ASUS odświeżył serię TUF Gaming. Model 16 (2026) stawia na ciszę i praktyczne zmiany

Data dodania: 07-07-2026
Ten laptop rozwiązuje problem, który od lat irytował graczy. ASUS w końcu zrobił to po swojemu

Rynek gamingowych laptopów rządzi się od lat dość przewidywalnym schematem. Nowa generacja to zwykle mocniejszy procesor, świeższa karta graficzna i, siłą rzeczy, wyższa cena. Tym razem jednak ASUS przy okazji TUF Gaming 16 (2026) postanowił pójść nieco inną drogą i zająć się też tym, jak laptop funkcjonuje na co dzień. Sprzęt trafił do sprzedaży na światowych rynkach pod koniec czerwca 2026 roku, a wprowadzone w nim zmiany momentami wydają się ważniejsze niż same liczby wypisane w karcie specyfikacji.

Nie tylko RTX 5070. ASUS zadbał również o kulturę pracy

W środku nowego TUF Gaming 16 pracuje procesor Intel Core i7-14650HX albo, w tańszych wariantach, Core i5-14450HX. Do tego dochodzą karty graficzne GeForce RTX 5050, RTX 5060 lub RTX 5070 Laptop GPU z maksymalnym TGP na poziomie 85 W. Widać więc wyraźnie, że producent postawił na konfiguracje ze średniej i wyższej półki, które bez większego trudu udźwigną współczesne gry z ray tracingiem i DLSS 4. Do tego dochodzi możliwość zamontowania nawet 64 GB pamięci RAM DDR5 oraz dwa sloty na dyski SSD PCIe 4.0, co w praktyce oznacza, że laptop da się jeszcze niejednokrotnie rozbudować w przyszłości, zamiast wymieniać go na nowy przy pierwszej okazji.


Moim zdaniem prawdziwą niespodzianką jest tu jednak układ chłodzenia, a nie sama specyfikacja. ASUS chwali się dwoma wentylatorami z 80 łopatkami oraz trzema ciepłowodami, które razem mają utrzymywać poziom hałasu w okolicach 40 dB nawet przy pracy w trybie Turbo. To wynik zauważalnie lepszy od sporej części konkurencji, gdzie podczas dłuższego grania z obudowy potrafi wydobywać się prawdziwy szum wiatraka. Dla kogoś, kto spędza przed komputerem po kilka godzin dziennie, taka cisza bywa w praktyce bardziej odczuwalna niż kolejne kilka klatek na sekundę więcej.

Laptopy ASUS TUF Gaming w naszej ofercie:

Praktyczne zmiany w konstrukcji

Na pierwszy rzut oka TUF Gaming 16 nie odbiega mocno wyglądem od poprzednich generacji. Znów dostajemy stonowaną, trochę wojskową stylistykę i czarną obudowę, a producent nie zapomniał też o normie wytrzymałościowej MIL-STD-810H, którą laptop musiał spełnić. To, co faktycznie zmienia się między wierszami, to kilka drobiazgów, które dają o sobie znać dopiero przy codziennym korzystaniu ze sprzętu, a nie na pierwszy rzut oka.


Chyba najbardziej rzuca się w oczy to, gdzie tym razem umieszczono porty. Zasilanie, HDMI i Ethernet powędrowały na tył obudowy, więc kable w końcu nie plączą się pod ręką, kiedy ktoś siedzi z myszką po prawej stronie klawiatury. Poza tym z boku znajdziemy jeszcze trzy złącza USB-A oraz USB-C z obsługą DisplayPort 2.1 i Power Delivery, co powinno wystarczyć zarówno do podpięcia dodatkowego monitora, jak i do szybkiego ładowania w podróży. Dorzucono do tego zawias, który pozwala otworzyć ekran aż do 180 stopni, oraz powłokę ograniczającą odciski palców na obudowie, co przy laptopie w ciemnym wykończeniu naprawdę widać gołym okiem po kilku tygodniach użytkowania.

Ekran dla graczy i twórców

Ekran ma tu 16 cali i proporcje 16:10, co dziś staje się już właściwie standardem w tej klasie sprzętu. W zależności od wybranej wersji trafimy albo na panel Full HD+ odświeżany w 144 Hz, albo na droższy wariant 2.5K z 165 Hz i pełnym pokryciem przestrzeni barw sRGB. Obie opcje bronią się nie tylko podczas grania, bo przy takich parametrach równie dobrze sprawdzą się w obróbce zdjęć czy montażu wideo, więc ktoś, kto pracuje twórczo, a nie tylko odpala gry wieczorami, też powinien być zadowolony.


Zabrakło tu za to matrycy OLED, którą znajdziemy w niektórych droższych modelach z serii TUF na 2026 rok, bo TUF Gaming 16 trzyma się sprawdzonych paneli IPS. Dzięki temu jednak cena pozostała bardziej przystępna, a producent i tak nie musiał iść na kompromis w kwestii częstotliwości odświeżania czy jakości samego obrazu. Osobiście nie traktowałbym tego jako wady, bo w tym przedziale cenowym dobry IPS wciąż broni się lepiej niż niejedna tania matryca OLED.

Ile kosztuje ASUS TUF Gaming 16?

Sprzedaż ruszyła na świecie już pod koniec czerwca 2026 roku, więc laptop zdążył się pojawić w ofertach sklepów jeszcze przed wakacyjnym szczytem zakupowym. Najtańsze konfiguracje wyceniono na starcie na około 999 dolarów, co po przeliczeniu daje mniej więcej 3650 złotych, natomiast za wersję z RTX 5070 trzeba już zapłacić w okolicach 1499 dolarów, czyli jakieś 5500 złotych, i to zanim ktokolwiek doliczy lokalne podatki oraz marżę sprzedawcy. 


Nowy TUF Gaming 16 nie próbuje ścigać się z najdroższymi laptopami dla entuzjastów i chyba nawet nie o to tu chodziło. ASUS postawił raczej na konstrukcję, która oferuje solidną wydajność, sensowne możliwości rozbudowy na przyszłość i wyraźnie lepszy komfort codziennego użytkowania. W segmencie średniej półki taki zestaw argumentów, przynajmniej w moim odczuciu, może się okazać ważniejszy niż kolejne rekordy wydajności na papierze.

Laptopy w naszej ofercie:

Wróć

Właściciel serwisu: TERG S.A. Ul. Za Dworcem 1D, 77-400 Złotów; Spółka wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w Sądzie Rejonowym w Poznań-Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, IX Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS 0000427063, Kapitał zakładowy: 41 687 500,00 zł; NIP 767-10-04-218, REGON 570217011; numer rejestrowy BDO: 000135672. Sprzedaż dla firm (B2B): dlabiznesu@me.pl INFOLINIA: 756 756 756