ASUS odświeża Zephyrusa G16. RTX 5080, 64 GB RAM i wydajność, która budzi respekt

ASUS od lat pokazuje, że laptop gamingowy nie musi przypominać cegły z wentylatorami. Najnowszy ROG Zephyrus G16 z 2026 roku trzyma się tej samej filozofii co poprzednicy: smukła bryła, porządne materiały i sprzęt, przy którym nikt nie poczuje się rozczarowany. Tym razem do środka trafiła karta NVIDIA GeForce RTX 5080 Laptop GPU, nawet 64 GB pamięci RAM i poprawiony układ chłodzenia, który ma sprawić, że maszyna poradzi sobie równie dobrze z grami, co z bardziej wymagającą pracą twórczą.
Smukła obudowa, ale bez kompromisów w wydajności
ROG Zephyrus G16 od dawna wyróżnia się wyglądem na tle konkurencji i nowa generacja tego nie zmienia. Aluminiowa obudowa frezowana metodą CNC, niewielka grubość, przy której niejeden ultrabook nie miałby się czego wstydzić, i masa nieprzekraczająca 2 kg powodują, że sprzęt bardziej kojarzy się z eleganckim narzędziem do pracy niż z typowym laptopem gamingowym. To zresztą jeden z powodów, dla których Zephyrus ma tylu zwolenników wśród osób, które nie chcą wyglądać na lotnisku tak, jakby właśnie wróciły z LAN-party.
Pod obudową pracuje procesor Intel Core Ultra 9 386H wspierany przez kartę graficzną GeForce RTX 5080 Laptop GPU, której ASUS pozwolił działać z mocą do 160 W w odpowiednich trybach. Jeszcze dwa lub trzy lata temu taki wynik był zarezerwowany dla maszyn znacznie grubszych i cięższych, a dziś mieści się w konstrukcji, którą bez mrugnięcia okiem można zabrać do kawiarni. Efekt jest taki, że Zephyrus sprawdzi się nie tylko przy graniu, ale też przy montażu wideo, grafice 3D czy projektowaniu, gdzie liczy się każdy procent wydajności.
OLED, który ma zachwycać nie tylko graczy
Ekran to jeden z argumentów, którymi ASUS lubi przekonywać do zakupu, ale w tym przypadku trudno z nim polemizować. Szesnastocalowy panel ROG Nebula HDR OLED o rozdzielczości 2560 na 1600 pikseli oferuje szczytową jasność na poziomie 1100 nitów i pełne pokrycie szerokiej palety barw, co robi różnicę zarówno podczas wieczornej sesji gamingowej, jak i przy retuszu zdjęć czy pracy nad projektem graficznym. To nie jest wyświetlacz, przy którym trzeba robić kompromisy.
Wysoka częstotliwość odświeżania sprawia przy tym, że dynamiczne gry wideo wyglądają tak, jak powinny wyglądać na sprzęcie w tej cenie. W połączeniu z NVIDIA DLSS 4 i najnowszymi mechanizmami generowania klatek liczniki FPS potrafią wskazywać wartości, przy których większość gier po prostu śmiga bez żadnych zgrzytów. Dla osób, które są wrażliwe na płynność obrazu, to jeden z mocniejszych argumentów za tym konkretnym modelem.
64 GB RAM i cena, która wywołała dyskusję
Specyfikacja robi wrażenie, ale to cena najbardziej rozgrzała dyskusje w sieci. W Stanach Zjednoczonych konfiguracja z RTX 5080 i 64 GB RAM kosztuje 4799 dolarów, co przy obecnym kursie przekłada się na mniej więcej 17,5 do 18 tysięcy złotych. Dla porównania w polskim sklepie ASUS wariant z RTX 5080, ale z 32 GB RAM, wyceniono na 19 799 zł, co jednoznacznie wskazuje, w jakim segmencie producent chce się poruszać.
Komentarze pod kolejnymi artykułami o Zephyrusie są dość przewidywalne i sprowadzają się do jednego: jeszcze rok albo dwa lata temu za podobne pieniądze można było kupić sprzęt z topową grafiką i zostałoby reszty. Część komentujących wskazuje na rosnące ceny pamięci i komponentów związanych z rozwojem rynku sztucznej inteligencji jako głównych winowajców podwyżek. Trudno jednoznacznie ocenić, ile w tym racji, ale faktem jest, że premium na premium rośnie i coraz mniej osób reaguje na te kwoty wzruszeniem ramion.
ASUS celuje w najbardziej wymagających użytkowników
Mimo kontrowersji wokół ceny nowy Zephyrus G16 broni się jako produkt. To laptop dla kogoś, kto nie chce mieć w domu osobno komputera stacjonarnego do grania, osobno laptopa do pracy i osobno czegoś do montażu, bo jeden porządny komputer powinien zastąpić całą tę kolekcję. ASUS postawił na mobilność, jakość wykonania i wydajność, które razem tworzą ofertę trudną do znalezienia u konkurencji w tak kompaktowej formie.
ROG Zephyrus G16 z 2026 roku nie jest i nie będzie sprzętem dla każdego, co producent zresztą doskonale rozumie i nigdy nie udawał inaczej. To propozycja dla entuzjastów, którzy chcą najnowsze technologie zapakowane w 16-calową obudowę i są gotowi za to zapłacić. Pytanie, które wisi w powietrzu, jest jedno: czy rynek uzna, że te ceny mają sens, skoro jeszcze kilka lat temu takie kwoty kojarzyły się wyłącznie z najbardziej egzotycznymi konfiguracjami gamingowymi.