Nowa lodówka wymaga cierpliwości. Kilka godzin może uchronić ją przed awarią

Data dodania: 10-07-2026
Większość osób robi to od razu po wniesieniu lodówki. Efekt może słono kosztować

Jest taki moment tuż po zakupie nowej lodówki, kiedy najchętniej podłączylibyśmy ją do prądu natychmiast po wniesieniu do kuchni. Sprzęt stoi już na swoim miejscu, folia ochronna została zdjęta, a w głowie kołacze się tylko jedna myśl: wreszcie można przełożyć jedzenie i mieć ten temat z głowy. Właśnie w takim momencie warto jednak na chwilę zwolnić, bo kilka godzin oczekiwania może wydawać się stratą czasu, choć w rzeczywistości jest jedną z najprostszych rzeczy, jakie można zrobić, aby zadbać o nową lodówkę na długie lata.

Każda podróż ma wpływ na lodówkę, nawet jeśli tego nie widać

Z zewnątrz urządzenie wygląda, jakby było gotowe do pracy od razu po rozpakowaniu. Nic nie wskazuje na jakiekolwiek uszkodzenia, drzwi chodzą lekko i płynnie, a na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że wystarczy tylko wcisnąć wtyczkę do gniazdka. Rzecz w tym, że to, co najważniejsze, dzieje się w miejscach, których po prostu nie da się obejrzeć na oko, więc łatwo o fałszywe poczucie bezpieczeństwa. W czasie transportu wewnątrz układu chłodniczego zachodzą zmiany, które moim zdaniem zbyt często się bagatelizuje, a przecież potrzebują one trochę czasu, aby wszystko wróciło do normy.


Kluczową rolę odgrywa tutaj sprężarka, a dokładniej olej, który się w niej znajduje. Kiedy lodówka była przechylana albo transportowana w pozycji innej niż pionowa, ten olej potrafi przedostać się do przewodów układu chłodniczego, gdzie w normalnych warunkach w ogóle nie powinno go być. Jeśli włączymy wtedy urządzenie zbyt wcześnie, kompresor rusza w warunkach dalekich od optymalnych, co realnie podnosi ryzyko, że zużyje się szybciej, niż powinien. Nie bez powodu producenci od lat powtarzają, żeby po transporcie po prostu dać sprzętowi chwilę na złapanie równowagi, a ja sam traktuję to nie jako przesadną ostrożność, lecz zwyczajną troskę o to, aby lodówka służyła jak najdłużej.

Lodówki w naszej ofercie:

Czas oczekiwania zależy od sposobu transportu

Trudno tu mówić o jednej złotej zasadzie, która sprawdzi się zawsze i wszędzie, bo zbyt wiele zależy od okoliczności. Liczy się przede wszystkim to, w jaki sposób lodówka trafiła z magazynu czy ze sklepu do naszego domu. Jeśli cały czas jechała w pozycji pionowej, w większości przypadków spokojnie wystarczą dwie, może cztery godziny odpoczynku. Część producentów woli jednak zalecić sześć godzin, zwłaszcza gdy sprzęt trafia prosto z zimnego samochodu albo nieogrzewanego magazynu do ciepłego mieszkania, bo różnica temperatur ma tu naprawdę duże znaczenie i warto brać ją pod uwagę, zamiast ją lekceważyć.


Nieco więcej cierpliwości wymaga sytuacja, w której lodówka była transportowana na boku. Taki sposób przewozu bywa jedynym możliwym rozwiązaniem, zwłaszcza gdy sprzęt trzeba zmieścić do mniejszego auta albo wnieść po wyjątkowo ciasnej klatce schodowej. W takim przypadku najlepiej odczekać przynajmniej dwanaście godzin, a wiele instrukcji oraz serwisantów zaleca wręcz pozostawienie urządzenia na całą dobę. Oznacza to oczywiście późniejsze rozpoczęcie korzystania z lodówki, ale z drugiej strony trudno mi wyobrazić sobie prostszy sposób na ograniczenie ryzyka kosztownej awarii.

Włączenie lodówki to jeszcze nie moment na robienie zakupów

Kiedy minie zalecany czas i wtyczka wreszcie trafi do gniazdka, można odnieść wrażenie, że wszystko jest już gotowe. W praktyce urządzenie dopiero rozpoczyna swoją pracę. Zanim wnętrze zdąży osiągnąć temperaturę, przy której jedzenie naprawdę bezpiecznie się przechowuje, mija zwykle kilka godzin, więc szkoda od razu obciążać lodówkę pełnymi reklamówkami prosto ze sklepu. Ja osobiście wolę po prostu odczekać, aż warunki w środku się ustabilizują, bo to chwila, a daje realny spokój na później.


Przed pierwszym użyciem dobrze jest również poświęcić kilka minut na umycie wnętrza. Nowe urządzenia często mają charakterystyczny zapach plastiku, który po kilku dniach znika, ale wcześniej bywa całkiem wyraźnie wyczuwalny. Wystarczy miękka ściereczka, letnia woda i niewielka ilość łagodnego detergentu, aby przygotować półki oraz szuflady do przechowywania jedzenia. To drobiazg, ale później korzysta się z urządzenia po prostu przyjemniej, przynajmniej takie mam wrażenie po własnych doświadczeniach.

Kilka godzin cierpliwości może zaprocentować na lata

Mam wrażenie, że wiele osób traktuje zalecenie dotyczące odczekania przed pierwszym uruchomieniem jak przesadną ostrożność. W końcu współczesne lodówki są nowoczesne, naszpikowane elektroniką i projektowane z myślą o wieloletniej pracy. Łatwo więc pomyśleć, że kilka godzin nie zrobi im żadnej różnicy. Tymczasem to właśnie takie drobne rzeczy najczęściej mają wpływ na późniejszą bezawaryjność sprzętu, i to znacznie większy, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.


Co ciekawe, z taką sytuacją większość z nas spotyka się naprawdę rzadko. Lodówki kupuje się przecież raz na wiele lat, dlatego łatwo zapomnieć o podstawowych zasadach pierwszego uruchamiania. Skoro jednak wystarczy uzbroić się w odrobinę cierpliwości, trudno znaleźć sensowny argument, aby tego nie zrobić. Lepiej poświęcić kilka godzin na spokojne przygotowanie urządzenia, niż później zastanawiać się, czy pośpiech na samym początku nie odbił się na jego kondycji, bo czasami właśnie takie niepozorne decyzje okazują się najlepszą inwestycją w długą i bezproblemową pracę domowego sprzętu.


Zapraszam do zapoznania się z naszą ofertą, która obejmuje usługi związane z wniesieniem, podłączeniem oraz uruchomieniem lodówki.

Zamrażarki w naszej ofercie:

Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756