Pixorien Z01 to projektor z pomysłem. Wysuwa się jak teleskop i działa bez gniazdka
Przenośny projektor brzmi jak jeden z tych sprzętów, które powinny rozwiązywać problemy, a czasem tylko dokładają kolejne. Samo urządzenie można przecież zabrać niemal wszędzie, ale później zaczyna się kombinowanie. Stół jest za niski, ściana nie znajduje się w odpowiednim miejscu, gniazdko jest kilka metrów dalej, a ustawienie obrazu wymaga podłożenia pod obudowę książki albo pudełka. Pixorien Z01 powstał właśnie z myślą o tej dość banalnej, ale irytującej przeszkodzie.
Projektor, który sam rozwiązuje problem ustawienia
Pixorien Z01 nie jest szczególnie mały w takim sensie, w jakim małe są mini projektory. Po złożeniu ma około 34 cm wysokości i 7,5 cm średnicy, a jego masa wynosi 1,2 kg. Zamiast jednak próbować zmieścić całą elektronikę w jak najmniejszej obudowie, konstruktorzy przeznaczyli część miejsca na teleskopowy mechanizm. Po rozłożeniu urządzenie może stać bezpośrednio na podłodze, a jego głowica znajduje się na wysokości bardziej typowej dla klasycznego ustawienia projektora.
To rozwiązanie może być szczególnie wygodne podczas spontanicznego seansu. W salonie nie trzeba szukać odpowiedniego mebla, a na zewnątrz można ustawić projektor bezpośrednio na ziemi. Regulowana głowica pozwala również skierować obraz nie tylko na ścianę, lecz także na sufit. Producent przewidział automatyczną korekcję geometrii w pionie i poziomie oraz projekcję boczną, choć ostrość trzeba ustawiać ręcznie. Moim zdaniem właśnie ta mechaniczna prostota jest ciekawsza od kolejnego projektora próbującego być przede wszystkim ''smart''.
2K, 500 ANSI lumenów i spory ekran
Pod względem obrazu Pixorien Z01 wykorzystuje technologię DLP i według producenta oferuje rozdzielczość 2K przy częstotliwości 60 Hz. Jednocześnie urządzenie potrafi przyjąć sygnał 4K, choć nie oznacza to natywnego wyświetlania obrazu w tej rozdzielczości. W dostępnych materiałach pojawiają się również informacje wskazujące na natywną rozdzielczość 1920 × 1080, dlatego z określeniem ''2K'' warto zachować odrobinę ostrożności.
Projektor może wyświetlać obraz o przekątnej od 30 do 150 cali, przy współczynniku rzutu 1,2:1 i rekomendowanej odległości od około 1 do 3 metrów. Jasność wynosi 500 ANSI lumenów. To parametr, który od razu przypomina, że Pixorien Z01 jest przede wszystkim sprzętem do wieczornego oglądania. W jasnym pomieszczeniu duży ekran nie będzie dobrym pomysłem, podobnie jak plenerowy seans jeszcze przed zachodem słońca. Przy odpowiednio zaciemnionym otoczeniu możliwości urządzenia powinny jednak wyglądać znacznie ciekawiej.
Akumulator zamiast przedłużacza
Jedną z największych zalet Pixorien Z01 jest akumulator o pojemności 16 000 mAh. Dzięki niemu projektor może działać bez stałego podłączenia do zasilania, co rzeczywiście zmienia sposób myślenia o takim urządzeniu. Nie trzeba od razu planować ustawienia w pobliżu gniazdka. Producent dorzuca też dwa głośniki o mocy 5 W każdy, więc do podstawowego seansu nie jest konieczne zabieranie dodatkowego zestawu audio.
Na pokładzie znalazł się Android 12, 2 GB RAM oraz 32 GB pamięci. Projekt ma również obsługiwać Wi-Fi 6 i Wi-Fi 7, a do dyspozycji użytkownika pozostają USB-A, USB-C oraz slot na kartę pamięci. W zestawie ma znaleźć się pilot z obsługą głosową. Brzmi to jak zestaw przygotowany z myślą o sytuacji, w której projektor ma być samowystarczalnym centrum rozrywki, a nie tylko ekranem dla podłączonego laptopa czy konsoli.
Cena jest ciekawa, ale to wciąż crowdfunding
Pixorien Z01 pojawił się na Kickstarterze, gdzie kampania zakończyła się 7 sierpnia 2026 r. Projekt zebrał 54 894 dolary przy celu wynoszącym zaledwie 2000 dolarów, a wsparło go 182 użytkowników. Najniższy poziom finansowania wynosił 299 dolarów, czyli około 1120 złotych, natomiast wariant Kickstarter Special za 329 dolarów odpowiadał mniej więcej 1230 złotych. Pakiet dwóch urządzeń kosztował 569 dolarów, czyli około 2130 złotych.
Pierwsze dostawy są według deklaracji kampanii planowane na październik 2026 roku. Tu pojawia się najważniejsze ''ale''. Pixorien Z01 jest ciekawym projektem, ale na tym etapie wiele jego zalet istnieje przede wszystkim na papierze. Dopiero gotowe egzemplarze pokażą, jak długo rzeczywiście działa akumulator, jak radzi sobie mechanizm teleskopowy, czy 500 ANSI lumenów wystarcza w praktyce oraz jak wygodny okaże się Android.
Mimo to trudno odmówić Pixorien Z01 jednego: ktoś wreszcie spróbował rozwiązać problem, o którym producenci przenośnych projektorów często zapominają. Mobilność to nie tylko niewielka masa i bateria. To również możliwość postawienia urządzenia dokładnie tam, gdzie chcemy, bez budowania prowizorycznej konstrukcji z krzeseł, pudeł i książek. Jeśli Pixorien dopracuje ten pomysł równie dobrze, jak wygląda on na papierze, Z01 może okazać się jednym z ciekawszych nietypowych projektorów tego roku.
