Call od Duty Modern Warfare 4 - recenzja. Naprawdę mocna kampania oraz mutliplayer wymagający doszlifowania
Do Call of Duty: Modern Warfare 4 na PlayStation 5 podchodziłem bez wielkich oczekiwań, ale też bez założenia, że kolejna część z góry skazana jest na niepowodzenie. Po ukończeniu kampanii mogę powiedzieć, że dostałem dokładnie ten rodzaj doświadczenia, którego brakowało mi w ostatnich latach: historię angażującą nie tylko dzięki eksplozjom i widowiskowym starciom, lecz także przez sytuacje, w których trudno jednoznacznie ocenić działania bohaterów. Nie każda część gry prezentuje równie wysoki poziom, jednak nowa odsłona ma wystarczająco dużo zalet, by zainteresować graczy.
W recenzji znajdziesz:
- Kampania fabularna przypomina, za co polubiłem Call of Duty
- Misje, które robią różnicę, i jedna szczególnie udana
- Ile trwa kampania i czy warto szukać znajdziek?
- Strzelanie, oprawa graficzna i techniczna strona wersji PS5
- Multiplayer i DMZ. Dwa tryby, które dzielą moje wrażenia
- Czy Call of Duty: Modern Warfare 4 jest warte uwagi?
Kampania fabularna przypomina, za co polubiłem Call of Duty
Największym atutem Call of Duty: Modern Warfare 4 jest dla mnie kampania fabularna. To właśnie podczas kolejnych misji najłatwiej zapomnieć o zmęczeniu corocznym rytmem premier i po prostu cieszyć się dobrze poprowadzoną strzelanką. Twórcy przygotowali historię, która potrafi połączyć intensywne wymiany ognia z chwilami napięcia oraz scenami wymagającymi od gracza czegoś więcej niż sprawnego naciskania spustu. Nie każda sekwencja jest równie mocna, ale całość utrzymuje zainteresowanie i zachęca do sprawdzenia, dokąd zaprowadzi nas kolejny rozdział. W moim przypadku to właśnie fabuła sprawiła, że Modern Warfare 4 okazało się znacznie przyjemniejszym doświadczeniem, niż początkowo zakładałem.
Główne wydarzenia rozgrywają się w realiach konfliktu na Półwyspie Koreańskim, a stawka szybko rośnie do poziomu, którego można oczekiwać od współczesnego Call of Duty. Sytuacja polityczna i militarna tworzy tło dla działań bohaterów, a zagrożenie związane z niebezpieczną bronią sprawia, że kolejne operacje nie są jedynie pretekstem do przemieszczania się między strzelaninami. Ważne jest przy tym to, że opowieść nie ogranicza się do przedstawienia jednej strony jako całkowicie słusznej, a drugiej jako pozbawionej jakichkolwiek racji. W różnych momentach dostrzegamy odmienne perspektywy konfliktu, dzięki czemu wydarzenia mają nieco więcej ciężaru niż typowa historia o ratowaniu świata przed kolejnym szaleńcem. Nie oznacza to, że scenariusz zawsze wykorzystuje swój potencjał, ale zdecydowanie doceniam próbę wyjścia poza najprostszy podział na dobrych i złych.
Najbardziej przekonało mnie to, że historia potrafi postawić bohatera w sytuacji, w której wykonanie zadania nie musi oznaczać podjęcia właściwej decyzji. W wojskowej strzelance łatwo przyzwyczaić się do myślenia, że rozkaz jest rozkazem, przeciwnik jest przeciwnikiem, a skuteczność stanowi najważniejszą miarę sukcesu. Modern Warfare 4 nie zawsze pozwala tak wygodnie uporządkować sobie rzeczywistość. Niekiedy działania, które z perspektywy operacyjnej wydają się konieczne, trudno uznać za moralnie czyste, a konsekwencje wydarzeń zostają w głowie dłużej niż sama strzelanina. To właśnie te momenty sprawiają, że kampania ma dla mnie większą wartość niż kolejny zestaw widowiskowych misji. Nie jest to najbardziej subtelna opowieść w historii gier, ale potrafi wywołać refleksję, zamiast bez przerwy bombardować gracza kolejnymi atrakcjami.
Misje, które robią różnicę, i jedna szczególnie udana
Pod względem konstrukcji misji Modern Warfare 4 najlepiej wypada wtedy, gdy pozwala twórcom odejść od sprawdzonego schematu prowadzenia gracza od jednego punktu do drugiego. Klasyczne sekwencje bojowe nadal stanowią fundament rozgrywki, ale nie są jedynym sposobem na budowanie napięcia. Zmieniają się warunki walki, cele operacji oraz tempo poszczególnych fragmentów kampanii. Dzięki temu nie miałem wrażenia, że przez kilka godzin wykonuję wciąż tę samą czynność, tylko na kolejnych mapach. Nawet jeśli pewne rozwiązania są znajome dla każdego, kto spędził z serią więcej czasu, odpowiednie tempo i umiejętne przeplatanie różnych sytuacji sprawiają, że kampania potrafi utrzymać uwagę.
Moim ulubionym fragmentem jest misja, w której otrzymujemy do dyspozycji otwarty teren i możemy samodzielnie zaplanować sposób realizacji głównych celów. Zamiast natychmiast ruszać do kolejnego starcia, najpierw rozglądamy się za przydatnymi zasobami, a następnie wykorzystujemy je do tworzenia przedmiotów ułatwiających wykonanie zadania. Ten pomysł dobrze wpływa na tempo rozgrywki, ponieważ pozwala na chwilę zwolnić bez całkowitego porzucania wojskowego charakteru przygody. Zbieranie zapasów ma konkretny cel, a eksploracja nie sprawia wrażenia obowiązkowego wypełniacza przygotowanego wyłącznie po to, by wydłużyć czas zabawy. Najważniejsze jest jednak to, że sam decyduję, w jaki sposób przygotuję się do dalszych działań, zamiast bezrefleksyjnie podążać za kolejnymi znacznikami na ekranie.
Ta misja szczególnie dobrze pokazuje, że Call of Duty może czerpać z bardziej otwartych gier akcji, nie tracąc przy tym własnej tożsamości. Nie chodzi o to, by każda kolejna odsłona zamieniała się w ogromną grę z dziesiątkami godzin pobocznych aktywności. W przypadku tej serii znacznie ważniejsze wydaje mi się umiejętne wprowadzenie kilku pomysłów, które urozmaicają tradycyjną strukturę kampanii. Otwarty teren daje trochę swobody, poszukiwanie zasobów zachęca do uważniejszego przyglądania się otoczeniu, a możliwość przygotowania przydatnych przedmiotów nadaje eksploracji praktyczny sens. Właśnie takie fragmenty zapamiętuję najlepiej, bo wyróżniają się na tle standardowych sekwencji strzelania. Chciałbym zobaczyć więcej podobnych eksperymentów w przyszłości, nawet jeśli nie każda misja musi opierać się na identycznym rozwiązaniu.
Ile trwa kampania i czy warto szukać znajdziek?
Na ukończenie kampanii Call of Duty: Modern Warfare 4 na normalnym poziomie trudności trzeba przeznaczyć mniej więcej od sześciu do ośmiu godzin. To czas wystarczający, aby poznać historię i zobaczyć większość najważniejszych atrakcji przygotowanych przez twórców, ale jednocześnie niezbyt długi, jeśli ktoś oczekuje rozbudowanej przygody dla jednego gracza. W moim odczuciu taka długość nie musi stanowić automatycznie wady, ponieważ liczy się również to, jak dobrze wykorzystano dostępne minuty. Znacznie bardziej wolę kampanię, która potrafi utrzymać tempo i nie przeciąga każdego wątku na siłę, niż historię rozbudowaną wyłącznie po to, by w materiałach promocyjnych można było pochwalić się większą liczbą godzin. Modern Warfare 4 mieści się w tej pierwszej kategorii, choć niektórym graczom po napisach końcowych może pozostać niedosyt.
Jeśli jednak zdecydujemy się na wyższy poziom trudności i dokładniejsze przeszukiwanie lokacji, czas zabawy może wzrosnąć nawet do około dziesięciu lub dwunastu godzin. Różnica nie wynika wyłącznie z tego, że przeciwnicy stają się bardziej wymagający, ale również z dodatkowego czasu potrzebnego na ostrożniejsze planowanie starć i poszukiwanie pominiętych elementów otoczenia. Znajdźki mogą zainteresować osoby, które lubią sprawdzać zakamarki map i nie chcą przechodzić kolejnych etapów wyłącznie najkrótszą drogą. Sam uważam, że warto czasami zboczyć z głównej ścieżki, szczególnie gdy lokacja została zaprojektowana tak, aby nagradzać ciekawość. Nie każda ukryta rzecz musi jednak stanowić wystarczający powód, by dokładnie przeszukiwać każdy kąt, dlatego najlepiej potraktować te aktywności jako dodatkową możliwość, a nie obowiązek.
Z punktu widzenia gracza najważniejsze jest dla mnie to, że długość kampanii idzie w parze z jej tempem i różnorodnością. W trakcie przechodzenia kolejnych misji nie miałem poczucia, że twórcy sztucznie wydłużają zabawę, każąc mi powtarzać identyczne zadania albo przemierzać niepotrzebnie rozległe lokacje. Oczywiście można dyskutować, czy przy takiej cenie pełnej produkcji nie należałoby oczekiwać dłuższej przygody, ale w tej kwestii wiele zależy od indywidualnych preferencji. Jeżeli ktoś kupuje Call of Duty przede wszystkim dla intensywnej, filmowej kampanii, kilka dobrze wykorzystanych godzin może okazać się wystarczającym argumentem. Jeśli natomiast szuka rozbudowanej gry single player na kilkadziesiąt godzin, powinien pamiętać, że największa część wartości Modern Warfare 4 tkwi w całym pakiecie, a nie wyłącznie w historii.
Strzelanie, oprawa graficzna i techniczna strona wersji PS5
Sama mechanika strzelania pozostaje jednym z fundamentów, na których Call of Duty buduje swoją pozycję. Broń sprawia wrażenie konkretnej, wymiany ognia są dynamiczne, a trafienia mają odpowiednią siłę, dzięki czemu kolejne starcia potrafią dawać dużo satysfakcji. Ważne jest również to, że tempo akcji nie wyklucza bardziej taktycznego podejścia, gdy sytuacja wymaga ostrożności. Można ruszyć do przodu i wykorzystać przewagę ogniową, ale nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie, zwłaszcza kiedy przeciwnicy kontrolują dogodne pozycje. To sprawdzona formuła, lecz w Modern Warfare 4 nadal działa na tyle dobrze, że trudno uznać ją za problem. Nawet jeśli seria nie rewolucjonizuje własnego systemu walki, jej podstawy pozostają mocną stroną całego doświadczenia.
Szczególne znaczenie ma również sposób prezentacji wydarzeń. Kampania korzysta z filmowego języka, dynamicznego montażu i starannie przygotowanych scen, które podkreślają skalę wojskowych operacji. Zniszczenia, oświetlenie oraz szczegóły otoczenia pomagają budować atmosferę, a przejścia pomiędzy spokojniejszymi fragmentami i intensywną walką nie pozwalają zbyt długo odpocząć od wydarzeń. Nie wszystkie sceny robią równie duże wrażenie, ale całość sprawia wrażenie produkcji przygotowanej z myślą o zapewnieniu graczowi widowiska na dużą skalę. Warto przy tym pamiętać, że sama oprawa nie zastąpi dobrego projektu misji, jednak w połączeniu z odpowiednim tempem potrafi skutecznie wciągnąć w akcję. Właśnie dlatego kampania najlepiej wypada wtedy, gdy efektowna prezentacja wspiera interesujące wydarzenia, a nie próbuje je zastąpić.
Nie można jednak pomijać kwestii technicznych, szczególnie że w przypadku współczesnych gier usługi sieciowe, poprawki i stabilność działania są równie istotne jak sama zawartość. Po premierze Modern Warfare 4 otrzymało kilka aktualizacji, które usuwały błędy związane między innymi ze stabilnością, interfejsem, działaniem poszczególnych elementów rozgrywki i realizacją wybranych zadań. Twórcy informowali również o poprawkach dotyczących kampanii, w tym usunięciu blokady postępu w hotelowym fragmencie misji ''Counter Attack''. Kolejne aktualizacje obejmowały też tryby wieloosobowe oraz DMZ, więc nie były ograniczone do jednego elementu gry. To dobry znak, choć jednocześnie pokazuje, że produkcja potrzebowała pracy także po premierze. W mojej ocenie najlepiej patrzeć na jej stan przez pryzmat faktycznego doświadczenia na PS5, a nie zakładać, że każda platforma i każdy tryb muszą zachowywać się identycznie.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze
















Multiplayer i DMZ. Dwa tryby, które dzielą moje wrażenia
W przypadku multiplayera mam znacznie bardziej mieszane odczucia niż podczas kampanii. Rozumiem, dlaczego dla wielu graczy to właśnie potyczki sieciowe są najważniejszym powodem zakupu kolejnego Call of Duty, ale sam nie odnalazłem w nich takiej przyjemności, jakiej oczekiwałem. Nie oznacza to, że tryb wieloosobowy jest pozbawiony zalet albo że każdy element jego konstrukcji należy uznać za nieudany. Po prostu nie wszystkie rozwiązania i tempo rywalizacji odpowiadają moim preferencjom, a w grach nastawionych na sieciową rywalizację ma to ogromne znaczenie. Wolę więc uczciwie zaznaczyć ten dystans, zamiast udawać, że każda minuta spędzona w multiplayerze była równie udana jak najlepsze momenty kampanii.
Zawartość na premierę jest całkiem rozbudowana. Modern Warfare 4 oferuje dwadzieścia map w różnych formatach, w tym lokacje przeznaczone do klasycznych potyczek sześciu na sześciu, większych starć Ground War oraz Gunfight. Do tego dochodzi ponad tuzin trybów, zestaw broni i operatorów oraz system progresji, który ma zachęcać do regularnego powracania. Na papierze wygląda to jak solidna podstawa do wielomiesięcznej zabawy, szczególnie dla osób lubiących odblokowywać kolejne elementy wyposażenia i szukać skutecznych konfiguracji broni. W praktyce sama liczba dostępnych opcji nie przesądza jednak o jakości rywalizacji. Znaczenie mają również projekt map, rozmieszczenie punktów odradzania, balans uzbrojenia i dobór przeciwników, a te elementy potrafią wpływać na satysfakcję znacznie mocniej niż kolejna pozycja w menu.
Wśród dostępnych wariantów rozgrywki znalazły się także nowe pomysły, takie jak Inflation i Hijack, które próbują urozmaicić tradycyjne zasady rywalizacji. W pierwszym z nich eliminacje i zbieranie pieniędzy wiążą się z rosnącym ryzykiem, ponieważ gracz z odpowiednio dużą pulą gotówki staje się celem dla obu drużyn. Hijack koncentruje się natomiast na przejęciu i dostarczeniu danych do wskazanego punktu, co wymaga współpracy oraz pilnowania przebiegu rundy. Takie warianty są potrzebne, bo pozwalają wyjść poza najbardziej ograne schematy i dają powód, by sprawdzać kolejne tryby. Nie wszystkie muszą przypaść do gustu każdemu, ale ich obecność zwiększa różnorodność całego pakietu. Osobiście nie uznałbym multiplayera za najważniejszy argument przemawiający za zakupem gry, choć osoby, które lubią sieciowe strzelanki i regularnie grają ze znajomymi, mogą wyciągnąć z niego znacznie więcej niż ja.
Osobną historią jest DMZ, czyli tryb ekstrakcyjny osadzony na rozległym obszarze Hajin. Tutaj celem nie jest jedynie eliminowanie kolejnych przeciwników, ale również podejmowanie decyzji o tym, jakie zadania wykonać, które zasoby zdobyć i w którym momencie zakończyć wyprawę. Każda kolejna wyprawa wymaga więc pewnego planowania, a nadmierna chciwość może doprowadzić do utraty postępów, zamiast zapewnić dodatkowe korzyści. To propozycja dla osób, które lubią napięcie wynikające z ryzyka i chcą, by nawet pozornie zwyczajna potyczka miała znaczenie dla dalszego rozwoju postaci. DMZ stanowi ciekawą przeciwwagę dla klasycznego multiplayera, ponieważ inaczej rozkłada akcenty i daje więcej miejsca na przygotowanie oraz zarządzanie wyposażeniem. Nie traktowałbym go jako dodatku bez znaczenia, lecz jako ważny filar całego pakietu, szczególnie dla graczy, którzy nie chcą ograniczać się do tradycyjnych meczów.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze

Czy Call of Duty: Modern Warfare 4 jest warte uwagi?
Po spędzeniu czasu z Modern Warfare 4 uważam, że jest to odsłona, której największa siła tkwi w odpowiednim rozłożeniu akcentów. Kampania fabularna wreszcie daje mi powód, by zainteresować się kolejną historią, a jej najlepsze fragmenty pokazują, że sprawdzona formuła wciąż może oferować coś więcej niż efektowne eksplozje. Doceniam zwłaszcza sposób przedstawienia konfliktu, niejednoznaczność części sytuacji oraz misję z otwartym terenem, w której zbieranie zasobów ma realne znaczenie. To właśnie takie momenty sprawiają, że po zakończeniu gry pamiętam konkretne wydarzenia, a nie tylko serię widowiskowych strzelanin. Nie wszystko działa idealnie, ale tym razem łatwiej mi wskazać elementy, które rzeczywiście zasługują na pochwałę.
Nieco inaczej oceniam całość, gdy uwzględnię tryb wieloosobowy. Rozumiem, że dla części odbiorców to właśnie multiplayer będzie najważniejszym elementem gry, dlatego moje osobiste odczucia nie powinny być traktowane jako uniwersalny werdykt. Bogata zawartość, różnorodne tryby i szerokie możliwości rozwoju dają solidne podstawy do zabawy, lecz nie sprawiły, że sam chciałem spędzać w sieci tyle czasu, ile początkowo zakładałem. Z kolei DMZ wydaje się interesującą propozycją dla graczy preferujących wyprawy, zarządzanie zasobami i stopniowe realizowanie kolejnych celów. Właśnie dzięki temu Modern Warfare 4 nie opiera się wyłącznie na jednym sposobie zabawy, choć poszczególne części pakietu mogą mieć dla odbiorców bardzo różną wartość. Ostatecznie najwięcej zależy od tego, czy szukamy przede wszystkim mocnej kampanii, czy też gry, do której będziemy wracać przez wiele tygodni ze znajomymi.
Ważnym kontekstem pozostaje również odbiór gry po premierze. Pierwsze opinie zwracały uwagę na wyraźną poprawę jakości kampanii, a część graczy chwaliła także DMZ i ogólną spójność całego pakietu. Nie oznacza to jednak, że wszyscy zgodnie uznali każdy element za udany, ponieważ w ocenach pojawiały się również zastrzeżenia dotyczące konstrukcji fabuły i poszczególnych aspektów multiplayera. Warto zresztą pamiętać, że opinie publikowane w pierwszych dniach po premierze mogą zmieniać się wraz z kolejnymi aktualizacjami i dłuższym kontaktem ze społecznością. Dla mnie ważniejsze od porównywania ocen jest to, że kampania potrafiła mnie zaangażować, a jej najlepsze fragmenty sprawiły, że chciałem zobaczyć zakończenie opowieści. To nie jest produkcja pozbawiona wad, ale zdecydowanie łatwiej znaleźć w niej powody do zadowolenia niż w odsłonie, która nie potrafiłaby obronić się nawet własną historią.
Czy poleciłbym Call of Duty: Modern Warfare 4 posiadaczom PlayStation 5? Tak, przede wszystkim osobom, które tęsknią za dobrze przygotowaną kampanią i chcą przeżyć intensywną przygodę bez konieczności spędzania kilkudziesięciu godzin na poznawaniu rozbudowanych systemów. Trzeba jedynie mieć świadomość, że historia jest stosunkowo krótka, a multiplayer nie musi przypaść do gustu każdemu. Najlepiej potraktować tę odsłonę jako rozbudowany pakiet, w którym każdy tryb ma własne zalety, ale nie każdy będzie równie atrakcyjny dla konkretnego gracza. Po ukończeniu kampanii mam poczucie, że Infinity Ward przypomniało sobie, co potrafi zrobić dobrze, i nie próbowało na siłę zmieniać wszystkiego, co przez lata działało. Gdybym miał wskazać jeden powód, dla którego warto zainteresować się Modern Warfare 4, bez wahania wybrałbym historię dla jednego gracza. To właśnie ona sprawiła, że nowa odsłona zostawiła po sobie pozytywne wrażenie, nawet jeśli reszta pakietu nie przekonała mnie w takim samym stopniu.
Call of Duty: Modern Warfare 4 ogrywałem w wersji na konsole PlayStation 5. Gra ponadto ukazała się również na konsolach Xbox Series X i Xbox Series S, Nintendo Switch 2 oraz na komputerach PC.
Ocena: 8.5/10
- mimo wszystko kampania mogłaby być nieco dłuższa
- multiplayer nie każdemu przypadnie do gustu
- część problemów technicznych wymagała poprawek po premierze
- wciągająca kampania fabularna
- konflikt pokazany z różnych perspektyw
- trudne moralnie sytuacje i decyzje bohaterów
- udana misja na otwartym terenie
- satysfakcjonująca mechanika strzelania
- zróżnicowane tryby rozgrywki, w tym DMZ
Łukasz Dąbrowski
Autor Media Expert
Uwielbiam poznawanie nowych historii w każdej możliwej formie: gry wideo, książki, filmy, komiksy czy też po prostu rozmowa z drugim człowiekiem. Nie ograniczam się do jednego gatunku, ale gdybym miał wskazać swojego faworyta to byłaby to fantastyka. W wolnych chwilach zanurzam się w literaturze, a gdy pogoda dopisuje to idę pograć w koszykówkę. Moim największym marzeniem jest napisać i wydać własną książkę.
