ.
W tym miejscu zaczyna się właściwa zabawa. Niektóre pomieszczenia warto dokładniej obejrzeć, ponieważ znajdujące się w nich przedmioty mogą prowadzić do kolejnych wskazówek. Kurz pojawia się ponownie, rzeczy zmieniają swoje położenie, a pomieszczenia nie zawsze pozostają takie, jak zostawiliśmy je po zakończeniu pracy. Co ciekawe, gracz sam decyduje, jak długo chce pracować. Możemy wrócić przed zmrokiem albo zostać dłużej, licząc na większą wypłatę i dodatkowe odkrycia. Ryzyko rośnie jednak wraz z godziną.
Ten pomysł najbardziej mnie kupuje. W wielu grach horrorach od pierwszych minut twórcy próbują nas przestraszyć, tymczasem Dust till Dawn chce najpierw uśpić naszą czujność. Dostajemy spokojną czynność, przyjemny rytm pracy i pozornie zwyczajną przestrzeń. Dopiero później zaczynamy zauważać, że coś się tutaj nie zgadza.
Junji Ito pasuje do tego pomysłu niemal idealnie
Nie jest tajemnicą, że Dust till Dawn czerpie inspirację z twórczości Junjiego Ito, jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów japońskiej mangi grozy. Jego charakterystyczny sposób budowania niepokoju często opiera się na zamianie czegoś zwyczajnego w coś niepokojącego. Dom, ulica, przedmiot czy codzienna sytuacja mogą wyglądać zupełnie normalnie, dopóki nie pojawi się drobny element sugerujący, że rzeczywistość zaczyna się rozpadać.
Dokładnie taką konstrukcję widać w zapowiedzi Dust till Dawn. Wioska nie jest od początku przedstawiona jako miejsce pełne demonów i krwi. Wręcz przeciwnie, ma sprawiać wrażenie spokojnej i zwyczajnej. Dopiero powracający kurz, przemieszczające się przedmioty i ślady czegoś, co pojawia się po naszym wyjściu, mają stopniowo budować większą tajemnicę. Twórcy mówią wprost o inspiracji wizualnym językiem Junjiego Ito oraz jego powolnym sposobem budowania grozy.
To może być szczególnie interesujące dla osób, które lubią horrory oparte bardziej na atmosferze niż ciągłym atakowaniu gracza. Nie wiemy jeszcze, jak daleko twórcy pójdą z tym pomysłem, ale sama koncepcja sprzątania miejsc, które z każdą kolejną wizytą stają się coraz bardziej niepokojące, ma sporo potencjału.
Akira Yamaoka stworzył muzykę do trailera
Jest jeszcze jeden powód, dla którego Dust till Dawn zwróciło moją uwagę. Muzykę do zapowiadającego grę trailera skomponował Akira Yamaoka, czyli twórca nierozerwalnie kojarzony z muzyką z serii Silent Hill. To nazwisko samo w sobie powinno zainteresować graczy, którzy podobnie jak ja uwielbiają charakterystyczne, niepokojące brzmienia jego autorstwa.
Muszę podkreślić, że mówimy na razie o muzyce przygotowanej do trailera, a nie o potwierdzonej ścieżce dźwiękowej całej gry. Nie warto więc dopisywać tutaj informacji, których twórcy jeszcze nie podali. Sam fakt współpracy Yamaoki przy materiale promującym Dust till Dawn jest jednak interesujący, szczególnie że gra łączy spokojną rozgrywkę z powoli narastającym niepokojem.
Na Steamie Dust till Dawn jest już dostępne do dodania do listy życzeń. Gra otrzymała również możliwość zapisania się do przyszłych playtestów, choć na ten moment nie jest jeszcze dostępna. Wymagania sprzętowe nie zostały ujawnione, więc właściciele komputerów PC muszą jeszcze poczekać na konkrety.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze
















Dust till Dawn może być grą dla tych, którzy nie lubią typowych horrorów
Najbardziej podoba mi się w tym wszystkim to, że Dust till Dawn nie próbuje wyglądać jak kolejny klasyczny przedstawiciel gatunku. Zamiast broni, amunicji i uciekania przed potworami mamy mop, ścierkę oraz kolejne zlecenia. Zamiast natychmiastowej konfrontacji dostajemy pytanie, dlaczego po dokładnym posprzątaniu pomieszczenie znowu wygląda inaczej. To dość prosty sposób na budowanie napięcia, ale właśnie przez swoją zwyczajność może zadziałać zaskakująco dobrze.
Sam nie jestem fanem symulatorów sprzątania, dlatego normalnie pewnie przeszedłbym obok takiego projektu obojętnie. Tutaj jednak zainteresowanie twórczością Junjiego Ito robi swoje, a obecność Akiry Yamaoki przy trailerze jest dodatkowym argumentem, żeby obserwować ten projekt. Na konkretną ocenę oczywiście jest zdecydowanie za wcześnie, ale jeśli Dust till Dawn dobrze wykorzysta kontrast pomiędzy relaksującym sprzątaniem a narastającym poczuciem, że coś jest bardzo nie tak, może powstać jeden z ciekawszych niezależnych horrorów na PC zaplanowanych na 2027 rok.
