Słuchawki Sony 1000X The Collexion - recenzja. Sprzęt dla wymagających prosto z półki premium

Słuchawki Sony 1000X The Collexion to sprzęt, który producent opisuje jako produkt z półki premium. Zostały zaprojektowane tak, by móc mówić o nich w tej kategorii pod każdym względem. Co oferują użytkownikowi, jakie są ich najważniejsze cechy i dlaczego warto na nie zwrócić uwagę? W recenzji Media Expert skupimy się na kilku aspektach - kluczowych dla tego rodzaju urządzeń.
W recenzji znajdziesz:
- Dwutygodniowe testy słuchawek Sony 1000X The Collexion
- Jakość brzmienia a tryby dźwiękowe i gatunki słuchanej muzyki
- ANC w słuchawkach 1000X The Collexion radzi sobie w trudnych warunkach
- Duża swoboda w aplikacji mobilnej Sony Sound Connect
- Sony sprawiło, że design nie kłóci się z wygodą
- Słuchawki Sony 1000X The Collexion mogą pracować ponad 20 godzin
- Ten model słuchawek jest godny klasy premium
Dwutygodniowe testy słuchawek Sony 1000X The Collexion
Słuchawki Sony 1000X The Collexion miałem przyjemność testować przez dwa tygodnie. Sprawdziłem je w różnych warunkach - służyły mi w biurowym harmidrze, domowym zaciszu, miejskim zgiełku i spokojnych spacerach. Spędziłem w nich kilkadziesiąt godzin, testując różne tryby, funkcje i cechy, a wszystko po to, by poznać je jak najlepiej.
Nie da się ukryć, że pod wieloma względami przypadły mi do gustu. Zaznaczę jednak, iż na co dzień bliżej mi do melomana niż audiofila. To znaczy - słucham muzyki, a nie sprzętu. Mimo tego jakość dźwięku ma dla mnie duże znaczenie, dlatego wobec słuchawek Sony 1000X The Collexion miałem spore oczekiwania i nie zawiodłem się.
Jakość brzmienia a tryby dźwiękowe i gatunki słuchanej muzyki
Czym byłyby słuchawki, gdyby nie odpowiednia jakość dźwięku? To dla mnie absolutnie kluczowy aspekt. Nawet najciekawsze dodatki nie byłyby w stanie nadrobić gorszego brzmienia, lecz w przypadku modelu 1000X The Collexion okazało się, iż nie ma czym się martwić.
Już w trybie podstawowym dźwięk brzmiał czysto i wyraźnie, niezależnie od tego, jaki gatunek muzyczny akurat włączyłem - czy ostrzej grającą kapelę, czy coś o bardziej kojącym charakterze. Ciekawiej zrobiło się natomiast, gdy przełączyłem słuchawki na tryb Music Mode. Ten moim zdaniem najlepiej sprawdza się przy bardziej nowoczesnych produkcjach - gdy do akcji wkraczają np. syntezatory i inne cyfrowe brzmienia. Zaskoczył mnie też przy jazzie. Słuchając albumu “The Black Saint and the Sinner Lady” Charlesa Mingusa, wyraźnie czułem szerszą scenę, a każdy z instrumentów zyskał dużą autonomię i ciekawą barwę. Z kolei muzyka takich artystów jak Snoop Dogg, Westside Gunn (rap w klasycznej odsłonie) czy Jill Scott (neo-soul) była dla mnie przyjemniejsza w odbiorze w trybie podstawowym.
Trzeci z głównych trybów, czyli Cinema Mode, rzeczywiście dał mi wrażenia zbliżone do tego, jak brzmią kinowe produkcje. W tym wariancie dźwięk zyskuje rozmach, muzyczne tło robi się wyjątkowo przestrzenne, a wypowiadane kwestie i/lub wokale wyraźnie idą na przód.
ANC w słuchawkach 1000X The Collexion radzi sobie w trudnych warunkach
Każdego ze wspomnianych trybów używałem w różnych warunkach i moje wrażenia były zróżnicowane w zależności od tego, gdzie akurat się znajdowałem. Music Mode sprawdzał się szczególnie w chwilach, kiedy potrzebowałem, by wyrazistość słuchanej muzyki pozwoliła mi się bardziej skupić i odciąć od otoczenia. Tryb Cinema zrobił robotę podczas oglądania meczu, dając mi wrażenia rodem ze stadionu. Z kolei wariant podstawowy dobrze brzmiał w trakcie spaceru, gdy zależało mi na nieco delikatniejszym brzmieniu. Zwłaszcza, kiedy dostosowałem go do swoich potrzeb w equalizerze z aplikacji mobilnej, do której wrócę później.
Za każdym razem korzystałem też z ANC, czyli aktywnej redukcji szumów. To dla mnie w zasadzie druga najważniejsza cecha w każdych słuchawkach. Gdy trzeba skupić się podczas pracy w biurze, odciąć od ulicznego hałasu albo dźwiękowo przenieść się z kanapy do zupełnie innego miejsca, dobre ANC jest wręcz konieczne. W przypadku słuchawek Sony 1000X The Collexion trzeba przyznać, że bardzo dobrze radziły sobie z monotonnymi, powtarzalnymi dźwiękami. Głośny wiatrak w komputerze nagle gdzieś zniknął. Warkot samochodowych silników przestał drażnić uszy. Rozmowy innych osób w dużej mierze przestały do mnie docierać. Aktywna redukcja szumów w tym modelu zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zwłaszcza, że przy okazji jej używania jakość dźwięku nie ucierpiała, a momentami nawet zyskiwała.
Duża swoboda w aplikacji mobilnej Sony Sound Connect
W kontekście wszystkich wspomnianych wyżej aspektów nie sposób pominąć kwestii aplikacji mobilnej. Jest ona dostępna zarówno na smartfony z Androidem, jak i iOS, ale nie została przetłumaczona na język polski. Mimo to Sony Sound Connect od pierwszej chwili zdawała się przyjemna w obsłudze. Szybko okazało się, że jest intuicyjna, więc nie musiałem poświęcić wiele czasu na naukę poruszania się po niej. W świecie, w którym nie mamy czasu na nic, było to zdecydowanie korzystne doświadczenie.
Nie ukrywam - najwięcej czasu spędziłem w equalizerze, który pozwolił mi dopasować charakter brzmienia w trybie podstawowym do moich potrzeb. Jako że każdy z nas słyszy nieco inaczej, była to dla mnie cenna funkcja pod kątem personalizacji. Elastyczność modelu 1000X The Collexion jest zatem jego dużym atutem - pod tym względem i pod wieloma innymi.
Oprócz tego w aplikacji mobilnej znajduje się sporo funkcji opartych na sztucznej inteligencji. Jedną z ciekawszych była automatyczna zmiana z trybu ANC na ambient. To coś bardzo przydatnego, kiedy z jednej strony chcesz posłuchać muzyki lub podcastu, a z drugiej musisz zachować czujność i mieć kontakt z otoczeniem. Idealna cecha między innymi do sportowej aktywności. Przejście między trybami odbywa się na tyle płynnie, że aż niezauważalnie.
A to tylko wierzchołek góry lodowej w kontekście opcji, które daje Sony Sound Connect. Oprócz tego w aplikacji tej da się również:
- Przetestować i automatycznie dopasować poziomy poszczególnych parametrów equalizera;
- Zmieniać ustawienia dotyczące funkcji multipoint;
- Ustawić rozpoznawanie aktywności względem zastosowania ANC;
- Korygować kwestie związane ze sterowaniem słuchawkami;
- Skorzystać z dwóch dodatkowych trybów dźwiękowych;
I wiele innych. Sam nie ze wszystkich opcji korzystałem na co dzień, aczkolwiek trzeba przyznać, że mnogość funkcji pozwala na wyjątkowo dokładne dopasowanie działania słuchawek do osobistych preferencji.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze



Sony sprawiło, że design nie kłóci się z wygodą
Nie przesadzę również pisząc, że model Sony 1000X The Collexion to w zasadzie najlepszy sprzęt, jaki miałem przyjemność założyć na głowę w trakcie ponad trzech dekad mojego życia. Wiele nausznych słuchawek miałem okazję sprawdzać i żadne nie zbliżyły się do ideału tak bardzo, jak te. Często zdarzało się, że były zbyt ciężkie, że pałąk okazywał się niewygodny, że nie trzymały się stabilnie na włosach lub czapce. Tym razem nie miałem do czynienia z żadnym tego typu kłopotem.
Te słuchawki Sony ważą zaledwie 254 gramy, więc są wyjątkowo lekkie jak na tego typu urządzenie. Choć potrafiłem spędzić w nich nawet 8-10 godzin dziennie, to moje zmęczenie w nich było znikome. To miła odmiana względem wszystkich modeli, z którymi wcześniej miałem do czynienia. Za spory atut uważam też duży zakres regulacji pałąka. Dzięki temu niemal każdy może przywdziać te słuchawki i ustawić ich “rozmiar” tak, by czuć się komfortowo. Dodatkowo skórzane obicie jest przyjemne w dotyku, choć przy bardzo długim użytkowaniu uszy potrafią się pod nim spocić. Mówimy jednak o kilkugodzinnym korzystaniu ze słuchawek bez żadnych przerw, a to w zasadzie skrajna sytuacja.
W kontekście wygody bardzo przypadła mi do gustu opcja multipoint. Połączanie z dwoma urządzeniami jednocześnie i przełączanie się pomiędzy nimi w tym modelu działa bez zarzutu. Nie doświadczyłem żadnych zawieszeń czy opóźnień, co zdecydowanie nie jest standardem.
Ponadto słuchawki Sony 1000X The Collexion da się bardzo wygodnie transportować. Etui przeznaczone dla tego modelu nie zabiera dużo miejsca, więc bez problemu da się je umieścić w plecaku służbowym lub torbie. Nie ma też kłopotu z przeniesieniem go osobno. Wtedy wystarczy chwycić za ucho, które idealnie leży w dłoni i nie ślizga się w niej.
Słuchawki Sony 1000X The Collexion mogą pracować ponad 20 godzin
W modelu 1000X The Collexion spędziłem łącznie kilkadziesiąt godzin. Mogę więc z pełnym przekonaniem powiedzieć, że bateria trzymała się mocno przy niemal ciągłym korzystaniu z ANC słuchawki wytrzymały u mnie od 18 do 20 godzin, co jak na segment premium jest wynikiem satysfakcjonującym. Do tego dochodzi szybkie ładowanie, dzięki któremu w około 40 minut da się naładować sprzęt do poziomu blisko 90 procent. To spore udogodnienie, gdy zapomnisz podłączyć słuchawki wieczorem, a rano czeka cię wyjście z domu.
Dodatkowo Sony 1000X The Collexion wyłączają się automatycznie po dłuższym okresie bezczynności. To rozwiązanie proste, ale skuteczne, bo pozwala oszczędzać energię i ograniczyć niepotrzebne obciążanie baterii. W dłuższej perspektywie powinno wydłużyć żywotność akumulatora, a co za tym idzie, całego urządzenia. W kontekście uzupełniania energii należy jednak pamiętać, aby osobno wyposażyć się w ładowarkę oraz kabel USB-C, których nie ma w zestawie.
Zdjęcie w pełnym rozmiarze

Ten model słuchawek jest godny klasy premium
To wszystko razem wzięte sprawia, że słuchawki Sony 1000X The Collexion zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie niemalże w każdym aspekcie codziennego użytkowania. Dźwięk jest czysty, ciepły i głęboki, tryby i aplikacja dają duże możliwości co do personalizacji, a za eleganckim designem idzie też realna wygoda. Bezprzewodowy charakter sprawia, że nie musimy martwić się o plątaninę kabli. Bateria z kolei daje dużą swobodę pod kątem długości użytkowania - nawet przy nieustannie włączonym ANC. To wszystko składa się na produkt, który faktycznie godnie reprezentuje segment premium i sprawdza się w zróżnicowanych warunkach.
Nasza ocena: 9.5/10
- Przy bardzo długim użytkowaniu pocą się uszy
- Brak ładowarki i kabla USB-C w zestawie
- Nie są w pełni składane
- Lekkie i wygodne
- Zapewniają bardzo wysoką jakość dźwięku
- Skuteczne ANC
- Kilka trybów dźwiękowych
- Długi czas działania na jednym ładowaniu
- Bardzo sprawny multipoint
- Intuicyjna aplikacja mobilna
- Equalizer dający duże możliwości (w aplikacji mobilnej)
- Wygodne etui
- Elegancki design