Spotify przyznało to otwarcie. Ten proces zdaje się nieodwracalny

Spotify ujawniło, że najlepsi inżynierowie firmy od kilku miesięcy właściwie nie piszą kodu. Wcale nie stracili ochoty do pracy, ale dużą część ich obowiązków przejęła sztuczna inteligencja. Ta informacja padła podczas prezentacji wyników za czwarty kwartał, kiedy jeden z szefów firmy Gustav Söderström opowiadał o tym, jak AI zmienia sposób działania zespołów technicznych.
Spotify mocno stawia na AI
W trakcie rozmowy z inwestorami Söderström wspomniał o wewnętrznym narzędziu o nazwie Honk. To system, który ma pomagać programistom w codziennej pracy. Spotify wykorzystuje w nim generatywną AI opartą na modelach Claude, które potrafią nie tylko podpowiawać rozwiązania, ale również samodzielnie wdrażać kod w czasie rzeczywistym. W praktyce oznacza to, że proces pisania kodu zmienia się w delegowanie zadań systemowi, który radzi sobie z nimi szybciej niż człowiek.
Söderström podał prosty przykład. Jeden z inżynierów jedzie rano do pracy i w tym czasie odpisuje na wiadomości na telefonie. Korzystając ze Slacka, pisze polecenie, w którym prosi Claude’a o poprawienie błędu w aplikacji lub dodanie niewielkiej funkcji do wersji iOS. AI analizuje dostępny kod, wprowadza zmiany i przygotowuje gotową wersję aplikacji, którą programista może od razu zainstalować na swoim telefonie. Jeśli wszystko działa poprawnie, poprawki trafiają do produkcyjnej wersji aplikacji dostępnej na smartfony, tablety, komputery, a nawet Smart TV. Całość odbywa się, zanim pracownik zdąży wejść do biura.
To rozwiązanie ma sporo zalet, ale jest dużo obaw
Według Söderströma Honk sprawia, że praca nad produktem została przyspieszona jak nigdy wcześniej. Podkreślił też, że firma traktuje to rozwiązanie jako początek większych zmian. Spotify buduje obecnie ogromny zbiór danych, na którym trenuje własne modele. Jego zdaniem żadne inne przedsiębiorstwo nie tworzy czegoś podobnego w takim zakresie. Każdy kolejny cykl treningowy ma poprawiać jakość i skuteczność systemów, które już teraz wyręczają programistów w dużej części zadań.
Informacje te pojawiły się niedługo po podwyżce cen abonamentów. Spotify tłumaczyło, że chce nadal rozwijać aplikację i udostępniać użytkownikom nowe możliwości, więc właśnie dlatego potrzebuje więcej środków. W poprzednim roku firma wprowadziła ponad pięćdziesiąt usprawnień i sporo funkcji opartych na AI. Nie wszyscy byli nimi zachwyceni. Teraz przyznanie, że to sztuczna inteligencja generuje lwią część kodu może budzić jeszcze więcej mieszanych uczuć.
Wraz z rosnącą liczbą narzędzi AI pojawia się pytanie o przyszłość ludzi pracujących w branży technologicznej. Jeśli systemy potrafią samodzielnie tworzyć i wdrażać kod, firmy mogą w pewnym momencie dojść do wniosku, że nie potrzebują tak dużych zespołów programistycznych. Już teraz widać, że rola inżyniera przesuwa się z pisania kodu na nadzorowanie pracy modeli i dbanie o jakość efektów, które generują. W innych przedsiębiorstwach sytuacja wygląda podobnie.
Automatyzacja za sprawą AI to już nie tylko eksperyment
To, co dzieje się w Spotify, wydaje się jednym z pierwszych przykładów tak dużego przesunięcia odpowiedzialności z ludzi na systemy AI w firmie technologicznej tej skali. Trudno jeszcze ocenić, jakie będą długofalowe skutki. Z jednej strony pracownicy są w stanie skupić się na bardziej złożonych zadaniach zamiast tracić czas na przeglądanie dziesiątek linii kodu. Z drugiej firmy mogą uznać, że skoro część pracy wykonuje AI, to liczba potrzebnych specjalistów może być mniejsza.
Jakkolwiek będzie, Spotify pokazuje, że automatyzacja nie jest już dodatkiem ani eksperymentem, tylko realnym elementem codziennego tworzenia oprogramowania. Dyskusja o tym, co to oznacza dla przyszłości pracy programistów, dopiero się zaczyna.
