Microsoft robi kolejny krok. Xbox pojawi się bezpośrednio w telewizorach TCL
Microsoft właśnie potwierdził współpracę z TCL, dzięki której aplikacja Xbox pojawi się na wybranych telewizorach Smart TV tego producenta. Aktualizacja ma być udostępniana etapami w kolejnych miesiącach, a dokładna lista kompatybilnych modeli i rynków zostanie ogłoszona później. Dla gracza oznacza to całkiem ciekawą zmianę. Wystarczy kompatybilny kontroler, odpowiednie konto Xbox, dostęp do grania w chmurze i stabilne połączenie internetowe, aby uruchomić obsługiwaną produkcję bezpośrednio na ekranie telewizora.
Telewizory TCL dostaną aplikację Xbox
Microsoft chce umieścić aplikację Xbox bezpośrednio w wybranych telewizorach TCL, a sama funkcja będzie dostarczana poprzez przyszłą aktualizację oprogramowania. TCL nie ujawniło jeszcze pełnej listy urządzeń, dlatego na ten moment nie warto zakładać, że każdy telewizor tej marki automatycznie otrzyma nową funkcję. Producent podkreśla, że dostępność będzie zależeć od konkretnego modelu, rynku oraz wymagań Xbox.
W praktyce telewizor stanie się kolejnym urządzeniem obsługującym Xbox Cloud Gaming. Gracz będzie mógł zalogować się na swoje konto, podłączyć kontroler i rozpocząć zabawę w obsługiwane tytuły z chmury. Co ważne, Microsoft zachowuje przy tym spójność całego ekosystemu. Postępy, zapisy, osiągnięcia i lista znajomych mają być dostępne niezależnie od tego, czy korzystamy z telewizora, konsoli czy komputera PC.
To nie jest zresztą całkowicie nowy kierunek. Xbox Cloud Gaming już wcześniej pojawił się na telewizorach i urządzeniach innych producentów, między innymi Samsunga, LG, Hisense oraz wybranych urządzeniach Fire TV. TCL jest więc kolejnym, bardzo logicznym elementem układanki Microsoftu.
Microsoft chce być wszędzie tam, gdzie gramy
Patrząc na ostatnie ruchy Microsoftu, trudno nie zauważyć pewnego schematu. Firma konsekwentnie rozszerza Xbox poza klasyczne konsole, a aplikacje i usługi trafiają na kolejne urządzenia. Telewizor jest pod tym względem wyjątkowo ważny, ponieważ dla ogromnej liczby osób to właśnie on jest głównym ekranem do rozrywki w domu. Microsoft najwyraźniej chce wykorzystać ten fakt i sprawić, aby logo Xbox oznaczało przede wszystkim dostęp do gier, a dopiero później konkretny sprzęt.
Z perspektywy gracza widzę w tym sporo sensu. Nie każdy chce kupować konsolę, nie każdy ma miejsce na dodatkowe urządzenie i nie każdy gra na tyle często, aby inwestycja w sprzęt była oczywista. Dla takiej osoby możliwość uruchomienia gry na posiadanym już telewizorze TCL może być naprawdę wygodna. Zwłaszcza że Xbox stara się sprawić, aby przechodzenie między różnymi urządzeniami było możliwie bezbolesne.
Jest jednak druga strona tego rozwiązania. Sam nadal zdecydowanie wolę klasyczną konsolę pod telewizorem. Xbox Series X czy Xbox Series S daje mi poczucie, że mam konkretny sprzęt przeznaczony do grania, a nie tylko aplikację uruchomioną w telewizorze. Dochodzi do tego kwestia jakości połączenia, opóźnień oraz samej infrastruktury chmurowej. Dla części osób różnica może być niewielka, ale przy bardziej wymagających grach każdy dodatkowy element pomiędzy kontrolerem a akcją na ekranie potrafi mieć znaczenie.
Jest tylko jeden problem. Microsoft właśnie ograniczył chmurę
Timing tej zapowiedzi jest dość interesujący. Microsoft zaledwie dzień wcześniej poinformował o zmianach w Xbox Cloud Gaming, które zaczną obowiązywać w listopadzie. W nowych zasadach Game Pass Ultimate otrzyma 15 godzin grania w chmurze miesięcznie, Premium 10 godzin, a Essential zaledwie 5 godzin. Po wykorzystaniu limitu będzie można dokupić dodatkowy czas, ale szczegóły cenowe mają zostać przedstawione później.
W tym miejscu pojawia się pewien paradoks. Z jednej strony Microsoft otwiera drzwi do Xboxa na kolejne telewizory i urządzenia, a z drugiej ogranicza czas korzystania z jednej z najważniejszych usług, która ma te urządzenia napędzać. Firma tłumaczy, że większe wykorzystanie chmury oznacza wyższe koszty utrzymania infrastruktury. Trudno się z tym nie zgodzić, ale z punktu widzenia gracza zestawienie obu wiadomości jest co najmniej interesujące.
Od listopada ma pojawić się również możliwość kupowania czasu gry w chmurze bez konieczności posiadania Game Passa. To może być ciekawa opcja dla osób, które chcą zagrać okazjonalnie i nie potrzebują pełnego abonamentu. Jednocześnie pokazuje to, że Microsoft coraz mocniej traktuje Xbox Cloud Gaming jako samodzielną usługę, a nie wyłącznie dodatek do konsoli i Game Passa.
Xbox bez konsoli ma sens, ale ja zostaję przy swoim
Nie mam wątpliwości, że aplikacja Xbox na telewizorach TCL może znaleźć swoich odbiorców. Jeżeli ktoś posiada kompatybilny telewizor, szybki internet i kontroler, bariera wejścia w świat Xboxa staje się znacznie niższa. Nie trzeba kupować konsoli, instalować gier ani martwić się o miejsce na dysku. Włączamy telewizor, uruchamiamy aplikację i możemy grać.
Jednocześnie trudno mi pozbyć się wrażenia, że dla części graczy nadal będzie to tylko wygodny dodatek. Sam wolę mieć pod telewizorem konsolę, uruchomić ją i wiedzieć, że sprzęt jest gotowy na długą sesję. Xbox Series X i Xbox Series S nadal mają dla mnie większy sens jako urządzenia stworzone przede wszystkim do grania, podczas gdy aplikacja w telewizorze jest raczej interesującą alternatywą.
Microsoft niewątpliwie realizuje jednak bardzo konsekwentną politykę. Xbox ma być dostępny możliwie szeroko, na konsolach, komputerach, urządzeniach przenośnych, smartfonach i telewizorach. TCL jest kolejnym ważnym krokiem na tej drodze, a jeśli kolejne marki pójdą tym samym śladem, granica między ''mam Xboxa'' a ''mam dostęp do Xboxa'' będzie coraz bardziej umowna. Myślę, że ta zmiana jest w całej historii ciekawsza niż sama aplikacja na telewizorze.
