Producenci procesorów latami prześcigali się w liczbie rdzeni i kolejnych rekordach wydajności, ale dziś trudniej zrobić tym na kimkolwiek wrażenie. W przypadku nowych AMD Ryzen AI Max 400 uwagę przyciąga możliwość obsługi nawet 192 GB pamięci RAM w laptopach i kompaktowych komputerach. Do niedawna taka specyfikacja wyglądałaby jak błąd w tabelce. Rozwój sztucznej inteligencji sprawił, że ogromne zasoby pamięci zaczynają być równie ważne jak sama moc obliczeniowa. AMD najwyraźniej uważa, że właśnie tak będzie wyglądał komputer przygotowany na erę lokalnego AI.
Nagle okazuje się, że nawet 64 GB to nie zawsze dużo
Pamiętam czasy, kiedy 8 GB RAM-u uchodziło za komfortowy zapas na lata. Później granicą rozsądku stało się 16 GB. Dziś wielu profesjonalistów bez większego problemu potrafi wykorzystać 32 czy 64 GB pamięci.
To pokazuje, jak szybko zmieniają się wymagania współczesnego oprogramowania. Szczególnie tego związanego ze sztuczną inteligencją. Duże modele językowe czy narzędzia generatywne potrafią pochłaniać pamięć w tempie, które jeszcze niedawno wydawałoby się absurdalne.
AMD najwyraźniej uznało, że właśnie tutaj znajduje się dziś największa bariera. Dlatego nowe Ryzeny AI Max 400 obsługują nawet 192 GB RAM-u, a użytkownik może przeznaczyć do 160 GB na potrzeby zintegrowanego układu graficznego. Same liczby brzmią wręcz niewiarygodnie, ale dobrze pokazują kierunek, w którym zmierza rynek.
To bardziej stacja robocza niż zwykły laptop
Oczywiście nie samą pamięcią człowiek żyje. Nowe układy korzystają z architektury Zen 5, oferują do 16 rdzeni i 32 wątki oraz mają zintegrowaną grafikę Radeon opartą na RDNA 3.5. Jest też jednostka NPU odpowiedzialna za zadania związane z AI, bo dziś praktycznie żadna większa premiera procesora nie może się bez niej obyć.
Patrząc jednak na całość, trudno oprzeć się wrażeniu, że AMD nie projektowało tych układów z myślą o przeciętnym użytkowniku. To nie jest procesor, który kupuje się po to, żeby wygodniej przeglądać internet albo uruchomić kilka gier po pracy.
To sprzęt dla ludzi, którzy codziennie pracują z dużymi modelami AI, analizują ogromne ilości danych albo tworzą oprogramowanie wykorzystujące uczenie maszynowe. Jeszcze niedawno takie zadania wymagały kosztownych stacji roboczych lub dostępu do chmury. AMD próbuje przekonać rynek, że coraz więcej z nich będzie można wykonywać lokalnie.
W gruncie rzeczy chodzi o coś więcej niż kolejny procesor
W całej tej premierze najciekawsze jest to, że pokazuje ona zmianę, jaka dokonuje się na rynku komputerów PC. Jeszcze kilka lat temu producenci skupiali się głównie na wydajności w grach albo zastosowaniach profesjonalnych. Dzisiaj niemal wszystko kręci się wokół AI.
I nie wygląda na to, żeby był to chwilowy trend. Widać raczej początek większej zmiany, która wpływa zarówno na oprogramowanie, jak i na sam sprzęt. Potrzebujemy więcej pamięci RAM, nowych typów akceleratorów i zupełnie innego podejścia do projektowania komputerów.
Ryzen AI Max 400 jest jednym z pierwszych produktów, który bardzo wyraźnie to pokazuje. Trudno powiedzieć, czy okaże się przełomem. Ale patrząc na specyfikację, można odnieść wrażenie, że AMD nie próbuje już budować po prostu szybszego procesora. Firma próbuje zbudować komputer gotowy na to, co przyniosą kolejne lata rozwoju sztucznej inteligencji.
