To nie jest kolejna konsola do grania. Nex Playground zamienia salon w plac zabaw
Przez lata producenci konsol przekonywali, że gry mogą być czymś więcej niż tylko siedzeniem przed ekranem. Nintendo miało Wii, Microsoft eksperymentował z Kinectem, ale moda na ruchowe granie szybko przygasła. Teraz temat wraca, choć w zupełnie innym wydaniu. Nex Playground to niewielkie urządzenie, które bardziej przypomina nowoczesny głośnik niż klasyczną konsolę. Jego pomysł jest prosty: dzieci mają się ruszać, a nie tylko patrzeć w ekran.
Konsola bez padów i bez plątaniny kabli
Największą różnicę widać już po uruchomieniu urządzenia. Tutaj nie ma klasycznych kontrolerów. Nex Playground korzysta z szerokokątnej kamery i śledzi ruchy całego ciała. Dziecko skacze, robi uniki, macha rękami albo wykonuje ruchy przypominające ćwiczenia fitness, a system zamienia to na sterowanie w grze. Całość wystarczy podłączyć do telewizora przez HDMI, a konfiguracja jest banalnie prosta. Producent celuje głównie w rodziny z młodszymi dziećmi, dlatego interfejs jest bardzo uproszczony, a gry pozbawione agresywnych mechanik, reklam i mikrotransakcji.
W praktyce przypomina to połączenie starego Kinecta z nowoczesnymi grami imprezowymi. W bibliotece gier znajdują się tytuły inspirowane znanymi markami, między innymi Barbie, Wojowniczymi Żółwiami Ninja czy Świnką Peppą. Są też produkcje sportowe, rytmiczne i zręcznościowe. Wszystko zaprojektowano tak, by angażować ruchowo nawet kilka osób jednocześnie.
Rodzice kupują spokój, a dzieci dostają zabawę
Wielu rodziców jest już zwyczajnie zmęczonych cyfrową, przebodźcowaną rozrywką. Dzisiejsze gry często działają jak media społecznościowe, mając za zadanie zatrzymywać uwagę odbiorców jak najdłużej. Fenomen Nex Playground polega na tym, że sesje są krótsze, bardziej przypominają wspólną zabawę niż wielogodzinne granie, a dzieci po kilkunastu minutach bywają zwyczajnie zmęczone fizycznie. W recenzjach wielu użytkowników podkreśla, że urządzenie szczególnie dobrze sprawdza się zimą albo podczas deszczowych dni, kiedy trudno wygonić dzieci na zewnątrz.
Niestety pojawiają się głosy, że cena robi się coraz mniej atrakcyjna. Początkowo urządzenie kosztowało około 250 dolarów, ale obecnie jego cena wzrosła do 299 dolarów, czyli mniej więcej 1200 zł. Do tego dochodzi opcjonalny abonament Play Pass. Roczny koszt subskrypcji wynosi około 360 zł, a kwartalny około 200 zł. Bez abonamentu otrzymujemy tylko i wyłącznie podstawowy zestaw gier.
Część graczy narzeka też, że cały pomysł jest po prostu nowoczesną wersją Kinecta sprzed lat. Różnica polega jednak na tym, że Microsoft traktował ruchowe sterowanie jako dodatek na konsole Xbox, a Nex zbudował wokół niego cały ekosystem.
Ruchowe granie ma ogromny potencjał
Jeszcze kilka lat temu wiele osób uznałoby taki sprzęt za ciekawostkę. Dziś sytuacja wygląda trochę inaczej. Rodzice coraz częściej szukają technologii, która nie tylko zajmie dzieci, ale też zachęci je do aktywności. Nex Playground trafia dokładnie w ten moment.
Nie bez znaczenia jest też zmiana podejścia do rodzinnego grania. W czasach dominacji smartfonów wspólna zabawa przed telewizorem znowu zaczyna być czymś atrakcyjnym. Zwłaszcza jeśli zamiast siedzieć na kanapie, wszyscy zaczynają się ruszać.
Oczywiście trudno przewidzieć, czy Nex Playground stanie się pełnoprawnym konkurentem dla największych producentów konsol. Prawdopodobnie nigdy nim nie będzie. I chyba wcale nie musi. To raczej sprzęt, który próbuje stworzyć własną kategorię, by stać się istnym pomostem pomiędzy konsolą, zabawką edukacyjną a domowym centrum aktywności.
A właśnie takie pomysły często okazują się największym zaskoczeniem rynku.
